Serie A dostała finał sezonu, który może mieć konsekwencje na lata. AC Milan i Juventus, dwa największe symbole włoskiego futbolu, nie zakwalifikowały się do Ligi Mistrzów. Reuters określił to jako historyczne tąpnięcie, bo po raz pierwszy od niemal 35 lat oba kluby jednocześnie znajdą się poza najważniejszymi europejskimi rozgrywkami. Dla ligi, która i tak walczy o odbudowę pozycji w Europie, to mocny cios wizerunkowy.
Największym zwycięzcą tego chaosu jest Como. Klub prowadzony przez Cesca Fabregasa jeszcze kilka lat temu znajdował się bardzo daleko od wielkiej piłki, a teraz zajął czwarte miejsce i wywalczył awans do Ligi Mistrzów. Roma również znalazła się w elicie, podczas gdy Milan zakończył sezon na piątej pozycji, a Juventus na szóstej. To nie jest zwykła zmiana miejsc w tabeli. To symboliczna zmiana układu sił w Serie A.
Dla Milanu brak Champions League oznacza sportową i finansową porażkę. Klub z San Siro już wcześniej znajdował się pod presją, a piąte miejsce tylko przyspieszyło rozmowy o przebudowie. Według Reutersa wokół Milanu narasta frustracja kibiców, a brak awansu do Ligi Mistrzów uderza bezpośrednio w budżet, plany transferowe i atrakcyjność projektu dla topowych piłkarzy.
Juventus ma inny problem, ale równie poważny. W Turynie od kilku sezonów trwa próba zbudowania stabilnego projektu po latach sportowych i organizacyjnych turbulencji. Szóste miejsce i brak Ligi Mistrzów oznaczają, że „Stara Dama” znów musi tłumaczyć kibicom, dlaczego klub o takim statusie nie potrafi wrócić do europejskiej elity. To lato może być w Turynie jednym z najważniejszych od lat — nie pod względem nazwisk, ale kierunku całego projektu.
Autor
-
Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.















