Niemcy odpadają z mistrzostw świata po meczu, który statystycznie mieli pod kontrolą, ale którego nie potrafili zamknąć. Po 120 minutach było 1:1, a w konkursie rzutów karnych Paragwaj wygrał 4:3. Kai Havertz dał Niemcom prowadzenie w 54. minucie, ale Julio Enciso wyrównał w 42. minucie — według zapisu meczowego to właśnie jego trafienie ustawiło Paragwaj w grze do samego końca. Ostatecznie bohaterem spotkania został Orlando Gill, który w serii jedenastek obronił dwa rzuty karne.
Niemcy przez większość spotkania mieli piłkę i próbowali narzucić własne tempo. Posiadanie 75% do 25%, 799 podań przy 257 Paragwaju i 719 celnych podań przy 161 rywali pokazują ogromną różnicę w kontroli gry. Problem był jednak klasyczny: dominacja nie przełożyła się na spokojny awans. Niemcy oddali 21 strzałów, ale tylko 6 było celnych. To dużo mówi o jakości wykończenia i o tym, jak dobrze Paragwaj zamykał środek pola karnego.

Paragwaj nie grał efektownie, ale zagrał bardzo skutecznie w tym, co było dla niego najważniejsze. Zespół z Ameryki Południowej oddał tylko 7 strzałów, miał 0.4 xG i zaledwie 25% posiadania piłki, ale przetrwał niemiecką presję. Kluczowe było bronienie pola karnego, blokowanie uderzeń i cierpliwe czekanie na momenty przejściowe. Niemcy mieli aż 16 rzutów rożnych, ale nawet przy takiej liczbie stałych fragmentów nie potrafili zbudować przewagi, która zamknęłaby mecz.
Największą postacią wieczoru był Orlando Gill. Paragwajski bramkarz otrzymał ocenę 9.9 i trudno się temu dziwić. Zanotował łącznie 6 obron, w tym 4 po strzałach z pola karnego, a do tego zatrzymał 2 rzuty karne w konkursie jedenastek. Przy takiej przewadze Niemiec w strzałach i posiadaniu piłki to właśnie bramkarz Paragwaju utrzymywał swój zespół przy życiu. Jego występ nie był tylko serią efektownych interwencji, ale przede wszystkim pokazem koncentracji przez cały mecz.

Seria rzutów karnych była brutalnym podsumowaniem niemieckiej nieskuteczności. Dla Niemiec trafiali Joshua Kimmich, Jamal Musiala i Nadiem Amiri, ale błędy Kaia Havertza oraz Nicka Woltemade okazały się kosztowne. Po stronie Paragwaju skuteczni byli Mauricio, Gustavo Gómez, Miguel Almirón i Canale, a nie trafili Antonio Sanabria oraz Fabián Balbuena. Różnicę zrobił Gill, który przeczytał intencje niemieckich strzelców i dał Paragwajowi jeden z największych awansów turnieju.
To spotkanie będzie dla Niemców bardzo bolesne, bo statystyki sugerują mecz, który powinni wygrać. Mieli więcej piłki, więcej strzałów, więcej rzutów rożnych, lepsze xG i pełną kontrolę nad rytmem gry. Ale futbol pucharowy nie nagradza samej dominacji. Paragwaj przetrwał, doprowadził mecz do karnych i miał bramkarza w absolutnym transie. Niemcy odpadają po remisie 1:1 i porażce 3:4 w karnych, a Orlando Gill zapisuje się jako bohater wieczoru.
Autor
-
Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.



