ARTYKULY

Widzew Łódź. Jedna wygrana w dziesięciu meczach. Czy to jeszcze projekt, czy już żart?

JEDNO zwycięstwo w dziesięciu kolejkach. Dziewięć punktów. I mówimy o Widzewie Łódź, a nie o beniaminku sklejonym na szybko z zawodników pierwszoligowych. Mówimy o klubie, który dostał właściwie wszystko, czego można było chcieć: bogatego właściciela, pełny stadion, ogromne zainteresowanie i możliwość kupowania piłkarzy z półki dla większości Ekstraklasy niedostępnej. Tymczasem zamiast zastanawiać się, czy Widzew jest gotowy na Europę, dyskutujemy o tym, kiedy wreszcie wygra drugi mecz. I najgorsze nie jest nawet samo przegrywanie. Najgorsze jest to, że projekt, który miał budzić respekt, zaczyna budzić szeroki uśmiech. Dzisiaj z Widzewa coraz częściej się żartuje. A przy skali wydanych pieniędzy trudno mieć pretensje do ludzi, że zaczynają pytać: co tam właściwie poszło nie tak?

Wydaje się, że Robert Dobrzycki przede wszystkim przeszacował jedną rzecz: możliwość kupienia czasu. Nie chodzi o to, że wydał za dużo. Oby polska piłka miała więcej właścicieli gotowych inwestować takie pieniądze. Problem polega na tym, że Widzew chciał zrobić w kilkanaście miesięcy coś, na co normalnie potrzeba kilku lat. Najpierw duże transfery, później jeszcze większe transfery, a później mega wielkie transfery jak na polskie warunki. Coraz mocniejsze nazwiska i naturalnie coraz większe oczekiwania. Skoro płacimy więcej, musimy szybciej wygrywać. Skoro kupiliśmy zawodnika za kilka milionów, to za miesiąc drużyna ma być lepsza. Tylko futbol tak nie działa. Można kupić lepszego piłkarza, lecz nie można zamówić gotowej drużyny. Pieniądze skracają drogę, jak je się mądrze wydaje.

I tutaj dochodzimy do Vukovicia. Od początku źle określono jego rolę. Vuko był przede wszystkim strażakiem. Przyszedł w trudnym momencie, miał uspokoić sytuację, uporządkować zespół i zabezpieczyć wynik. Zrobił swoje. Tylko czym innym jest ugaszenie pożaru, a czym innym budowanie drużyny mającej walczyć o najwyższe cele. Widzew uznał chyba, że skoro człowiek dobrze poradził sobie w kryzysie, to automatycznie będzie najlepszym budowniczym kolejnego etapu. Być może byłby. Tylko jeśli kilka kolejek później klub przestał w to wierzyć, to pojawia się pytanie, dlaczego wierzono w to latem. Albo Vuković miał być trenerem projektu i wtedy powinien dostać czas, albo był jedynie strażakiem i wtedy należało to wiedzieć od początku. Najgorsza jest wersja pośrednia, która nastąpiła, tj. zmiana koncepcji już w trakcie sezonu.

Zmiana trenera nie rozwiązała najważniejszego problemu. Widzew nie wygląda jak drużyna z charakterem. Nie chodzi mi o bieganie, krzyczenie czy całowanie herbu po golu. Charakter zespołu widać wtedy, kiedy mecz przestaje układać się po twojej myśli. Kto wtedy bierze wszystko na swoje barki? Kto uspokaja? Kto podnosi linię? Kto zatrzymuje chaos? Kto jest człowiekiem, za którym idzie reszta? W Widzewie tego nie widać. Kiedy wszystko idzie dobrze, a rzadko to ostatnio bywa, to potrafi wyglądać naprawdę nieźle. Kiedy zaczynają się problemy, bardzo szybko pojawia się nerwowość. A silne zespoły od przeciętnych różnią się właśnie tym, że nie rozpadają się emocjonalnie w kryzysie.

Jeszcze bardziej zastanawia mnie forma poszczególnych zawodników. Można mieć dwóch piłkarzy pod formą. Można mieć nawet czterech. Ale jeśli patrzymy na kosztowną kadrę i trudno znaleźć wielu ludzi grających na maksimum swoich możliwości, trzeba zacząć zadawać pytania całemu sztabowi. Świderski powinien robić różnicę. Drągowski powinien być jednym z fundamentów. Wiśniewski, Biuk, Fornalczyk i inni. Kolejni zawodnicy zostali sprowadzeni właśnie po to, żeby podnieść poziom. Od początku sezonu niemal każdy gra trochę poniżej tego, czego oczekiwaliśmy. A jeśli cały zespół jest pod formą jednocześnie, trudno już tłumaczyć wszystko indywidualnymi problemami.

I wtedy pojawia się bardzo niewygodne pytanie: czy Widzew został właściwie przygotowany do sezonu? Może ktoś zawalił przygotowanie fizyczne? Trudno to określić, bo do tego trzeba danych, których z trybuny czy telewizora nie mamy. Ale takie pytanie po prostu musi paść. Dlaczego zespół nie wygląda na fizycznie dominujący mimo szerokiej kadry? Dlaczego w końcówkach spotkań tak często zaczyna mieć problemy? Dlaczego tylu zawodników jednocześnie nie osiągnęło optymalnej dyspozycji? Być może problem jest taktyczny. Być może psychologiczny. Być może to efekt ogromnej liczby zmian personalnych. A może część odpowiedzi rzeczywiście znajduje się jeszcze w letnim okresie przygotowawczym. Jeśli problem pojawia się u całej grupy, trzeba analizować cały proces, a nie kolejnego pojedynczego zawodnika.

