Florentino Pérez podczas gali Laureus World Sports Awards.
Fot. Florentino Pérez podczas 25. gali Laureus World Sports Awards / Barcex / Wikimedia Commons, licencja CC BY-SA 4.0.

Florentino Perez nie odchodzi. Prezes Realu Madryt ogłasza wybory i przechodzi do kontrataku

Florentino Perez przerwał milczenie w momencie największego napięcia wokół Realu Madryt od wielu miesięcy. Po nadzwyczajnym posiedzeniu zarządu 79-letni prezes Królewskich pojawił się przed mediami w Valdebebas i już na początku wystąpienia uciął spekulacje o swojej dymisji. Zamiast rezygnacji ogłosił rozpoczęcie procesu wyborczego do władz klubu oraz zapowiedział, że wystartuje w nim razem z obecną Junta Directiva.

Decyzja Pereza nie oznacza więc końca jego rządów, lecz próbę odzyskania pełnej kontroli nad narracją. Prezes Realu przekonywał, że wybory mają pokazać, kto naprawdę stoi za klubem i kto ma mandat od socios. W jego wersji sprawa jest prosta: właścicielami Realu nie są media, inwestorzy ani pojedynczy biznesmeni, lecz około 100 tysięcy członków klubu. Perez podkreślił, że właśnie w obronie modelu socios zdecydował się na tak radykalny ruch.

Wystąpienie miało wyjątkowo ostry ton. Perez mówił o „absurdalnej sytuacji”, kampaniach przeciwko Realowi Madryt i próbach tworzenia opinii publicznej wymierzonej w niego osobiście. Stwierdził, że niektórzy chcą rządzić klubem z zewnątrz, ale nie mają odwagi stanąć do otwartej walki wyborczej. Jego przekaz był jasny: kto chce przejąć Real, niech zgłosi kandydaturę, zamiast — jak sugerował — działać za kulisami poprzez media.

Tło tej decyzji jest bardzo gorące. Real Madryt przeżywa trudny sezon, zakończony bez trofeów. Według Reutersa presja na klub wzrosła po porażce 0:2 z Barceloną, która przypieczętowała mistrzostwo Hiszpanii, oraz po odpadnięciu Królewskich z Ligi Mistrzów już w ćwierćfinale. Do tego doszły problemy wewnętrzne, gwizdy części kibiców i doniesienia o napięciach w szatni.

Jednym z najbardziej medialnych tematów ostatnich dni była sprawa Federico Valverde i Aureliena Tchouaméniego. Reuters informował o alterkacji, po której Valverde miał trafić do szpitala, natomiast w hiszpańskich mediach sprawa stała się symbolem chaosu wokół drużyny. Perez bagatelizował sam konflikt, ale wyraźnie irytowało go to, że informacje z szatni przedostały się do mediów. Według relacji Cadena SER prezes mówił, że podobne spięcia między piłkarzami zdarzają się w klubach częściej, niż opinia publiczna sobie wyobraża, a większym problemem jest przeciek i atmosfera wokół zespołu.

Perez unikał natomiast rozmów o konkretnych piłkarzach i sprawach sportowych. Pytany o przyszłość takich zawodników jak Kylian Mbappe czy Vinícius Junior, a także o możliwy powrót Jose Mourinho, nie chciał wchodzić w szczegóły. Tłumaczył, że obecnie chodzi nie o trenerów ani transfery, lecz o własność i stabilność instytucjonalną Realu Madryt.

Prezes Królewskich mocno bronił swojego dorobku. Przypomniał, że za jego rządów Real zdobył łącznie 66 tytułów w piłce nożnej i koszykówce, w tym 37 w futbolu. Reuters podaje, że Perez jest najbardziej utytułowanym prezesem w historii Realu, wyprzedzając nawet legendarnego Santiago Bernabéu pod względem liczby trofeów zdobytych podczas prezesury.

Florentino Perez rządzi Realem w dwóch etapach. Po raz pierwszy objął klub w 2000 roku, odszedł w 2006 roku, a następnie wrócił w 2009 roku i od tamtej pory nieprzerwanie pozostaje prezesem. W styczniu 2025 roku został ogłoszony prezesem do 2029 roku, rozpoczynając siódmą kadencję, ponieważ nie zgłosiła się żadna konkurencyjna kandydatura.

