Premier League wyjaśniła kontrowersję z meczu West Ham – Everton. Moyes nie krył zdziwienia
Premier League Match Centre zabrało głos w sprawie jednej z najbardziej dyskutowanych sytuacji weekendu. Chodzi o mecz West Ham – Everton, który goście przegrali 2-1, choć przez chwilę mieli go już praktycznie remisowego.
care to explain @FA_PGMOL pic.twitter.com/TCn3U9mkGJ
— 𝑺 (@SZYComps) April 25, 2026
Zamieszanie zaczęło się w 84. minucie. Thierno Barry walczył w szesnastce o piłkę z Mateusem Fernandesem i w pewnym momencie piłka trafiła w rękę Portugalczyka. Everton natychmiast zaczął domagać się karnego. Sędzia nie wskazał na jedenasty metr, VAR obejrzał sytuację i przytaknął. Oficjalne uzasadnienie? Kontakt był przypadkowy i wynikał z walki o pozycję.
Moyes po meczu nie ukrywał, że jest tym zaskoczony. Przyznał wprost, że według niego Fernandes piłkę po prostu uderzył. Jednocześnie, uczciwie dodał, że ewentualny karny byłby może decyzją dość surową. Trudno powiedzieć, czy bardziej go bolała ta sytuacja, czy to co wydarzyło się kilka minut później.
Bo końcówka była naprawdę okrutna dla Evertonu. Goście wyrównali w 88. minucie trafieniem Dewsbury-Halla i wszystko wskazywało na podział punktów. Tyle że w doliczonym czasie gry głos zabrał Callum Wilson i West Ham zgarnął trzy punkty.

Dla londyńczyków to był oddech. Mają teraz 36 punktów po 34 meczach i dwa oczka przewagi nad Tottenhamem, który zajmuje pierwsze miejsce w strefie spadkowej. Everton zostaje na 11. pozycji z 47 punktami, ale o Europie może już właściwie zapomnieć.
Autor
-
Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.















