Inter Miami wygrało na wyjeździe z Real Salt Lake 0-2. Messi gola nie strzelił, za to oddał 10 strzałów i przez cały wieczór przyprawiał gospodarzy o ból głowy. Tym razem jednak to De Paul i Suarez zabrali wzięli sprawy w swoje ręce.
Przez pierwszą godzinę mecz był znacznie bardziej wyrównany niż mogłoby się wydawać po końcowym wyniku. Real Salt Lake weszło w spotkanie odważnie, momentami skutecznie zamykało Inter Miami na jego własnej połowie i miało swoje sytuacje pod bramką Cabrala. Do przerwy było 0-0, choć Messi już wtedy sygnalizował, że wystarczy jedna chwila nieuwagi, żeby wszystko zmienić.

Druga połowa powoli przechylała się na stronę gości. Inter oddało więcej strzałów, częściej dochodziło do pola karnego, lepiej wyglądało w kluczowych momentach. Liczby to potwierdzają. 19 strzałów do 11, xG 1.6 do 0.9. Real Salt Lake długo się trzymało, ale z biegiem minut było widać, że to kwestia czasu.
Przełom przyszedł w 82 minucie i wyglądał pięknie. De Paul dostał piłkę po rozegraniu rożnego przed pole karne i bez zastanowienia posłał ją technicznym strzałem w górny róg. Bramkarz nie miał szans.
WHAT A GOAL 🥶🥶🥶 pic.twitter.com/114NSgigKv
— Messi World (@M10GOAT) April 23, 2026
Minutę później Suarez, świeżo po wejściu z ławki, dobił rywala efektownym wolejem. Dwa perfekcyjne strzały w jedno okienko, 0-2 i po meczu.
Luis Suárez banger! Miami is rolling! 😱 pic.twitter.com/zwbaHNdOta
— Major League Soccer (@MLS) April 23, 2026
Messi bez gola, ale ten mecz pokazał coś interesującego. Argentyńczyk miał 10 strzałów, 4 celne, wypracował 0.76 xG, zanotował 3 kluczowe podania i 72 kontakty z piłką przy ocenie 8.1. Rafael Cabral kilka razy ratował gospodarzy w sytuacjach, które normalnie powinny kończyć się trafieniem. Messi robił wszystko, żeby strzelić. Po prostu nie wpadło. Takie wieczory też się zdarzają, nawet jemu.
Inter Miami z tej wygranej może być naprawdę zadowolone. Po pierwsze dlatego, że Real Salt Lake przed tym meczem było niepokonane od sześciu spotkań z rzędu i grało u siebie. To na pewno nie był łatwy teren. Po drugie, bo Inter podtrzymało własną serię. Osiem meczów ligowych bez porażki, mocna pozycja w Konferencji Wschodniej i drużyna, która potrafi wygrywać nawet wtedy, gdy Messi nie trafia do bramki.
Dla RSL to bolesna lekcja. Przez długi czas wyglądali solidnie i bronili się skutecznie, ale dwie minuty w końcówce przekreśliły całą robotę. W decydujących momentach zabrakło im tego, co Inter Miami ma w nadmiarze, czyli doświadczenia i jakości przy wykańczaniu akcji.
De Paul i Suarez zabrali dziś Messiemu rolę bohatera. On sam pewnie nie narzeka.

Autor
-
Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.



