Andoni Iraola gestykuluje przy linii bocznej podczas meczu Premier League Arsenal – Bournemouth w Londynie.
Fot. Andoni Iraola, były trener Bournemouth, został nowym szkoleniowcem Liverpoolu / IMAGO / Xinhua / Li Xinying

Andoni Iraola nowym trenerem Liverpoolu.

Liverpool nie czekał długo po rozstaniu z Arne Slotem. Klub ogłosił zatrudnienie Andoniego Iraoli, który podpisał dwuletni kontrakt i poprowadzi zespół do końca sezonu 2027/28. Hiszpan przychodzi z Bournemouth, gdzie zbudował coś naprawdę ciekawego i co ważniejsze, zbudował to od podstaw.

https://twitter.com/LFC/status/2062603619996774727

To wymowny wybór. Iraola nie jest trenerem, który siada z tyłu i zarządza wynikiem. Jego Bournemouth grało wysoko, agresywnie, z intensywnością, która potrafiła zaskoczyć znacznie bogatsze kluby. W ostatnim sezonie doprowadził tę drużynę do szóstego miejsca w Premier League i awansu do Ligi Europy. Jak na klub z Bournemouth to wynik graniczący z sensacją.

Liverpool skończył sezon na piątym miejscu. Jak na ambicje Anfield to właściwie porażka. Klub potrzebuje kogoś, kto nie będzie ostrożnie gospodarzył tym, co zastał, tylko wstrzyknie drużynie energię i nowy pomysł na grę. Andoni Iraola ma być właśnie tym człowiekiem.

Liverpool daje mi szansę na trenowanie najlepszych zawodników, a najlepsi zawodnicy dają ci szansę na walkę o tytuły, na wygranie tytułów. Oczywiście kiedy już się tu jest, nie można obiecać wszystkiego. Nie da się obiecać. Ale to prawda, że wiem dokąd podążam i czego się ode mnie oczekuję. Jestem gotowy na to wyzwanie„.

43-latek nie ukrywa, że skala tego wyzwania jest zupełnie inna niż wszystko, z czym miał do tej pory do czynienia. W Rayo Vallecano i Bournemouth pracował pod znacznie mniejszą presją. Liverpool to inny świat. Tu co trzy dni trzeba wygrywać, zarządzać gwiazdami szatni i odpowiadać na pytania całego piłkarskiego świata. Iraola powiedział w klubowych mediach, że rozumie oczekiwania i jest gotowy. Zobaczymy.

Kulisy tej decyzji są równie ciekawe. Ruch po Iraolę prowadzili Richard Hughes i Michael Edwards. Hughes zna go bardzo dobrze, bo to on wcześniej sprowadził go do Bournemouth. Liverpool rozważał inne nazwiska, ale Hiszpan był pierwszym wyborem. Głównie ze względu na styl gry, znajomość Premier League i reputację trenera, który potrafi rozwijać piłkarzy.

I właśnie tu pojawia się sedno sprawy. W Bournemouth intensywność Iraoli wyglądała świeżo, bo nikt specjalnie nie oczekiwał cudów. W Liverpoolu ta sama intensywność będzie musiała przekładać się na tytuły. Pressing i tempo to jedno, ale regularność w walce o mistrzostwo to zupełnie inna bajka.

Na Anfield nie sięgnięto po głośne nazwisko z pierwszych stron gazet. Postawiono na trenera z konkretną filozofią i udowodnionym pomysłem na futbol. Czy to wystarczy? Liverpool chce wrócić do piłki szybkiej i emocjonalnej. Iraola dostał szansę, żeby ten projekt uruchomić. Teraz musi go dowieźć.

Autor

  • Portret założyciela i współwłaściciela DziennikPiłkarski.pl. Tomasz Sawczak w czarnej czapce i białej koszulce siedzi z telefonem w dłoniach, za jego głową duże logo Dziennika Piłkarskiego.

    Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.