Najgorsze do Łodzian jest to, że obecnie każdy przeciwnik wychodzi na Widzew bez strachu. Jeszcze rok temu wizja bogatego Widzewa sprowadzającego duże nazwiska miała działać na wyobraźnię całej ligi. Dzisiaj rywal raczej myśli: przetrzymajmy ich, oni sami zaczną się denerwować. To jest ogromny problem mentalny. Im dłużej trwa seria bez zwycięstwa, tym cięższa staje się koszulka. Każda niewykorzystana sytuacja zaczyna boleć podwójnie. Każdy stracony gol przypomina poprzednie. Każdy kolejny mecz staje się „tym, który już naprawdę trzeba wygrać”. I właśnie wtedy futbol przestaje być swobodny. A kiedy zespół za kilkadziesiąt milionów zaczyna być obiektem żartów, presja tylko rośnie.

Jak Widzew może sobie pomóc? Trudno powiedzieć. Na pewno najmniej potrzebna jest dziś kolejna rewolucja. Nie następny transfer za kilka milionów. Nie kolejny trener za miesiąc. Potrzebny jest uczciwy audyt wszystkiego, co wydarzyło się przez ostatnie kilkanaście miesięcy. Czy zawodnicy byli kupowani według jednej koncepcji? Czy trenerzy dostawali piłkarzy pasujących do swojej wizji? Czy nie wykonano zbyt wielu zmian naraz? Czy Vuko rzeczywiście miał coś budować, czy tylko ugasić pożar? Czy przygotowanie zespołu było właściwe? Czy w drużynie są prawdziwi liderzy? I wreszcie: czy właściciel jest gotowy zaakceptować, że część procesu musi po prostu potrwać? Czy uzyskamy odpowiedzi na te pytania? Czas pokaże.

FAQ

Dlaczego Widzew Łódź znalazł się pod tak dużą presją?

Oczekiwania wobec Widzewa wzrosły wraz z dużymi inwestycjami właściciela, kosztownymi transferami i deklarowanymi ambicjami klubu. Jedna wygrana w dziesięciu kolejkach sprawia, że wyniki są dalekie od poziomu, jakiego oczekiwano po przebudowie zespołu.

Czy problemem Widzewa Łódź są transfery?

Same duże wydatki nie muszą być problemem. Pytanie dotyczy raczej tego, czy kolejni zawodnicy byli sprowadzani według jednej, konsekwentnie realizowanej koncepcji sportowej i czy trenerzy otrzymywali piłkarzy pasujących do ich sposobu gry.

Czy Aleksandar Vuković dostał wystarczająco dużo czasu?

To jedno z kluczowych pytań dotyczących projektu Widzewa. Jeśli Vuković miał być trenerem odpowiedzialnym za długoterminową budowę zespołu, powinien otrzymać odpowiedni czas. Jeśli od początku traktowano go przede wszystkim jako trenera mającego opanować kryzys, klub powinien wcześniej przygotować plan kolejnego etapu.

Dlaczego zawodnicy Widzewa grają poniżej oczekiwań?

Nie da się wskazać jednej przyczyny bez dostępu do danych zespołu. Pod uwagę można brać kwestie taktyczne, przygotowanie fizyczne, presję, dużą liczbę zmian personalnych oraz brak odpowiednio wypracowanych automatyzmów.

Co powinien teraz zrobić Widzew Łódź?

Zamiast przeprowadzać kolejną rewolucję, klub powinien przeanalizować cały proces budowania zespołu: transfery, przygotowanie fizyczne, dobór trenerów, strukturę kadry, rolę liderów i długoterminową koncepcję sportową.

Autor

  • Redaktor Dziennika Piłkarskiego Tomasz Rusaczyk, pisze przede wszystkim o EA Sports FC - dawniej FIFA

    Trener piłki nożnej i pasjonat futbolu, który od lat łączy boiskowe spojrzenie z zamiłowaniem do wirtualnej rywalizacji. W FIFĘ, a obecnie EA Sports FC, gra od kilkunastu lat, więc dobrze pamięta czasy, gdy dobra karta w Ultimate Team naprawdę potrafiła cieszyć dłużej niż jeden weekend. Najbliższa jest mu oczywiście piłka nożna, ale chętnie śledzi również inne dyscypliny sportu i lubi patrzeć na sport szerzej – od emocji kibicowskich po taktykę, rywalizację i mentalność zawodników. W swoich tekstach stara się pisać konkretnie, bez sztucznego zachwytu, za to z perspektywy gracza, trenera i człowieka, który niejedną Ligę Weekendową już przeżył 🙂

PIŁKARSKI POJEDYNEK

Kto jest lepszy?

Wybierz jedną kartę i zobacz wynik głosowania.

NA BIEŻĄCO

Najnowsze publikacje

Zobacz wszystkie →