Mohamed Salah i Mahmoud Trezeguet cieszą się po golu dla Egiptu w meczu z Nową Zelandią podczas fazy grupowej Mistrzostw Świata 2026 na BC Place w Vancouver.
Mohamed Salah i Mahmoud Trezeguet świętują bramkę Egiptu w meczu z Nową Zelandią na Mistrzostwach Świata 2026. Fot. Mohamed Gamal Tageldin / JNA Press / IMAGO.

Mohamed Salah odpalił w Vancouver. Egipt odwrócił mecz i pokonał Nową Zelandię

Analizy statystyczne meczów piłkarskich

Mohamed Salah długo czekał na taki mundialowy występ, ale gdy już wszedł na właściwe obroty, Egipt od razu wyglądał jak zupełnie inna drużyna. Nowa Zelandia prowadziła do przerwy 1:0, miała swój plan, walczyła fizycznie i przez długi fragment meczu naprawdę potrafiła utrudnić życie faworytowi. Po zmianie stron wszystko zaczęło się jednak przesuwać w stronę Egiptu, a najważniejszą postacią tego zwrotu był właśnie Salah.

Egipt wygrał 3:1 na BC Place w Vancouver i trzeba powiedzieć wprost, że druga połowa była już pokazem dużo większej jakości. Salah skończył mecz z golem, asystą, pięcioma kluczowymi podaniami i oceną Sofascore 8.6. To była najwyższa nota w całym spotkaniu i w pełni zasłużona, bo lider Egiptu nie tylko dołożył liczby, ale też ciągle robił różnicę w ostatniej tercji boiska.

Sam wynik wygląda dość spokojnie, ale przebieg meczu wcale taki nie był. Nowa Zelandia objęła prowadzenie w 15. minucie po golu Finna Surmana i przez długi czas mogła wierzyć, że da się ten wynik dowieźć albo przynajmniej urwać punkt. Egipt potrzebował cierpliwości, większej dokładności i kogoś, kto weźmie grę na siebie. Po przerwie zrobił to Salah, a za nim poszła cała drużyna.

Statystyki dobrze pokazują, że Egipt miał więcej konkretów. Strzały ogółem: 19 do 11 dla Egiptu. Strzały celne: 7 do 5. Strzały z pola karnego: 12 do 6. Posiadanie piłki: 56 procent do 44. Do tego 528 podań przy 420 Nowej Zelandii i dużo lepsza celność, bo Egipt wymienił 463 celne podania, czyli 88 procent skuteczności. Nowa Zelandia miała 338 celnych podań i 80 procent dokładności. Różnica nie była gigantyczna przez cały mecz, ale w drugiej połowie Egipt zaczął grać szybciej, dokładniej i odważniej.

Nowa Zelandia 1-3 Egipt / Statystyki / Dziennik Piłkarski

Expected goals też poszło w stronę Egiptu. Drużyna z Afryki wypracowała xG na poziomie 2.0, a Nowa Zelandia 1.1. To oznacza, że wynik 3:1 nie był przypadkiem, choć trzeba przyznać, że Nowa Zelandia też miała swoje momenty. Egipt nie zdominował tego spotkania od pierwszej do ostatniej minuty, ale gdy trzeba było przycisnąć, miał więcej jakości pod bramką.

Salah był w tym wszystkim centralną postacią. Zagrał 85 minut, miał 57 kontaktów z piłką i bardzo często dostawał ją tam, gdzie Nowa Zelandia nie chciała go widzieć, czyli między bocznym obrońcą a stoperem. Oddał pięć strzałów, dwa celne, dwa zablokowane i jeden niecelny. Jego xG wyniosło 0.56, ale xGOT aż 1.669, co mówi nam coś bardzo ważnego. Salah nie tylko dochodził do sytuacji, ale uderzał z jakością. To nie były puste strzały dla statystyki, tylko próby, które realnie sprawiały problem bramkarzowi.

Do tego dochodzi kreacja. Pięć kluczowych podań, jedna asysta, cztery dośrodkowania i dwa celne. To są liczby zawodnika, który nie był przyklejony do jednej roli. Salah raz kończył akcje, raz je napędzał, raz schodził do środka, raz szukał partnerów w polu karnym. W takim meczu widać, dlaczego dla Egiptu nadal jest kimś więcej niż tylko wielkim nazwiskiem. On porządkuje atak, a kiedy trzeba, sam go zamyka.

Bardzo dobrze wyglądała też jego gra pod presją. Salah wykonał 33 podania, z czego 26 było celnych. W połowie rywala miał 23 celne podania na 29 prób. To ważne, bo przy ofensywnym zawodniku łatwo patrzeć tylko na gole i asysty, a tutaj widać było również kontrolę. Nie wszystko grał na siłę. Były momenty, gdy przyspieszał, ale były też takie, gdy spokojnie oddawał piłkę i od razu szukał kolejnego ustawienia.

