Messi znowu nie strzelił karnego! Inter Miami rozbite 1:4, a jego statystyki szokują

Lionel Messi oddał 11 strzałów, wypracował 1,49 gola oczekiwanego, dwukrotnie trafił w obramowanie bramki i ponownie nie wykorzystał rzutu karnego. Inter Miami miało więcej piłki i wykonało więcej podań, ale zostało rozbite przez Nashville SC 1:4. Dla Argentyńczyka był to już trzeci z rzędu niewykorzystany karny.
Hit dwóch najlepszych drużyn Konferencji Wschodniej MLS miał być kolejnym pokazem siły Interu Miami. Zamiast tego zakończył się bolesnym zderzeniem z rzeczywistością. Nashville zagrało skuteczniej, szybciej i zdecydowanie konkretniej pod bramką rywala, a Messi przeżył jeden z najbardziej frustrujących wieczorów w obecnym sezonie.
Argentyńczyk był aktywny, szukał gry i praktycznie do ostatniej minuty próbował zmienić wynik. Problem polegał na tym, że tym razem niemal wszystko robił dobrze tylko do momentu oddania strzału.
Trzeci niewykorzystany karny Messiego z rzędu
Najważniejsza sytuacja dla Interu Miami wydarzyła się w 23. minucie. Nashville prowadziło już wtedy 1:0 po trafieniu Andy’ego Nájara, ale goście otrzymali rzut karny i znakomitą okazję do wyrównania.
Do piłki podszedł Lionel Messi. Jego uderzenie nie zakończyło się jednak golem. Argentyńczyka zatrzymał Brian Schwake. Sergio Reguilón umieścił piłkę w siatce po dobitce, ale bramka została anulowana, ponieważ zawodnik Interu zbyt wcześnie wbiegł w pole karne.
Był to już trzeci kolejny niewykorzystany rzut karny Messiego. W przypadku zawodnika, który przez lata uchodził za niemal automatycznego wykonawcę najważniejszych jedenastek, taka seria natychmiast wywołuje dyskusję.
Nie chodzi wyłącznie o samą statystykę. Karny przeciwko Nashville mógł całkowicie zmienić przebieg spotkania. Inter miał szansę odpowiedzieć na szybkie trafienie gospodarzy, uspokoić grę i przejąć inicjatywę. Zamiast wyrównania pojawiła się kolejna dawka nerwowości, a Nashville dostało potwierdzenie, że tego wieczoru może naprawdę zranić faworyta.
Inter wyrównał, ale po przerwie został zmieciony
Nashville objęło prowadzenie w 17. minucie. Andy Nájar zamknął akcję po podaniu Eliasa Saada i zdobył swoją pierwszą bramkę w sezonie.
Inter Miami zdołał odpowiedzieć jeszcze przed przerwą. W doliczonym czasie pierwszej połowy Telasco Segovia doprowadził do remisu 1:1. Wydawało się, że goście wrócili do meczu i po przerwie mogą wykorzystać przewagę w posiadaniu piłki.
Druga połowa szybko zweryfikowała te oczekiwania.
Już w 49. minucie Hany Mukhtar odzyskał prowadzenie dla Nashville. Siedem minut później Sam Surridge efektownym uderzeniem piętą zdobył swoją 12. bramkę w sezonie i podwyższył wynik na 3:1.
Inter Miami nie zdążył otrząsnąć się po trzecim golu, kiedy przyszło kolejne uderzenie. W 63. minucie bramkarz Rocco Ríos Novo źle ocenił wybicie Schwakego, stracił równowagę i pozwolił Mukhtarowi przejąć piłkę. Gwiazda Nashville wykorzystała prezent, zdobywając swoją drugą bramkę i ustalając wynik na 4:1.
Mecz dwóch najlepszych drużyn Konferencji Wschodniej zakończył się więc pokazem siły lidera. Nashville ma po 19 spotkaniach 43 punkty, natomiast Inter Miami zajmuje drugie miejsce z dorobkiem 38 punktów. Przewaga lidera wzrosła do pięciu punktów.
Statystyki pokazują różnicę między posiadaniem a konkretami
Inter Miami częściej utrzymywał się przy piłce, ale nie potrafił przełożyć tego na odpowiednią jakość w polu karnym.

Miami wymieniło o ponad 100 podań więcej i miało 55% posiadania piłki. Nashville oddało jednak dwa razy więcej celnych strzałów. Gospodarze zakończyli celnym uderzeniem 44% swoich prób, podczas gdy w przypadku Interu było to zaledwie 25%.
To najlepiej oddaje przebieg spotkania. Drużyna z Miami miała piłkę, ale Nashville miało kontrolę nad najważniejszymi momentami. Gospodarze szybciej przedostawali się pod bramkę, częściej zmuszali bramkarza do interwencji i bezwzględnie wykorzystywali błędy przeciwnika.
Duża różnica pojawiła się również przy stałych fragmentach. Nashville wykonało aż 10 rzutów rożnych, a Inter tylko cztery. Gospodarze nie potrzebowali długiego rozgrywania akcji. Szukali bezpośrednich podań, przyspieszali po odbiorach i zmuszali defensywę Miami do ciągłego cofania się.
