Portugalia pokonała Chorwację 2:1 w meczu 1/16 finału Mistrzostw Świata 2026 na BMO Field w Toronto i awansowała do kolejnej rundy turnieju. To było spotkanie pełne napięcia, zwrotów i ogromnych emocji w końcówce. Chorwacja prowadziła po golu Ivana Perišicia, Cristiano Ronaldo wyrównał z rzutu karnego, a decydujący cios w doliczonym czasie zadał Gonçalo Ramos.
Mecz długo był bardzo wyrównany. Portugalia miała więcej piłki i częściej próbowała budować ataki pozycyjne, ale Chorwacja potrafiła dobrze zamykać przestrzenie i nie oddawała pola bez walki. Statystyki pokazują, że to nie był jednostronny pojedynek. Portugalia zakończyła spotkanie z 60 procentami posiadania, ale Chorwacja oddała 13 strzałów przy 15 uderzeniach rywala. Różnica była więc niewielka, a o awansie zdecydowały detale.
Chorwaci wyszli na prowadzenie w 53. minucie. Ivan Perišić wykorzystał sytuację i dał swojej reprezentacji gola, który przez długi czas pachniał wielką niespodzianką. Doświadczony skrzydłowy znów pokazał, że w wielkich turniejach potrafi pojawić się w najważniejszym momencie. Portugalia musiała gonić wynik, a presja rosła z każdą kolejną minutą.
Przełom nastąpił w 68. minucie. Po analizie VAR Portugalia otrzymała rzut karny, a do piłki podszedł Cristiano Ronaldo. Kapitan nie pomylił się z jedenastu metrów i doprowadził do remisu. Dla Ronaldo był to kolejny wielki moment w mundialowej historii. Występ zakończył z oceną 7.1 według Sofascore, ale jego wpływ na spotkanie był większy niż sama nota — Portugalczyk utrzymał drużynę przy życiu w kluczowym momencie.
Końcówka była prawdziwym thrillerem. Portugalczycy szukali zwycięskiego gola, Chorwaci próbowali przetrwać napór i odpowiedzieć własnym atakiem. W 90+4. minucie Gonçalo Ramos, który pojawił się z ławki, wykorzystał podanie Rafaela Leão i strzelił na 2:1. To był gol na wagę awansu, ale emocje wcale się wtedy nie skończyły.
Chorwacja rzuciła wszystko na jedną kartę i w doliczonym czasie była bardzo blisko wyrównania. Joško Gvardiol trafił do siatki w 90+15. minucie, ale po analizie VAR gol został anulowany. Portugalia przetrwała najtrudniejszy moment meczu i po ostatnim gwizdku mogła świętować awans. Dla Chorwatów to był brutalny koniec — byli o krok od dogrywki, ale finalnie zostali zatrzymani przez spalonego i decyzję sędziów.
Statystyki dobrze oddają charakter spotkania. Portugalia miała wyższe xG — 2.20 do 1.34 — i oddała więcej strzałów, ale Chorwacja stworzyła więcej okazji bramkowych, bo wygrała tę kategorię 4:3. Portugalia dominowała w rzutach rożnych 9:5 i wykonała 585 podań przy 370 Chorwacji. Z drugiej strony Chorwaci częściej łapali Portugalczyków na spalonym i potrafili zagrozić po szybszych akcjach.

W Portugalii ważne role odegrali nie tylko Ronaldo i Ramos. Rafael Leão dał asystę przy zwycięskim golu, Diogo Costa zanotował pięć interwencji, a defensywa z Rúbenem Diasem i Renato Veigą musiała wytrzymać bardzo trudną końcówkę. Chorwacja miała swoje mocne momenty dzięki Perišiciowi, Modriciowi i aktywnym wejściom z ławki, ale zabrakło jej jednego uznanego gola.
To był klasyczny mecz fazy pucharowej: nerwowy, ciasny, pełen kontaktu i rozstrzygnięty dopiero w doliczonym czasie. Portugalia nie zagrała perfekcyjnie, ale miała skuteczność, doświadczenie i bohaterów na końcówkę. Chorwacja żegna się z turniejem po dramatycznym spotkaniu, w którym przez kilkanaście sekund mogła wierzyć, że doprowadziła do dogrywki.
Portugalczycy przechodzą dalej, a Ronaldo nadal pozostaje w grze o kolejny wielki rozdział swojej mundialowej historii.
Autor
-
Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.