Właśnie dlatego obecny ruch jest tak interesujący. Formalnie Perez miał mandat do 2029 roku, więc przedterminowe wybory nie są dla niego koniecznością. To raczej próba przekształcenia kryzysu w plebiscyt: albo pojawi się realny rywal i socios zdecydują, albo obecny prezes ponownie pokaże, że nikt nie jest w stanie zagrozić jego pozycji.

Droga do startu w wyborach Realu jest jednak bardzo trudna. AS przypomina, że kandydat na prezesa musi być socios Realu przez co najmniej 20 lat, mieć hiszpańskie obywatelstwo, pełną zdolność do czynności prawnych, nie może pełnić funkcji w innym klubie i musi przedstawić kandydaturę z co najmniej dziewięcioma członkami zarządu. Największą barierą jest jednak aval, czyli bankowe zabezpieczenie w wysokości 15 procent budżetu klubu. Przy obecnym budżecie Realu oznacza to około 187 milionów euro.

To tłumaczy, dlaczego wybory w Realu od lat często kończą się bez realnego głosowania. Jeśli zgłosi się tylko jedna ważna kandydatura, nie ma klasycznego głosowania — kandydat zostaje ogłoszony prezesem. Tak wyglądał proces w 2025 roku, gdy Perez został zatwierdzony na kolejną kadencję bez rywala.

Podczas konferencji Perez bronił również kondycji ekonomicznej klubu. Podkreślał, że Real jest najcenniejszym klubem według Forbesa, liderem przychodów według Deloitte, jedną z najmocniejszych marek według Brand Finance i ma najwyżej wycenianą kadrę według Transfermarkt. Te słowa znajdują potwierdzenie w dostępnych rankingach: Deloitte wskazał Real jako lidera Football Money League 2026 z przychodami bliskimi 1,2 mld euro za sezon 2024/25, Brand Finance uznał Real i Barcelonę za dwie najmocniejsze marki piłkarskie świata, a Transfermarkt wycenia skład Realu na około 1,34 mld euro, najwyżej na świecie.

Prezes odniósł się także do plotek o swoim zdrowiu i zmęczeniu. Stanowczo je odrzucił, mówiąc, że nadal codziennie zarządza zarówno Realem, jak i ACS — globalną firmą infrastrukturalną, która według najnowszych wyników za 2025 rok osiągnęła prawie 50 mld euro sprzedaży. Perez sam mówił, że pracuje „jak zwierzę”, wstaje pierwszy i kładzie się ostatni.

W przemówieniu pojawił się też wątek FC Barcelony i sprawy Negreiry. Perez zapowiedział, że Real Madryt przygotowuje obszerny dossier dla UEFA w tej sprawie, nazywając ją jednym z największych skandali w historii futbolu. Według relacji Cadena SER prezes mówił o dokumencie liczącym ponad 500 stron i sugerował, że sprawa miała realny wpływ na hiszpański futbol przez wiele lat.

Cała konferencja była więc czymś więcej niż zwykłym komunikatem o wyborach. To była próba pokazania siły w chwili, gdy Real znalazł się pod presją sportową, medialną i wewnętrzną. Perez nie tylko zapowiedział, że nie odchodzi, ale właściwie rzucił wyzwanie wszystkim przeciwnikom: jeżeli naprawdę chcą zmian w klubie, muszą stanąć z nim twarzą w twarz przed socios.

Najbliższe dni pokażą, czy pojawi się realna alternatywa dla Pereza. Na papierze wybory mogą wyglądać jak otwarcie klubu na konkurencję. W praktyce, przy tak wysokich wymaganiach formalnych i finansowych, może się okazać, że prezes Realu Madryt po raz kolejny zostanie zatwierdzony bez poważnego rywala. Jedno jest pewne: Florentino Perez nie zamierza schodzić ze sceny po cichu.

Autor

  • Portret założyciela i współwłaściciela DziennikPiłkarski.pl. Tomasz Sawczak w czarnej czapce i białej koszulce siedzi z telefonem w dłoniach, za jego głową duże logo Dziennika Piłkarskiego.

    Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.