Wiadomości

Liverpool znowu złamał Chelsea w karnych

Liverpool po raz kolejny okazał się dla Chelsea przeszkodą nie do przejścia w serii rzutów karnych. Środowe spotkanie 1/8 finału Pucharu Ligi na Anfield zakończyło się remisem 1:1, a o awansie zdecydowała długa i nerwowa seria jedenastek. Liverpool wygrał ją 6:5, a Chelsea po raz piąty w historii przegrała z The Reds konkurs rzutów karnych. Wieczór, który miał być dla londyńczyków okazją do przełamania tej serii, zamienił się w kolejną bolesną historię.

Chelsea objęła prowadzenie w 40. minucie. Ryan Gravenberch sfaulował w polu karnym Moisesa Caicedo, a Morgan Rogers pewnie wykorzystał jedenastkę. Odpowiedź Liverpoolu była jednak natychmiastowa. Zaledwie trzy minuty później Wesley Fofana zagrał piłkę ręką po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, a Cody Gakpo wykorzystał rzut karny i doprowadził do remisu 1:1. Do przerwy obie drużyny miały więc po jednym golu i oba padły z jedenastek.

Mecz był przy tym niezwykle wyrównany. Liverpool miał 51,7 procent posiadania piłki, Chelsea 48,3. The Reds oddali 10 strzałów, Chelsea 11, a obie drużyny zanotowały po cztery uderzenia celne. Liverpool wykonywał siedem rzutów rożnych przy pięciu Chelsea. Pod względem xG gospodarze również mieli minimalną przewagę. Według danych FotMob współczynnik expected goals wyniósł 2,10 dla Liverpoolu i 1,82 dla Chelsea. Liverpool stworzył trzy niewykorzystane duże okazje, Chelsea jedną.

Po przerwie bohaterami byli przede wszystkim bramkarze. Mike Penders zatrzymał między innymi groźne uderzenia Ronalda Araujo oraz Bradleya Barcoli. Po drugiej stronie Giorgi Mamardashvili obronił strzał Rogersa, a w końcówce popisał się bardzo dobrą interwencją po próbie Marco Palestry. Mimo kilku dogodnych sytuacji wynik nie uległ zmianie i po 90 minutach wszystko miało rozstrzygnąć się z jedenastu metrów.

To właśnie wtedy rozpoczął się prawdziwy dramat. Liverpool wykorzystał pierwsze trzy rzuty karne za sprawą Alexisa Mac Allistera, Alexandra Isaka i Gakpo. Chelsea odpowiadała trafieniami Pedro Neto, Morgana Rogersa i Romeo Lavii. Następnie Valentin Barco trafił w słupek, ale Kostas Tsimikas nie wykorzystał szansy na zakończenie serii i uderzył nad bramką. Później Mike Penders zatrzymał strzał Gravenbercha i Chelsea dostała ogromną szansę, aby przechylić szalę na swoją stronę.

Do piłki podszedł Emmanuel Emegha, dla którego był to pierwszy występ w barwach Chelsea. Trafienie oznaczałoby awans londyńczyków do kolejnej rundy. Mamardashvili wyczuł jednak intencje napastnika i odbił jego strzał. Joe Gomez chwilę później huknął pod poprzeczkę, a ostatnią próbę Chelsea wykonywał Wesley Fofana. Francuz nie trafił w bramkę. Piłka poszybowała nad poprzeczką w stronę trybuny Kop, a Liverpool mógł rozpocząć świętowanie.

Dla Emeghi był to wyjątkowo burzliwy debiut. Holender wszedł na murawę w 68. minucie za Danny’ego Welbecka i kilka minut później znalazł się w centrum zupełnie innego wydarzenia. Gdy Virgil van Dijk zdążył już odegrać piłkę do partnera, Emegha dobiegł do kapitana Liverpoolu i mocno odepchnął go obiema rękami. Van Dijk upadł, po czym zwrócił się do sędziego Darrena Englanda. Arbiter nie pokazał zawodnikowi Chelsea kartki, a ponieważ w tej rundzie rozgrywek nie było VAR, sytuacja nie została ponownie przeanalizowana. Nagranie momentalnie zaczęło krążyć w mediach społecznościowych.

