W niedzielę Glasgow Rangers wreszcie znów błysnęli na boisku gości, trafiając do siatki rywali sześć razy. To ich najwyższy dorobek bramkowy w meczu wyjazdowym od 21 lat.
Rekordowy popis
Ostatni raz Rangers zdobyli sześć goli poza Ibrox w lutym 2002 roku, gdy w Pucharze Szkocji rozbili Forfar Athletic. Przerwa między tamtym spektakularnym spotkaniem a ostatnim wyjazdowym meczem, w którym padło aż tyle trafień, jest jedną z najdłuższych w historii klubu.

Rangers odrobili straty i dalej są w grze o tytuł po szalonym meczu z Falkirk (6-3).
Ekipa Danny’ego Röhla zaczęła ten dzień na trzecim miejscu, bo Hearts i Celtic wygrały swoje mecze dzień wcześniej. Na początku nic nie zapowiadało happy endu – Falkirk szybko wyszło na 2:0 po golach Broggia i Yeatsa.
Jeszcze przed przerwą kontakt złapał Chukwanui, a po zmianie stron Rangers weszli na zupełnie inny poziom. Najpierw wyrównanie i prowadzenie – trafili Chermiti i Raskin, robiąc z 0-2 na 3-2.
Rangers złapali wiatr w żagle. Miovski dorzucił czwartego gola, ale Falkirk odpowiedziało z karnego bo Miller trafił po faulu Taverniera.
Końcówka to już pokaz siły gości. Miovski i Chermiti dołożyli kolejne bramki i zamknęli mecz.
Finalnie 6-3 dla Rangers, którzy wracają na drugie miejsce w tabeli. Do lidera z Hearts tracą tylko punkt, a Celtic jest dwa punkty za nimi. Walka o mistrzostwo robi się naprawdę gorąca.

Impuls na resztę sezonu
Tak efektowne zwycięstwo wyjazdowe może okazać się katalizatorem formy w dalszej fazie rozgrywek. Po długim okresie posuchy na boiskach przeciwników Rangers pokazali skuteczność i pewność siebie, co niewątpliwie podniesie morale zespołu przed kolejnymi wyzwaniami.
Autor
-
Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.















