Lech zmiażdżył FC Thun 7:0. Liga Europy jest już na wyciągnięcie ręki

Lech Poznań urządził przy Bułgarskiej pokaz siły i rozbił FC Thun aż 7:0 w pierwszym meczu rundy play-off eliminacji Ligi Europy. Kolejorz praktycznie rozstrzygnął losy dwumeczu już przed przerwą, a całe spotkanie zamienił w jeden z najbardziej efektownych europejskich wieczorów w swojej historii. Siedmiobramkowa wygrana jest nowym rekordem Lecha pod względem rozmiarów zwycięstwa w rozgrywkach UEFA.
Gospodarze rozpoczęli strzelanie już w 10. minucie. Patrik Wålemark otrzymał piłkę po prawej stronie pola karnego i lewą nogą posłał ją do siatki. Dziesięć minut później było 2:0, gdy podanie Pablo Rodrígueza wykorzystał Allahyar Sayyadmanesh. FC Thun nie zdążył jeszcze uporządkować gry, a w 25. minucie Wålemark zdobył swoją drugą bramkę po dośrodkowaniu Michała Gurgula.
Lech nie zamierzał zwalniać. W 31. minucie po stałym fragmencie i zagraniu Antoniego Kozubala do siatki trafił Mateusz Skrzypczak. Jeszcze przed zejściem do szatni piątą bramkę zdobył Radosław Murawski, któremu asystował Rodríguez. Po pierwszej połowie mistrz Polski prowadził 5:0, całkowicie odbierając Szwajcarom nadzieję na korzystny wynik.
Druga część rozpoczęła się dokładnie tak samo. W 47. minucie Daniel Håkans uderzył zza pola karnego i podwyższył prowadzenie na 6:0. Wynik ustalił w 79. minucie Robert Gumny, wykorzystując prostopadłe podanie Gurgula. Thun raz trafił do siatki za sprawą Furkana Dursuna, ale po analizie VAR gol został anulowany z powodu spalonego.
Końcowy rezultat był znacznie wyższy, niż sugerowały same statystyki, ale przewaga Lecha nie podlegała dyskusji. Poznaniacy oddali 20 strzałów, z których 11 było celnych, podczas gdy goście odpowiedzieli dziewięcioma próbami i czterema uderzeniami w światło bramki. Kolejorz wypracował sześć dużych szans przy jednej rywali, miał 56 procent posiadania piłki, a jego współczynnik oczekiwanych goli wyniósł 2,78 wobec 0,57 FC Thun.
Rewanż zostanie rozegrany 27 sierpnia w Szwajcarii, ale przy siedmiobramkowej zaliczce trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym Lech nie awansuje do fazy ligowej Ligi Europy. Dotychczas najwyższymi europejskimi zwycięstwami klubu były 7:1 z Breiðablikiem oraz 6:0 z Grasshopperem. Tym razem Kolejorz wygrał różnicą siedmiu bramek i wysłał do całej Europy bardzo wyraźny sygnał.






