Andy Robertson w koszulce Tottenhamu Hotspur na tle granatowo-białej grafiki stadionowej z dużym logo koguta Spurs.
Fot. Andy Robertson w wizualizacji transferowej Tottenhamu Hotspur.

Andy Robertson w Tottenhamie. Legenda Liverpoolu odchodzi za darmo do ligowego rywala

Dziewięć lat. Liga Mistrzów, dwa mistrzostwa Anglii, Puchar Anglii, dwa Puchary Ligi. 14 goli, 69 asyst. Andy Robertson żegna się z Liverpoolem i trafia do Tottenhamu na zasadzie wolnego transferu.

Kibiców z Anfield to będzie bolało. Robertson nie wybrał spokojnej przystani za granicą ani klubu, wobec którego Liverpool pozostaje obojętny. Wybrał Spurs. Ligowego rywala. I zostaje w Premier League, co oznacza, że już w przyszłym sezonie Szkot może wyjść przeciwko swojemu byłemu klubowi i spróbować go ugryźć z lewej strony.

Tottenham zrobił inteligentny ruch. Zero kwoty odstępnego, a do szatni wchodzi człowiek, który wie, jak się wygrywa wielkie mecze. Po ciężkim sezonie Spurs potrzebowali czegoś więcej niż tylko nowych nazwisk. Robertson wnosi coś, czego nie da się wycenić w arkuszu transferowym, autorytet, charakter i nawyk funkcjonowania w klubie z najwyższymi ambicjami.

Roberto De Zerbi dostaje zawodnika gotowego do pracy od pierwszego dnia. Robertson nie jest zakupem na przyszłość i chyba nikt nie ma co do tego złudzeń. Ma 31 lat i szczytowe lata za sobą. Ale nadal potrafi grać pressing, zagrać dobre dośrodkowanie i nadać rytm lewej stronie. To transfer praktyczny, nie spektakularny.

Ciekawe jest to, że Liverpool wybrał właśnie ten moment na rozstanie. Klub zatrudnił Iraolę, który stawia na intensywność i energię, a Robertson od jakiegoś czasu nie był już niepodważalnym punktem składu. Zmiana pokoleniowa na lewej obronie była kwestią czasu.

Robertson przez dziewięć lat był jednym z symboli najlepszego okresu w historii Liverpoolu od dekad. Teraz ten rozdział się zamknął. Otworzył się nowy, może mniej romantyczny, ale Robertson ma jeszcze kilka lat dobrej piłki w nogach. Tottenham dał mu scenę, żeby to udowodnił.

Autor

  • Portret założyciela i współwłaściciela DziennikPiłkarski.pl. Tomasz Sawczak w czarnej czapce i białej koszulce siedzi z telefonem w dłoniach, za jego głową duże logo Dziennika Piłkarskiego.

    Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.