W Zenicy Włosi prowadzili od 15 minuty po kapitalnym strzale Moise Keana, ale mecz szybko wymknął im się z rąk. Kluczowy moment padł jeszcze przed przerwą. Czerwona kartka dla Alessandro Bastoniego (42) zmusiła Italię do długiej obrony w dziesiątkę.
Po zmianie stron Bośnia zamieniła przewagę w oblężenie. Liczby są bezlitosne: 30-9 w strzałach, 11-3 w celnych, 65% posiadania, 10-4 w rzutach rożnych i 699-390 w podaniach (celność 88%-74%). Włochy trzymał przy życiu Gianluigi Donnarumma miał aż 10 interwencji. To mówi wszystko o skali naporu gospodarzy.
Wyrównanie przyszło w 79 minucie. Rezerwowy Haris Tabaković dobił piłkę po obronie Donnarummy. Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, a w karnych Bośnia była bezbłędna i wygrała 4-1. Włosi spudłowali dwa razy.
To nie był remis „znikąd”. Bośnia miała więcej akcji w polu karnym (17 strzałów z szesnastki) i więcej jakościowych powtórzeń ataku. Włosi, mimo pięknego gola, oparli się na heroizmie bramkarza, a to w barażu zwykle kończy się tak jak tutaj. Sensacyjny awans Bośni, kolejny mundial bez Italii.

Autor
-
Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.















