Neymar miał rozegrać ostatni mecz przed ogłoszeniem kadry Brazylii na Mistrzostwa Świata 2026. Zamiast sportowego argumentu dla Carlo Ancelottiego, dostał jednak jedną z najbardziej kuriozalnych sytuacji sezonu. Gwiazdor Santosu został zmieniony przez pomyłkę w meczu z Coritibą, choć według klubu z boiska miał zejść nie on, lecz Gonzalo Escobar.
Do zdarzenia doszło w drugiej połowie spotkania Santos – Coritiba, przegranego przez „Peixe” aż 0:3. Neymar znajdował się poza boiskiem, gdzie otrzymywał pomoc medyczną. W tym samym czasie przygotowywana była zmiana. Według relacji brazylijskiego ge.globo, na kartce zmian miał widnieć numer 31, czyli Gonzalo Escobar, ale czwarty arbiter Bruno Mota Correia pokazał na tablicy numer 10, należący do Neymara. Gdy Robinho Jr wszedł już na murawę, sędziowie uznali zmianę za dokonaną i nie pozwolili Neymarowi wrócić do gry.
Neymar natychmiast zareagował wściekłością. Brazylijczyk próbował tłumaczyć arbitrom, że doszło do pomyłki, a następnie pokazał kamerom kartkę z numerem zawodnika, który faktycznie miał opuścić boisko. Mimo protestów decyzja nie została cofnięta. Co więcej, za swoje zachowanie Neymar otrzymał żółtą kartkę. Reuters podkreśla, że cała sytuacja wydarzyła się w najgorszym możliwym momencie, bo był to ostatni występ zawodnika przed ogłoszeniem mundialowej kadry Brazylii.
Sprawa szybko zrobiła się jeszcze bardziej chaotyczna, ponieważ pojawiły się dwie wersje wydarzeń. Santos przekonywał, że doszło do błędu przy tablicy zmian. Arbiter Paulo Cesar Zanovelli w pomeczowej súmuli miał jednak zapisać, że członek sztabu Santosu, Cesar Sampaio, ustnie potwierdził zejście Neymara, mimo że klub utrzymywał, iż chodziło o Escobara. Brazylijskie media zwracają uwagę, że sędzia przerzucił część odpowiedzialności na ławkę Santosu, podczas gdy klub i sam Neymar wskazywali na pomyłkę zespołu sędziowskiego.
Eksperci sędziowscy w Brazylii również analizowali tę sytuację. PC de Oliveira, cytowany przez ge.globo i Lance, tłumaczył, że po formalnym dokonaniu zmiany arbitrom bardzo trudno było cofnąć decyzję, nawet jeśli wcześniej pojawił się błąd proceduralny. W praktyce oznaczało to, że Neymar został ofiarą chaosu organizacyjnego: nie był planowany do zmiany, ale po wejściu Robinho Jr na boisko nie mógł już wrócić do gry.
Dla Santosu był to dzień katastrofalny nie tylko z powodu samej pomyłki. Drużyna przegrała z Coritibą 0:3, a brazylijskie ge.globo pisało wprost, że klub „skończył dzień Neymara” przed powołaniami na mundial. W analizach po meczu zwracano uwagę, że Santos popełniał błędy od ustawienia wyjściowego aż po końcowe minuty spotkania, a porażka przy tak dużej publiczności tylko wzmocniła nerwową atmosferę wokół klubu.
Cała sytuacja błyskawicznie obiegła świat. Brazylijskie ge.globo odnotowało, że zagraniczne media opisywały zmianę Neymara jako „skandaliczną” i „absurdalną”, a temat podchwyciły między innymi Reuters, Fox Sports, TalkSport oraz media europejskie. W sieci natychmiast pojawiły się także memy, bo scena z Neymarem pokazującym kartkę zmian kamerom wyglądała jak gotowy materiał na viral.
Najważniejsze pytanie brzmi jednak: czy ta sytuacja może wpłynąć na decyzję Carlo Ancelottiego? Neymar walczy o miejsce w reprezentacji Brazylii na Mistrzostwa Świata 2026, ale jego status nie jest tak oczywisty jak w poprzednich latach. Z jednej strony pozostaje największym nazwiskiem brazylijskiej piłki i najlepszym strzelcem w historii kadry. Z drugiej — selekcjoner ma oceniać przede wszystkim aktualną formę, zdrowie i przygotowanie fizyczne, a nie sentyment.
Dla 34-letniego Neymara mundial 2026 może być ostatnią wielką szansą na walkę o najważniejsze trofeum w reprezentacyjnej karierze. Dlatego każda minuta przed ogłoszeniem kadry miała znaczenie. Tymczasem zamiast spokojnego występu dostał urazu łydki, żółtą kartkę, przegraną 0:3 i zmianę, której według Santosu w ogóle nie powinno być.
To jedna z tych historii, które brzmią jak piłkarska anegdota, ale dla samego Neymara mogą mieć bardzo poważne konsekwencje. W Brazylii temat natychmiast stał się jednym z głównych newsów dnia, bo trudno wyobrazić sobie bardziej chaotyczny finał walki o miejsce w kadrze na mundial.
Autor
-
Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.