Messi oddał 11 strzałów i nie zdobył bramki
Statystyki Messiego są wyjątkowo trudne do jednoznacznej oceny. Z jednej strony Argentyńczyk był najbardziej aktywnym zawodnikiem Interu i zakończył spotkanie z asystą. Z drugiej strony zgromadził ogromną liczbę sytuacji, z których nie wykorzystał ani jednej.
Liczby Lionela Messiego przeciwko Nashville:
- 90 minut
- ocena 6,2
- 11 strzałów
- 2 strzały celne
- 5 niecelnych
- 4 zablokowane
- 1,49 oczekiwanego gola
- 2 trafienia w obramowanie bramki
- 1 niewykorzystany rzut karny
- 0 goli
- 1 asysta
- 26 celnych podań na 34 próby
- 1 kluczowe podanie
- 1 stworzona duża okazja
- 0,11 oczekiwanej asysty
- 58 kontaktów z piłką
- 16 strat posiadania
- 4 wygrane pojedynki na 7 prób
Najbardziej wymowne są trzy liczby: 11 strzałów, 1,49 xG i zero bramek. Messi odpowiadał za ponad dwie trzecie wartości oczekiwanych goli całego Interu Miami. Dochodził do sytuacji, próbował z dystansu, ze stałych fragmentów i z pola karnego, ale ani razu nie znalazł drogi do siatki.
Dwie próby zatrzymały się na obramowaniu bramki. Tylko dwa z 11 strzałów leciały w światło bramki. Pięć było niecelnych, a kolejne cztery zostały zablokowane.
To nie był mecz zawodnika niewidocznego. Wręcz przeciwnie — Messi był stale pod grą. Problemem była wyjątkowo niska jakość finalizacji. Aktywność nie przełożyła się na skuteczność, a kolejne nieudane próby zwiększały frustrację.
Dlaczego ocena Messiego wyniosła tylko 6,2?
Messi zanotował asystę i stworzył jedną dużą okazję, dlatego trudno uznać, że nie dał drużynie niczego. Mimo to ocena 6,2 jest zrozumiała.
Przede wszystkim nie wykorzystał rzutu karnego. Następnie zmarnował kolejne sytuacje, z których przy swojej klasie powinien zdobyć przynajmniej jedną bramkę. Do tego stracił posiadanie aż 16 razy i wygrał tylko cztery z siedmiu pojedynków.
Jego wpływ na rozegranie również był mniejszy niż zazwyczaj. Messi zanotował 26 celnych podań na 34 próby, jedno kluczowe podanie i 0,11 xA. Jak na zawodnika, przez którego przechodzi większość ofensywy Miami, nie były to liczby dominujące.
Najważniejszy pozostaje jednak karny. Przy wyniku 0:1 Messi dostał możliwość przywrócenia drużyny do meczu. Nie wykorzystał jej, a fakt, że była to jego trzecia kolejna pomyłka z jedenastu metrów, dodatkowo obniża ocenę występu.
Czy Inter Miami ma problem?
Jedna porażka z liderem tabeli nie oznacza jeszcze kryzysu. Inter Miami nadal zajmuje drugie miejsce w Konferencji Wschodniej, ma 38 punktów po 19 spotkaniach i pozostaje jednym z głównych kandydatów do walki o najważniejsze cele.
Niepokojący jest jednak sposób, w jaki zespół przegrał. Miami miało więcej piłki, więcej podań i przez długie fragmenty przebywało na połowie przeciwnika. Jednocześnie pozwoliło Nashville oddać osiem celnych strzałów, wykonać 10 rzutów rożnych i zdobyć cztery bramki.
Do tego dochodzi seria Messiego z rzutów karnych. Jego skuteczność jedenastek w obecnym sezonie wynosi zaledwie 50%. Jeśli Argentyńczyk nie przełamie się przy kolejnej próbie, sztab może stanąć przed pytaniem, czy w następnych meczach karne nadal powinien wykonywać właśnie on.
Messi próbował wszystkiego, ale nie był sobą
Najprościej byłoby napisać, że Messi rozegrał słaby mecz. To jednak nie oddawałoby całej historii. Argentyńczyk dochodził do sytuacji, oddawał strzały, trafił dwa razy w obramowanie bramki i zanotował asystę.
Nie był niewidoczny. Był nieskuteczny.
Na przestrzeni całego sezonu Messi nadal prezentuje znakomite liczby: 12 goli, osiem asyst i średnią ocenę 8,38 w 16 występach. Mecz z Nashville był więc wyraźnym odstępstwem od jego normalnego poziomu.
Jednocześnie trzy kolejne niewykorzystane rzuty karne nie mogą być już traktowane jak przypadek. W następnej takiej sytuacji presja będzie jeszcze większa, a każdy kolejny krok Messiego przed uderzeniem zostanie dokładnie przeanalizowany.
Nashville wykorzystało swoje okazje i potwierdziło, że zasłużenie prowadzi w Konferencji Wschodniej. Inter Miami miało więcej piłki, ale to gospodarze mieli więcej konkretów.
Messi strzelał, próbował, trafiał w słupki i poprzeczkę, lecz piłka nie chciała znaleźć się w bramce. A kiedy dostał najlepszą możliwą okazję z jedenastu metrów, ponownie jej nie wykorzystał.