Kilka minut później Van Dijk został zmieniony przez Jeremy’ego Jacqueta, a holenderskie media zwróciły uwagę na jeszcze jeden detal. Francuski obrońca niedługo po wejściu bardzo zdecydowanie potraktował Emeghę w jednym ze starć. Pojawiły się sugestie, że mogła być to odpowiedź na wcześniejsze zachowanie napastnika Chelsea. Ani Emegha, ani Van Dijk po meczu nie komentowali jednak sytuacji, dlatego wszelkie teorie o osobistym konflikcie pozostają jedynie spekulacją.

Liverpool po raz kolejny pokonał więc Chelsea w najbardziej brutalny dla rywala sposób. Była to już piąta seria rzutów karnych pomiędzy tymi klubami i piąte zwycięstwo Liverpoolu. Tym razem nagrodą jest ćwierćfinał Pucharu Ligi, w którym zespół Andoniego Iraoli zmierzy się z Bournemouth. Dla Chelsea pozostaje natomiast świadomość, że miała dwie bardzo dobre okazje na zakończenie serii, lecz najpierw pomylił się Emegha, a później Fofana.

Na Anfield patrzą jednak już również w przyszłość. Liverpool jest łączony z kolejnym wzmocnieniem środka pola. Według najnowszych doniesień w grze znajdują się przede wszystkim Alex Scott z Bournemouth, Lamine Camara z Monaco oraz Manu Kone z Romy. Reporter Ben Jacobs informował, że Liverpool interesuje się całą trójką, przy czym Chelsea ma obecnie znajdować się w lepszej pozycji w walce o Scotta. Sky Sports podało natomiast, że Liverpool nawiązał kontakt z otoczeniem Camary przed ewentualnym transferem. Na tym etapie nie ma informacji o formalnej ofercie ani osiągniętym porozumieniu.

FAQ

Jaki był wynik meczu Liverpool – Chelsea?

Po 90 minutach Liverpool zremisował z Chelsea 1:1. W serii rzutów karnych Liverpool zwyciężył 6:5 i awansował do ćwierćfinału Pucharu Ligi.

Kto strzelił gole w meczu Liverpool – Chelsea?

Chelsea objęła prowadzenie po rzucie karnym Morgana Rogersa w 40. minucie. Trzy minuty później Cody Gakpo wyrównał, również wykorzystując jedenastkę.

Kto nie wykorzystał decydującego rzutu karnego?

Przy wyniku 6:5 dla Liverpoolu Wesley Fofana uderzył nad bramką. Wcześniej Emmanuel Emegha miał możliwość zapewnienia Chelsea awansu, ale jego strzał obronił Giorgi Mamardashvili.

Co zrobił Emmanuel Emegha w debiucie w Chelsea?

Emegha wszedł na boisko w 68. minucie. W trakcie meczu mocno odepchnął Virgila van Dijka już po odegraniu przez niego piłki, a w serii jedenastek nie wykorzystał rzutu karnego, który mógł zapewnić Chelsea zwycięstwo.

Czy Emegha dostał kartkę za starcie z Van Dijkiem?

Nie. Sędzia Darren England nie pokazał mu kartki. Sytuacja wywołała jednak dużą dyskusję w mediach społecznościowych.

Z kim Liverpool zagra w ćwierćfinale Pucharu Ligi?

Liverpool trafił w ćwierćfinale na Bournemouth.

Jakich piłkarzy obserwuje Liverpool przed kolejnym oknem transferowym?

W ostatnich doniesieniach pojawiają się przede wszystkim Lamine Camara, Alex Scott i Manu Kone. Są to jednak informacje transferowe, a nie potwierdzone transakcje.

Autor

  • Portret założyciela i współwłaściciela DziennikPiłkarski.pl. Tomasz Sawczak w czarnej czapce i białej koszulce siedzi z telefonem w dłoniach, za jego głową duże logo Dziennika Piłkarskiego.

    Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.

PIŁKARSKI POJEDYNEK

Kto jest lepszy?

Wybierz jedną kartę i zobacz wynik głosowania.

NA BIEŻĄCO

Najnowsze publikacje

Zobacz wszystkie →