Jeszcze ciekawiej wyglądają jego prowadzenia piłki. Salah zanotował 23 przeniesienia futbolówki, łącznie na około 199 metrów. Pięć z nich było progresywnych i dało Egiptowi ponad 80 metrów przesunięcia akcji do przodu. Najdłuższe pojedyncze prowadzenie miało prawie 25 metrów. To może nie brzmi tak efektownie jak gol, ale właśnie tak rozrywa się ustawienie przeciwnika. Bierzesz piłkę, przyciągasz dwóch zawodników, przesuwasz akcję i nagle pojawia się miejsce dla reszty.

W pojedynkach też nie wyglądało to źle. Salah wygrał 4 z 7 starć, miał jedną próbę pojedynku powietrznego, sześć razy odzyskiwał piłkę i raz był faulowany. Stracił piłkę 18 razy i miał sześć nieudanych kontaktów, więc nie był to występ idealnie czysty technicznie, ale przy jego roli to normalne. Zawodnik, który tyle razy dostaje piłkę w trudnej strefie, musi ryzykować. Najważniejsze, że z tego ryzyka przyszły konkretne rzeczy: gol, asysta, pięć kluczowych podań i realna przewaga Egiptu w decydujących fragmentach.

Oceny indywidualne też dobrze oddają różnicę między liderami obu zespołów. Salah dostał 8.6 i był najlepszym zawodnikiem meczu. Bardzo wysoko oceniony został również Mohamed Ziko, który miał 8.0 i mocno pomógł Egiptowi w ofensywie. Marwan Attia zanotował 7.2, Mostafa Mohamed 7.5, a Omar Marmoush 7.2. Po stronie Nowej Zelandii wyróżniali się Elijah Just z oceną 7.3, Ben Waine Stamenić z 7.1 oraz Finn Surman z 7.7, który zdobył bramkę i przez długi moment był jednym z najważniejszych ludzi w drużynie.

Bramkarze też mieli sporo pracy. Obie drużyny zmusiły golkiperów do czterech interwencji. New Zealand oddała pięć celnych strzałów, Egipt siedem, więc to nie był mecz bezrobotnych bramkarzy. Różnica polegała na tym, że Egipt po przerwie miał więcej jakości w samym wykończeniu. Trzy gole z 19 strzałów i xG 2.0 pokazują solidną skuteczność. Nowa Zelandia z kolei stworzyła mniej, ale i tak potrafiła ukłuć, szczególnie w pierwszej połowie.

Dla Egiptu ten wynik może mieć duże znaczenie mentalne. Odwrócić mecz na mundialu po stracie gola to nie jest drobiazg. Zwłaszcza gdy gra nie układa się idealnie od początku. Takie zwycięstwa budują drużynę, bo pokazują, że nawet przy trudnym starcie jest plan, są liderzy i jest jakość na ławce oraz w ofensywie. Bramki Mahmouda Trezegueta, Mohameda Salaha i Mostafy Ziko dały Egiptowi pełną pulę, ale symbolicznie ten wieczór należał głównie do Salaha.

Po dwóch występach na tym turnieju Salah ma już gola i dwie asysty w 161 minut. Jego średnia ocena Sofascore wynosi 7.7, a po meczu z Nową Zelandią wyraźnie widać, że forma idzie w górę. Ma osiem kluczowych podań, sześć strzałów, trzy celne, dziewięć odzyskanych piłek i skuteczność podań na poziomie 84.3 procent. Do tego dochodzi maksymalna prędkość 33.13 km/h i dziesięć sprintów. Jak na zawodnika, który od lat gra na najwyższym poziomie i ma na sobie ciężar całego kraju, to bardzo mocny zestaw liczb.

Nowa Zelandia nie musi się tego występu wstydzić. Przez 45 minut była w grze, prowadziła, miała swoje sytuacje i potrafiła wybić Egipt z rytmu. Problem zaczął się wtedy, gdy mecz się otworzył, a Egipt zaczął grać szybciej przez Salaha i Marmousha. Wtedy różnica jakości była już coraz bardziej widoczna.

Egipt wygrał 3:1, Salah dostał ocenę 8.6 i wysłał jasny sygnał do reszty grupy. Ta reprezentacja może nie zawsze będzie grała pięknie od pierwszej minuty, ale jeśli jej lider złapie rytm, potrafi jednym występem zmienić cały mecz. W Vancouver właśnie to zobaczyliśmy. Nowa Zelandia długo się trzymała, ale kiedy Salah odpalił, Egipt po prostu przejął kontrolę.

Autor

  • Portret założyciela i współwłaściciela DziennikPiłkarski.pl. Tomasz Sawczak w czarnej czapce i białej koszulce siedzi z telefonem w dłoniach, za jego głową duże logo Dziennika Piłkarskiego.

    Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.