Rijeka – Hajduk 3:2. To nie był zwykły ćwierćfinał Pucharu Chorwacji. To był mecz, po którym kibice w Rijece jeszcze długo nie zasną, a w Splicie będą mieli koszmary.
Rijeka wygrała 3:2 po 110+ minutach gry na własnym stadionie. Hajduk prowadził dwa razy – najpierw po golu Rokasa Pukštasa w 25. minucie, potem po trafieniu Roko Brajkovicia w 90.+5. Wydawało się, że „Bijeli” wejdą do półfinału. A potem zaczęło się szaleństwo.
W 90.+18 wyrównał Toni Fruk – po kontrze i obronionym karnym, który wcześniej nie został podyktowany. W 90.+20 Gabriel Rukavina dał Rijece prowadzenie 3:2 – strzał z ostrego kąta, bramkarz Hajduka Majstorović bezradny. Trzy minuty później sędzia doliczył jeszcze… 23 minuty. Tak, dwadzieścia trzy.
Czerwona kartka dla Arijana Pajazitiego w 90.+21 (faul taktyczny w środku pola), race na boisku, przerwy, protesty, chaos. Hajduk w doliczonym czasie miał jeszcze jedną sytuację na wyrównanie – w 90.+44 strzał z dystansu, gol, ale sędzia anulował po VAR-ze (spalony o centymetry). Koniec.
Statystyki mówią sporo, choć w takich meczach zawsze trochę kłamią:
- Posiadanie 50:50
- Strzały celne: Rijeka 6 – Hajduk 9
- Strzały niecelne: 11 – 5
- Rzuty rożne: 1 – 1
- Żółte kartki: 3 – 5
- Czerwona: 1 – 0
Hajduk stworzył więcej okazji (wyższy xG, pewnie w okolicach 1.8–2.0 wobec 1.2–1.4 Rijeki), ale w końcówce całkowicie stracił kontrolę. Rijeka z kolei potrafiła wykorzystać dwa momenty – jeden po pressingu wysokim, drugi po stałym fragmencie, który przerodził się w kontrę.
Decydujące okazały się dwie rzeczy:
- Wejście Rukaviny w 90.+5 – młody Serb zmienił dynamikę ataku i strzelił gola życia.
- Kompletna utrata zimnej krwi przez Hajduk po 2:1 – zamiast zamknąć mecz, zaczęli grać zbyt otwarcie i dali się zaskoczyć.
To kolejny dramatyczny derb Jadranski w pucharze. Przypomina finał z 2017 roku (Rijeka wygrała po karnych), ale tym razem dramaturgia była jeszcze większa. Rijeka broni trofeum i wchodzi do półfinału – tam czeka już Dinamo i prawdopodobnie Osijek albo Šibenik.
Hajduk z kolei znów zostaje z niczym w pucharze. Sezon 2025/26 może się dla nich skończyć bez żadnego trofeum – w lidze tracą do Dinama, w pucharze odpadli w tak bolesny sposób.
To był wieczór, który kibice w Chorwacji będą wspominać latami. I pewnie jeszcze długo będą się kłócić, czy te 23 minuty doliczonego czasu to rekord wszech czasów, czy tylko kolejny dowód na to, że w derbach wszystko jest możliwe.
Autor
-
Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.















