17-latek znowu z golem, ale zszedł z urazem. Kolejny bardzo dobry występ Bednarka
FC Porto wróciło na Estádio do Dragão po wygranym wyjeździe do Stuttgartu w Lidze Europy i od razu weszło w ligowy tryb. Francesco Farioli mocno zamieszał w jedenastce, ale rytm Smoków został ten sam. Szybkie tempo, szeroko ustawione skrzydła i nacisk od pierwszych minut. Moreirense z kolei wyglądało jak drużyna, która przyjechała liczyć na cud.
Pierwszy gol padł w 14. minucie. Zaczęło się od Oskara Pietuszewskiego. 17-latek oddał strzał, bramkarz odbił piłkę przed siebie, a Gabri Veiga dopadł do dobitki i zrobiło się 1-0. Agresywny doskok i natychmiastowa reakcja na drugą piłkę.
Pietuszewski był mega nakręcony i nie zwalniał. W 25. minucie dopiął swojego. Po zagraniu Victora Froholdta opanował piłkę w polu karnym i uderzył w długi róg. To był gol z krótkim przygotowaniem i strzałem, którego bramkarz nawet nie zdążył dobrze zarejestrować. I wcale nie musiało się skończyć na jednym trafieniu. Jeszcze przed przerwą Polak miał kolejne sytuacje, które spokojnie mogły zmienić wynik.
FC Porto 💙🇵🇱 Polska#FCPMFC #SeguimosJuntos pic.twitter.com/Ja7wBwozhX
— FC Porto (@FCPorto) March 15, 2026
Podsumowanie występu Oskara to z jednej strony bramka i ciągłe zagrożenie, z drugiej niedosyt, bo okazji było więcej. Jego liczby z tego meczu to 5 strzałów, 3 celne, a jego xG wyniosło 0,77. Pietuszewski już trzeci raz z rzędu trafia w lidze.
Po przerwie jedyny moment Moreirense przyszedł w 53. minucie. Strzał Landersona zatrzymał słupek. I zaraz potem zrobiło się nerwowo z innego powodu. Pietuszewski zgłosił uraz, chwilę próbował jeszcze biegać, ale w końcu musiał zejść. W kontekście zbliżających się meczów reprezentacji to sygnał alarmowy, nawet jeśli kontuzja na razie pozostaje niewiadomą.
Gdy Pietuszewski zszedł, na pierwszy plan jeszcze mocniej wyszedł Jan Bednarek. Porto znów zagrało na zero z tyłu a fenomenalny w tym sezonie Polak, ponownie wybrany zawodnikiem meczu, był tego jednym z kluczowych powodów. Widać było go wszędzie tam, gdzie obrona potrzebuje szefa. Ustawienie, asekuracja i spokój przy wyprowadzaniu. Statystycznie wygląda to jak występ środkowego obrońcy w wersji premium z FC26 (dawniej FIFA). 102 kontakty z piłką, 90/98 celnych podań (92%) i dominacja w powietrzu (6 wygranych z 7 pojedynków).
FC Porto domknęło mecz w 81. minucie. William Gomes dostał podanie od Froholdta i huknął lewą nogą tak, że piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki, zanim wpadła do siatki. Bramka efektowna, ale też symboliczna: Moreirense do końca nie miało już ani argumentów, ani sił, żeby wrócić do gry.

Porto miało przewagę od początku do końca. 17:3 w strzałach, 57% posiadania i ogromna różnica w jakości sytuacji (xG 2,1 – 0,1). To był mecz rozgrywany głównie pod jedną bramką, z Moreirense szukającym szczęścia w pojedynczych wypadach.
autor: Tomasz Sawczak
Autor
-
Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.















