Motor rozbił Legię 3:0. Historyczna porażka Legii w Pucharze Polski

Motor Lublin sprawił jedną z największych niespodzianek pierwszej rundy Pucharu Polski. Drużyna Mariusza Misiury pokonała u siebie Legię Warszawa aż 3:0 i wyrzuciła z rozgrywek 21-krotnego zdobywcę trofeum. Gole strzelili Karol Czubak, Fabio Ronaldo i Mbaye Ndiaye. Dla prowadzącej w Ekstraklasie Legii to porażka o historycznym wymiarze – warszawski klub po raz pierwszy nie wystąpi w 1/16 finału Pucharu Polski.
Legia przyjechała do Lublina jako lider Ekstraklasy. Po sześciu kolejkach zespół Marka Papszuna miał 12 punktów, bilans bramkowy 12:4 i pozostawał niepokonany w lidze. Motor znajdował się dopiero na 15. miejscu z pięcioma punktami. Na boisku tych różnic kompletnie nie było widać.
Czubak potrzebował trzech minut
Katastrofa Legii rozpoczęła się niemal natychmiast. Już w 3. minucie Robert Deziel Jr. źle przyjął piłkę w pobliżu własnego pola karnego. Fabio Ronaldo wykorzystał błąd obrońcy, przejął futbolówkę i podał do Karola Czubaka. Napastnik Motoru nie zmarnował prezentu i płaskim strzałem pokonał Otto Hindricha.
To był sygnał ostrzegawczy, którego Legia nie potrafiła właściwie odczytać. Warszawianie częściej utrzymywali się przy piłce i próbowali przejąć kontrolę nad spotkaniem, ale Motor był znacznie konkretniejszy.
W 40. minucie gospodarze wyprowadzili kolejny cios. Tym razem główną rolę odegrał Fabio Ronaldo. Skrzydłowy Motoru przejął piłkę jeszcze na własnej połowie, ruszył prawym skrzydłem, poradził sobie z Robertem Dezieliem, później wykorzystał pasywność Rafała Augustyniaka i zakończył kapitalny rajd strzałem na 2:0.
Do przerwy Legia miała około 60 procent posiadania piłki, ale schodziła do szatni z dwubramkową stratą. Motor nie potrzebował długiego rozgrywania akcji. Gospodarze byli szybsi w kluczowych momentach, agresywniejsi w pojedynkach i bezlitośnie wykorzystywali błędy przeciwnika.
Legia strzelała więcej. Motor strzelał gole
Po przerwie Legia Warszawa ruszyła zdecydowanie mocniej. Najlepszą okazję otrzymał Łukasz Zjawiński. Bartosz Kapustka świetnie uruchomił napastnika, który znalazł się sam przed Gasperem Tratnikiem, ale bramkarz Motoru wygrał pojedynek.
W 67. minucie blisko gola był również Kacper Chodyna. Jego centrostrzał trafił jednak w słupek.
Statystyki dobrze pokazują paradoks tego spotkania. Legia zakończyła mecz z 52 procentami posiadania piłki i oddała aż 16 strzałów przy dziewięciu Motoru. Warszawianie mieli również minimalną przewagę w celnych uderzeniach – 7:6 – oraz wykonywali sześć rzutów rożnych przy dwóch Motoru. Legia przeprowadziła 91 ataków, Motor 75, a liczba sklasyfikowanych jako niebezpieczne wyniosła odpowiednio 44 i 20.
Mimo tego na tablicy wyników widniało 2:0 dla gospodarzy.
Kluczowa była skuteczność. Motor zamienił połowę swoich sześciu celnych strzałów na gole. Tratnik zanotował natomiast siedem interwencji, podczas gdy Hindrich obronił trzy uderzenia.
Motor powinien już wcześniej prowadzić 3:0
W 53. minucie doszło do najbardziej kontrowersyjnej sytuacji meczu. Hindrich niepewnie wyszedł do piłki, zderzył się z Czubakiem, a napastnik Motoru skierował futbolówkę do bramki.
Sędzia Piotr Lasyk odgwizdał faul Czubaka. Po analizie VAR decyzja została podtrzymana.
Ocena tej sytuacji wzbudziła jednak ogromne kontrowersje. Rafał Rostkowski, ekspert sędziowski TVP Sport, stwierdził po meczu, że gol powinien zostać uznany. Według jego analizy to bramkarz Legii był głównym sprawcą kontaktu, a VAR powinien skierować arbitra do monitora. Gdyby trafienie zostało zaliczone, Motor już na początku drugiej połowy prowadziłby 3:0.
Nie miało to jednak wpływu na losy awansu.
Ndiaye dobił Legię w ostatniej akcji
Legia do końca próbowała zdobyć choćby kontaktową bramkę. Zamiast tego została skarcona jeszcze raz.
