Robert Lewandowski ma za sobą pierwszy występ w barwach Chicago Fire. Polski napastnik rozpoczął w podstawowym składzie wyjazdowe spotkanie z Interem Miami i spędził na boisku 63 minuty. Debiut 37-latka nie zakończył się jednak sukcesem – jego zespół przegrał 2:3, a zwycięską bramkę gospodarze zdobyli w końcówce meczu.

Chicago objęło prowadzenie w 18. minucie po samobójczym trafieniu bramkarza Rocco Ríosa Novo, ale jeszcze przed przerwą z rzutu karnego wyrównał Luis Suárez. Urugwajczyk ponownie trafił w 51. minucie, kończąc efektowną akcję przeprowadzoną z Germánem Berterame. Puso Dithejane doprowadził do remisu 2:2, lecz w 87. minucie Preston Plambeck wykorzystał zamieszanie pod bramką Chicago i zapewnił Interowi komplet punktów.
Lewandowski nie wpisał się na listę strzelców i nie zanotował asysty. Według danych Sofascore otrzymał ocenę 6,5. Oddał jeden strzał, który nie zmierzał w światło bramki, a jego współczynnik oczekiwanych asyst wyniósł zaledwie 0,04. Polak nie wykonał również żadnego kluczowego podania, dlatego jego wpływ na grę ofensywną Chicago był jeszcze ograniczony.
Znacznie lepiej wyglądała dokładność podań. Lewandowski wykonał 17 podań, z których 16 dotarło do adresata, co oznacza skuteczność na poziomie 94 procent. Na połowie przeciwnika miał 10 celnych zagrań na 11 prób, a na własnej połowie nie pomylił się ani razu. Zanotował 27 kontaktów z piłką, wygrał jeden z dwóch dryblingów i tylko cztery razy tracił posiadanie. Dane te pokazują, że grał dokładnie, ale zbyt rzadko otrzymywał piłkę w miejscach, z których mógł realnie zagrozić bramce Interu.

Polak najczęściej poruszał się w okolicach pola karnego gospodarzy, choć okresami schodził również głębiej, próbując uczestniczyć w rozegraniu. Z piłką pokonał łącznie nieco ponad 108 metrów, wykonał 11 prowadzeń i tylko jedno progresywne przeniesienie futbolówki. Do tego dołożył trzy wybicia i jeden odbiór, pomagając zespołowi także podczas defensywnych stałych fragmentów gry.
Trener Chicago Gregg Berhalter podkreślił po meczu, że Lewandowski trenował z drużyną zaledwie przez siedem lub osiem dni, dlatego jego czas gry był wcześniej ograniczony do około godziny. Sam napastnik przyznał, że potrzebuje kolejnych spotkań, aby lepiej poznać sposób gry i poruszania się nowych kolegów. Debiut nie przyniósł gola ani punktów, ale był pierwszym krokiem w nowym rozdziale kariery najlepszego polskiego napastnika.
Autor
-
Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.















