Wiadomości

148 milionów funtów później Manchester United jest… trzynasty. Na Old Trafford znowu robi się gorąco

Miało być inaczej. Manchester United przebudował środek pola, wydał na nowych pomocników około 148 milionów funtów i wszedł w sezon z Michaelem Carrickiem już nie jako trenerem tymczasowym, lecz człowiekiem odpowiedzialnym za kolejny etap odbudowy klubu. Po czterech kolejkach Premier League rzeczywistość wygląda jednak brutalnie: cztery punkty, jedna wygrana i 13. miejsce w tabeli. Jeszcze bardziej niepokojący od samej liczby punktów jest sposób, w jaki United je traci. Drużyna nadal potrafi wyglądać groźnie przez fragmenty spotkań, ale zbyt często brakuje jej kontroli, intensywności i pomysłu wtedy, gdy mecz zaczyna wymagać od niej przejęcia inicjatywy.

Bilans pierwszych czterech ligowych spotkań mówi wiele. Manchester United rozpoczął od porażki 0:2 z Hull, następnie efektownie pokonał Ipswich 5:2, zremisował 2:2 z Evertonem i przegrał derby z Manchesterem City 0:1. W czterech kolejkach oznacza to jedno zwycięstwo, jeden remis i dwie porażki. Samo 13. miejsce po tak krótkim czasie nie musi oczywiście przesądzać o całym sezonie, ale w klubie o ambicjach United każdy taki początek natychmiast otwiera znane pytanie: czy naprawdę widać postęp?

Największe światło pada obecnie na środek pola. Latem Manchester United dokonał w tej strefie prawdziwej rewolucji. Youri Tielemans kosztował około 35 milionów funtów, Andrey Santos 48 milionów plus potencjalne bonusy, a Carlos Baleba około 65 milionów podstawowej kwoty transferu. Łącznie daje to około 148 milionów funtów zainwestowanych w trzech pomocników. Kwota robi wrażenie. Problem w tym, że sportowy zwrot z tej inwestycji na razie praktycznie nie istnieje.

Santos rozpoczął w podstawowym składzie ligowy mecz z Hull, który United przegrało. Tielemans wychodził od początku we wszystkich czterech spotkaniach, ale nie przejął jeszcze roli lidera drugiej linii, jakiej można oczekiwać od tak doświadczonego zawodnika. Najdroższy z całej trójki Baleba nie rozegrał natomiast jeszcze ani minuty z powodu urazu i według obecnych informacji jego powrotu nie należy oczekiwać przed zakończeniem najbliższej przerwy reprezentacyjnej.

Derby Manchesteru tylko zwiększyły frustrację. United przez znaczną część spotkania grało z przewagą jednego zawodnika po czerwonej kartce dla Phila Fodena, a mimo tego nie potrafiło przejąć pełnej kontroli nad meczem. Carrick wystawił w środku pola Kobbiego Mainoo i Tielemansa, przed nimi operowali między innymi Bruno Fernandes, Bryan Mbeumo, Matheus Cunha i Marcus Rashford, ale przewaga liczebna nie przełożyła się na wystarczającą liczbę okazji. United wygenerowało zaledwie 0,95 xG. Był to pierwszy przypadek w dwunastu domowych meczach Premier League za kadencji Carricka, gdy jego zespół nie przekroczył wartości 1,0 oczekiwanego gola.

Oczywiście United ma prawo czuć się pokrzywdzone decyzją VAR. Gol Erlinga Haalanda został początkowo uznany mimo pozycji spalonej Enzo Fernándeza i jego udziału w akcji, a organizacja odpowiedzialna za sędziów przyznała później, że decyzja była błędna. VAR Matt Donohue został odsunięty od kolejnej serii spotkań. To jednak wygodne wyjaśnienie tylko części problemu. Manchester United przez ponad godzinę grał przeciwko dziesięciu zawodnikom City. Drużyna aspirująca do walki o najwyższe miejsca powinna w takiej sytuacji zrobić znacznie więcej.

