Brak hitowych spotkań na ten moment.
Brak hitowych spotkań na ten moment.
Piłkarze modlący się na stadionie – zawodnik ze znakiem krzyża, piłkarz w pokłonie oraz gracze skupieni przed meczem.
Wiara na boisku – dla wielu piłkarzy modlitwa jest źródłem spokoju, siły i koncentracji przed rywalizacją.

Wiara silniejsza niż stadion. O piłkarzach, którzy nie wstydzą się Boga

Piłka nożna od dawna przestała być tylko sportem. To gigantyczny biznes, milionowe kontrakty, media społecznościowe i nieustanna presja. W takim świecie łatwo ukryć to, co najważniejsze. A jednak są piłkarze, którzy nie mają problemu z tym, by publicznie mówić o swojej wierze.

Nie robią tego po to, żeby kogokolwiek przekonywać. Nie organizują kazań po meczach. Po prostu żyją zgodnie z tym, w co wierzą.

Po strzelonym golu wykonują znak krzyża. Klękają do modlitwy. Dziękują Bogu. Noszą różaniec, krzyżyk albo cytat z Pisma Świętego. Inni rozkładają matę do modlitwy podczas zgrupowań lub po prostu zachowują post w czasie Ramadanu, mimo że kilka godzin później czeka ich mecz na najwyższym poziomie.

Wśród chrześcijan trudno nie wspomnieć o Lionelu Messim, który wielokrotnie mówił o znaczeniu wiary i rodziny w swoim życiu. Luka Modrić od lat nosi w ochraniaczach wizerunki Jezusa i Matki Bożej, a przed ważnymi turniejami uczestniczy we Mszy Świętej razem z reprezentacją Chorwacji. Christian Pulisic otwarcie opowiada o czytaniu Biblii i organizowaniu spotkań modlitewnych w reprezentacji USA. 

Po drugiej stronie znajdziemy piłkarzy wyznających islam. Mohamed Salah po zdobytych bramkach pada na murawę w geście dziękczynienia Allahowi. N’Golo Kanté, Achraf Hakimi czy Lamine Yamal również nie ukrywają swojej religii i pokazują, że profesjonalny sport może iść w parze z głęboką duchowością.

Co ciekawe, szatnia piłkarska często jest miejscem, gdzie wiara nie dzieli, ale uczy wzajemnego szacunku. W jednej drużynie obok siebie siedzą katolicy, protestanci, prawosławni i muzułmanie. Gdy jedni idą na Mszę, inni przygotowują się do modlitwy zgodnie ze swoją tradycją. Kiedy trwa Ramadan, kluby dostosowują organizację dnia tak, aby zawodnicy mogli bezpiecznie pościć i jednocześnie rywalizować na najwyższym poziomie. 

To pokazuje coś bardzo ważnego. Wiara nie musi być powodem konfliktów. Może być źródłem charakteru, dyscypliny i pokory.

Oczywiście, nie każdy piłkarz jest człowiekiem wierzącym. I nie każdy, kto mówi o Bogu, żyje idealnie. Sportowcy również popełniają błędy. Ale odwaga, by w świecie pełnym kamer i komentarzy powiedzieć: „Wierzę”, wymaga dziś niemało.

Może właśnie dlatego kibice tak lubią takich zawodników. Nie dlatego, że są bezbłędni, ale dlatego, że przypominają, iż za nazwiskiem na koszulce stoi zwyczajny człowiek. Człowiek, który przed meczem też się boi, też przeżywa porażki i – tak jak miliony ludzi na całym świecie – szuka siły w Bogu.

Być może to jest najpiękniejszy przekaz współczesnego futbolu. Że można walczyć o trofea, zarabiać miliony, być idolem dzieci, a jednocześnie nie wstydzić się swojej wiary. Bo prawdziwa siła nie zawsze zaczyna się od mięśni. Czasem zaczyna się od cichej modlitwy w szatni.

Autor

  • Współwłaściciel Dziennika Piłkarskiego. Jest psychoterapeutą pracującym z osobami uzależnionymi, a prywatnie ojcem trójki dzieci. Od lat pasjonuje się sportem, ze szczególnym naciskiem na piłkę nożną. Kibicuje Lechii Gdańsk i Arsenalowi Londyn, a jego spojrzenie na futbol ukształtowało również doświadczenie zdobyte w roli sędziego piłkarskiego. Dziś łączy wiedzę, boiskową perspektywę i pasję, tworząc treści sportowe oparte na doświadczeniu i autentycznym zaangażowaniu.

Czytaj więcej