W doliczonym czasie gry Mateusz Łęgowski posłał prostopadłe podanie za linię obrony warszawskiego zespołu. Mbaye Ndiaye znalazł się w świetnej sytuacji, poradził sobie z defensywą Legii i w 95. minucie ustalił wynik na 3:0.
Motor Lublin wygrał więc:
3:0 z Legią Warszawa
Bramki: Karol Czubak 3′, Fabio Ronaldo 40′, Mbaye Ndiaye 90+5′
Rezultat był tym bardziej zaskakujący, że Marek Papszun nie potraktował Pucharu Polski jako okazji do wystawienia całkowicie rezerwowego składu. Zagrało wielu podstawowych zawodników, w tym Kamil Piątkowski, Rafał Augustyniak, Bartosz Kapustka, Ruben Vinagre czy Kacper Chodyna. Z powodu drobnego urazu zabrakło natomiast Pawła Wszołka.
Historyczna porażka Legii
Skala klęski jest znacznie większa niż samo 0:3.
Legia jest najbardziej utytułowanym klubem w historii Pucharu Polski – zdobywała trofeum 21 razy. Tym razem po raz pierwszy w historii nie dotarła nawet do 1/16 finału. To również drugi kolejny sezon, w którym warszawianie odpadają już po rozegraniu pierwszego pucharowego spotkania. Rok wcześniej Legia miała wolny los w pierwszej rundzie, a następnie została wyeliminowana przez Pogoń Szczecin.
TVP Sport wyliczył dodatkowo, że był to szósty przypadek w historii, gdy Legia kończyła udział w Pucharze Polski już po swoim pierwszym rozegranym meczu.
Motor również przełamał niezwykle długą serię. Poprzednie zwycięstwo lublinian nad Legią miało miejsce 25 sierpnia 1990 roku, gdy Motor wygrał w Warszawie 1:0. Oznacza to pierwszą wygraną Motoru z Legią od 36 lat. Na własnym stadionie lublinianie nie pokonali tego rywala od 26 września 1981 roku, kiedy również zwyciężyli… 3:0.
Historia zatoczyła więc koło po 45 latach.
Papszun nie szukał wymówek
Po zakończeniu spotkania Marek Papszun przyznał, że Legia była zdecydowanie poniżej oczekiwanego poziomu.
Szkoleniowiec zwracał uwagę na banalne błędy, niską intensywność i dużą liczbę przegrywanych pojedynków. Przyznał również, że warszawski zespół miał w pierwszej połowie „za dużo słabych punktów”.
Jeszcze mocniej wypowiedział się kapitan Bartosz Kapustka.
– Dziś jest mi po prostu wstyd – przyznał po spotkaniu, przepraszając kibiców Legii obecnych w Lublinie.
Trudno o lepsze podsumowanie wieczoru, podczas którego lider Ekstraklasy oddał więcej strzałów, częściej miał piłkę, częściej atakował i… przegrał trzema bramkami.
Szybka okazja do rewanżu
Na odpowiedź Legia nie będzie musiała długo czekać. Już w sobotę 5 września oba zespoły ponownie spotkają się na Motor Lublin Arenie, tym razem w 7. kolejce Ekstraklasy. Początek spotkania zaplanowano na 20:15.
Dla Legii będzie to szansa na natychmiastowy rewanż. Dla Motoru – okazja, aby udowodnić, że sensacyjne 3:0 nie było jedynie pucharowym wypadkiem przy pracy faworyta.
Jedno jest już pewne: zdobywcy Pucharu Polski 2027 nie będzie nazywać się Legia Warszawa.
FAQ
Jaki był wynik meczu Motor Lublin – Legia Warszawa?
Motor Lublin pokonał Legię Warszawa 3:0 w pierwszej rundzie Pucharu Polski 2026/27. Bramki zdobyli Karol Czubak, Fabio Ronaldo oraz Mbaye Ndiaye.
Kto strzelił gole w meczu Motor – Legia?
Karol Czubak trafił w 3. minucie, Fabio Ronaldo w 40. minucie, a Mbaye Ndiaye ustalił wynik na 3:0 w doliczonym czasie drugiej połowy.
Czy Legia Warszawa odpadła z Pucharu Polski?
Tak. Porażka 0:3 oznacza, że Legia Warszawa zakończyła udział w Pucharze Polski 2026/27 już po swoim pierwszym meczu i po raz pierwszy w historii nie zagra w 1/16 finału tych rozgrywek.
Jakie były statystyki meczu Motor – Legia?
Legia miała 52 procent posiadania piłki i oddała 16 strzałów, Motor odpowiednio 48 procent i dziewięć strzałów. W celnych uderzeniach było 7:6 dla Legii, a w rzutach rożnych 6:2. Motor był jednak zdecydowanie skuteczniejszy i wygrał 3:0.
Kiedy Motor i Legia zagrają ponownie?
Oba zespoły spotkają się ponownie już 5 września 2026 roku w Lublinie w ramach 7. kolejki Ekstraklasy. Początek meczu zaplanowano na godzinę 20:15.






