Jedna raca i koniec meczu. Holandia wprowadza radykalną zasadę na stadionach

Holendrzy mają dość pirotechniki na stadionach i zdecydowali się na rozwiązanie, które może całkowicie zmienić zachowanie kibiców na trybunach. Jeżeli podczas meczu zostanie użyta niedozwolona pirotechnika, spotkanie ma zostać natychmiast zakończone, a kibice mają opuścić stadion. Nie będzie kolejnego ostrzeżenia ani czekania na powtórzenie incydentu. Nowe zasady zostały uzgodnione przez holenderską federację KNVB, prokuraturę oraz ministra sprawiedliwości i bezpieczeństwa Davida van Weela.
Bezpośrednim impulsem były dramatyczne wydarzenia podczas sierpniowego spotkania SC Cambuur – Feyenoord w Leeuwarden. W sektorze gości odpalono dużą ilość pirotechniki, ale na tym się nie skończyło. Część materiałów została wystrzelona w kierunku boiska i sąsiednich sektorów. Jedna z rac znalazła się niebezpiecznie blisko bramkarza Feyenoordu Tjarka Ernsta, a arbiter przerwał spotkanie. Początkowo Cambuur informował o pięciu rannych, jednak później klub pinformował o siedmiu poszkodowanych. Odnotowano m.in. poparzenia oraz urazy słuchu i oczu.
Tamten mecz został jeszcze wznowiony. I właśnie to wywołało w Holandii ogromną dyskusję. Obowiązujący protokół koncentrował się przede wszystkim na bezpieczeństwie zawodników, trenerów i sędziów, dlatego po opanowaniu sytuacji można było kontynuować grę. Teraz podejście ma być zupełnie inne. Samo użycie pirotechniki ma wystarczyć do zakończenia spotkania, niezależnie od tego, czy ktoś z uczestników meczu został trafiony. Minister David van Weel zapowiedział, że konsekwencją ma być również opróżnienie całego stadionu.
Decyzja jest radykalna także dlatego, że nieodpowiedzialność niewielkiej grupy może uderzyć w dziesiątki tysięcy pozostałych kibiców. W praktyce wystarczy więc incydent z pirotechniką, aby zepsuć widowisko wszystkim obecnym na stadionie. Holenderskie władze liczą jednak właśnie na taki efekt odstraszający. Już wcześniej KNVB karała za odpalanie rac minimum 18-miesięcznym ogólnokrajowym zakazem stadionowym oraz grzywną, a po wydarzeniach w Leeuwarden sam Feyenoord zdecydował, że jego kibice nie pojadą na dwa kolejne ligowe mecze wyjazdowe.
Dla polskiego kibica ta historia jest szczególnie ciekawa, bo pirotechnika pozostaje jednym z najbardziej zapalnych tematów wokół naszych stadionów. Jedni traktują race jako nieodłączny element opraw i atmosfery, inni wskazują na zagrożenie oraz kary nakładane na kluby. Holendrzy właśnie poszli znacznie dalej: zamiast kolejnych kar finansowych chcą sprawić, by odpalenie pirotechniki mogło zakończyć całe widowisko. Pytanie nasuwa się samo: co wydarzyłoby się na polskich stadionach, gdyby PZPN wprowadził identyczną zasadę?
FAQ
Czy w Holandii mecz zostanie przerwany po odpaleniu jednej racy?
Nowe ustalenia przewidują natychmiastowe zakończenie spotkania w przypadku użycia niedozwolonej pirotechniki na stadionie. Minister David van Weel zapowiedział również opróżnienie obiektu.
Dlaczego Holandia zaostrzyła przepisy dotyczące pirotechniki?
Bezpośrednim impulsem były wydarzenia podczas meczu Cambuur – Feyenoord. Pirotechnika została wystrzelona z sektora gości w kierunku boiska i innych trybun, a Cambuur ostatecznie poinformował o siedmiu poszkodowanych.
Czy race były wcześniej dozwolone na holenderskich stadionach?
Nie. KNVB już wcześniej zabraniała odpalania fajerwerków, rac i świec dymnych przed, podczas i po spotkaniach. Nowością jest przede wszystkim skala konsekwencji dla samego meczu.
Kto jest lepszy?
Wybierz jedną kartę i zobacz wynik głosowania.






