Dominik Szoboszlai prowadzi piłkę podczas meczu Aston Villa – Liverpool na Villa Park.
Fot. Dominik Szoboszlai w meczu Aston Villa – Liverpool / David Rawcliffe / Propaganda Photo / IMAGO

Aston Villa 4:2 Liverpool. Watkins rozbił The Reds, Villa wraca do Ligi Mistrzów

Analizy statystyczne meczów piłkarskich

Aston Villa wygrała z Liverpoolem 4:2 w hicie 37. kolejki Premier League i zapewniła sobie awans do kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Na Villa Park bohaterem gospodarzy został Ollie Watkins, który po przerwie zdobył dwie bramki i całkowicie odwrócił dynamikę spotkania. Gole dla zespołu Unaia Emery’ego strzelili Morgan Rogers, Watkins dwukrotnie oraz John McGinn, natomiast dla Liverpoolu dwa razy trafił Virgil van Dijk.

Mecz od początku miał ciężar bezpośredniej walki o miejsce w Champions League. Aston Villa wyszła w ustawieniu 4-2-3-1, z Watkinsem jako centralną postacią ataku, Morganem Rogersem między liniami i aktywnymi bocznymi sektorami. Liverpool również rozpoczął w strukturze 4-2-3-1, ale zespół Arne Slota miał problem z kontrolą przestrzeni po stracie piłki. The Reds dłużej utrzymywali się przy futbolówce, ale Villa była konkretniejsza, bardziej agresywna w kluczowych momentach i zdecydowanie lepiej reagowała na chaos w drugiej połowie.

Pierwszy cios gospodarze zadali w 42. minucie. Po dobrze rozegranym krótkim rzucie rożnym Morgan Rogers wykorzystał miejsce przed polem karnym i precyzyjnym uderzeniem dał Aston Villi prowadzenie. To był gol, który bardzo dobrze pokazał plan Emery’ego: nie tylko czekać na przejścia do kontrataku, ale też atakować Liverpool przygotowanymi schematami ze stałych fragmentów gry.

Po przerwie Liverpool wrócił do meczu. W 52. minucie Virgil van Dijk wygrał pojedynek w polu karnym i głową doprowadził do remisu. Przez kilka minut wydawało się, że goście mogą przejąć kontrolę, zwłaszcza że Rio Ngumoha trafił w słupek. Tyle że właśnie wtedy Liverpool pękł. Błąd w rozegraniu, poślizg Dominika Szoboszlaia i szybka reakcja Aston Villi dały gospodarzom drugiego gola. Rogers obsłużył Watkinsa, a napastnik gospodarzy nie zmarnował okazji.

Od tego momentu Villa zaczęła rozcinać Liverpool coraz łatwiej. Watkins atakował przestrzeń za plecami obrońców, Rogers i Buendia dobrze poruszali się między liniami, a McGinn dawał energię, pressing i wejścia z drugiej linii. W 73. minucie Watkins dobił piłkę z bliska po kolejnej akcji gospodarzy i zrobiło się 3:1. Liverpool próbował ratować sytuację zmianami, na boisku pojawili się między innymi Florian Wirtz, Federico Chiesa i Mohamed Salah, ale defensywna struktura gości nadal wyglądała bardzo niepewnie.

Najładniejszy gol wieczoru padł w 89. minucie. John McGinn dostał piłkę przed polem karnym i technicznym strzałem podwyższył na 4:1. Van Dijk odpowiedział jeszcze drugim trafieniem w doliczonym czasie gry, również po dośrodkowaniu Szoboszlaia, ale był to już tylko gol zmniejszający rozmiary porażki.

Taktyka: Villa miała mniej piłki, ale więcej ostrości

Aston Villa nie potrzebowała pełnej dominacji w posiadaniu, żeby kontrolować najważniejsze momenty meczu. Emery ustawił drużynę tak, by zamykać środek, prowokować Liverpool do gry bocznymi sektorami i błyskawicznie uruchamiać Watkinsa po odbiorze. Kluczowa była też rola Rogersa, który nie grał wyłącznie jako klasyczna „dziesiątka”. Często schodził do wolnych przestrzeni, pomagał w przejściu z obrony do ataku i był najważniejszym łącznikiem między pomocą a napastnikiem.

Liverpool wyglądał dobrze tylko fragmentami. The Reds mieli przewagę w posiadaniu piłki i dokładności podań, ale brakowało im zabezpieczenia po stratach. Problemem była także obrona stałych fragmentów gry. Aston Villa zdobyła pierwszą bramkę po krótkim rozegraniu rzutu rożnego, a przy kolejnych sytuacjach Liverpool miał ogromne problemy z drugą piłką, ustawieniem i reakcją w polu karnym. Guardian zwrócił uwagę, że Liverpool stracił już w tym sezonie ligowy rekord 20 goli po stałych fragmentach.

Statystyki: Liverpool miał liczby, Villa miała konkrety

Statystyki dobrze pokazują paradoks tego meczu. Liverpool częściej utrzymywał się przy piłce — 55% do 45% — i wykonał więcej podań, 424 przy 358 Aston Villi. Goście mieli też wyższą celność podań, 87% do 83%. Problem polegał na tym, że ta przewaga nie przełożyła się na kontrolę meczu.

Aston Villa 4-2 Liverpool / Statystyki / Dziennik Piłkarski

Aston Villa była groźniejsza tam, gdzie naprawdę liczy się jakość. Gospodarze oddali 9 celnych strzałów przy 5 Liverpoolu. W strzałach ogółem było bardzo blisko, 14 do 15, ale to Villa częściej zmuszała bramkarza do realnej interwencji. Liverpool miał więcej rzutów rożnych, 8 do 4, lecz paradoksalnie to gospodarze lepiej wykorzystali stałe fragmenty i drugie fazy po dośrodkowaniach.

Bardzo wymowny jest też współczynnik xG: Aston Villa 1.9, Liverpool 1.5. To nie była więc wygrana przypadkowa ani oparta wyłącznie na skuteczności ponad stan. Villa stworzyła klarowniejsze sytuacje, a Watkins był dokładnie tam, gdzie powinien być napastnik w wielkim meczu: przy błędzie rywala, przy odbitej piłce i w przestrzeni między stoperami.

Liverpool może wskazać na 55% posiadania piłki, 424 podania i 15 strzałów, ale te liczby nie przykrywają głównego problemu. Zespół Slota był zbyt podatny na przejścia Aston Villi, zbyt nerwowy po stracie i zbyt miękki w obronie własnego pola karnego. Villa zagrała bardziej dojrzale, bardziej bezpośrednio i z większą świadomością tego, o co toczy się ten mecz.

Dla Aston Villi to zwycięstwo ma wymiar sportowy i mentalny. Drużyna Emery’ego nie tylko pokonała bezpośredniego rywala, ale zrobiła to w stylu zespołu, który wie, jak cierpieć, kiedy trzeba bronić, i jak uderzyć, kiedy pojawia się przestrzeń. Dla Liverpoolu to bolesny wieczór, bo dwa gole Van Dijka nie wystarczyły nawet do punktu, a porażka sprawia, że końcówka sezonu The Reds jest bardzo słaba.

Autor

  • Portret założyciela i współwłaściciela DziennikPiłkarski.pl. Tomasz Sawczak w czarnej czapce i białej koszulce siedzi z telefonem w dłoniach, za jego głową duże logo Dziennika Piłkarskiego.

    Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.