Do tego wraca pytanie o konstrukcję kadry. United wydało ogromne pieniądze na środek pola, ale nie pozyskało nowego lewego obrońcy mimo wcześniejszego zainteresowania kilkoma zawodnikami na tę pozycję. Gdy Luke Shaw wypadł z gry przed derbami, Carrick musiał przesunąć Patricka Dorgu na pozycję, na której nie wyglądał naturalnie. To właśnie po jego stronie rozpoczęła się akcja zakończona bramką Haalanda. W klubie znów więc można zastanawiać się, czy pieniądze zostały rozdysponowane dokładnie tam, gdzie były najbardziej potrzebne.

Jest jeszcze Benjamin Šeško. Słoweniec wrócił po kontuzji i w każdym spotkaniu ligowym wchodził z ławki, a mimo ograniczonych minut zdążył już trafić przeciwko Evertonowi. Zdobył także bramkę w Lidze Mistrzów przeciwko Sabah. Tymczasem Marcus Rashford i Matheus Cunha pozostają bez ligowego gola. Coraz trudniej więc znaleźć argument, dlaczego naturalny środkowy napastnik nie miałby dostać szansy od pierwszej minuty.

Carrick nie znajduje się jeszcze w sytuacji bez wyjścia. Cztery kolejki to niewielka próbka, a tabela Premier League na tym etapie potrafi zmienić się bardzo szybko. Z drugiej strony Manchester United zna ten scenariusz aż za dobrze. Duże wydatki, kolejna przebudowa, kilka nowych twarzy, początkowy optymizm i nagle powrót pytań o trenera oraz kierunek całego projektu. Carrick przejął United tymczasowo w poprzednim sezonie i doprowadził zespół do trzeciego miejsca. Po otrzymaniu pracy na stałe miał zrobić kolejny krok. Na razie zrobił go w przeciwną stronę.

Najbliższe spotkania mogą więc powiedzieć o United znacznie więcej niż sama tabela po czterech kolejkach. Najpierw zespół Carricka czeka mecz z Brighton w Pucharze Ligi, a następnie ligowy wyjazd na Fulham. Kilka zwycięstw uspokoi atmosferę bardzo szybko. Kolejne straty punktów sprawią natomiast, że 13. miejsce przestanie być traktowane jako przypadek początku sezonu, a zacznie wyglądać jak kolejny kryzys jednego z największych klubów świata.

FAQ

Które miejsce zajmuje Manchester United w Premier League?

Po czterech kolejkach sezonu 2026/27 Manchester United zajmuje 13. miejsce z czterema punktami.

Ile Manchester United wydał na nowych pomocników?

Około 148 milionów funtów na Youriego Tielemansa, Andrey’a Santosa i Carlosa Balebę.

Ile kosztował Carlos Baleba?

Podstawowa kwota transferu wyniosła około 65 milionów funtów, a całkowita wartość transakcji może być wyższa po uwzględnieniu bonusów.

Jakie wyniki osiągnęło United w pierwszych czterech meczach?

Przegrało 0:2 z Hull, wygrało 5:2 z Ipswich, zremisowało 2:2 z Evertonem i przegrało 0:1 z Manchesterem City.

Kto jest trenerem Manchesteru United?

Pierwszą drużynę prowadzi Michael Carrick.

Autor

  • Portret założyciela i współwłaściciela DziennikPiłkarski.pl. Tomasz Sawczak w czarnej czapce i białej koszulce siedzi z telefonem w dłoniach, za jego głową duże logo Dziennika Piłkarskiego.

    Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.

PIŁKARSKI POJEDYNEK

Kto jest lepszy?

Wybierz jedną kartę i zobacz wynik głosowania.

NA BIEŻĄCO

Najnowsze publikacje

Zobacz wszystkie →