Real wchodził w ten mecz z nożem na gardle. Po słabszym okresie potrzebował wygranej nie tylko po to, żeby nie odpuścić Barcelonie w tabeli, ale też żeby w szatni i na trybunach trochę odetchnąć. Deportivo Alaves miało z kolei własne powody. Walka o utrzymanie sprawia, że nawet punkt z Bernabeu byłby skarbem.
🏁 FT: @RealMadridEN 2-1 @Alaves
— Real Madrid C.F. 🇬🇧🇺🇸 (@realmadriden) April 21, 2026
⚽ 30' @KMbappe
⚽ 50' @vinijr
⚽ 90'+3' T. Martínez
👉 @Emirates pic.twitter.com/PsWTpy5mNa
Taktyka? Klasyka gatunku
Real Madryt grał 4-4-2, Deportivo Alaves ustawiło się w 5-3-2 i zamknęło się na własnej połowie. Nic odkrywczego. Faworyt ma piłkę, próbuje rozmontować mur, underdog czeka na błąd i kontrę. Tyle że tym razem Alaves nie było tylko statystą. W pierwszej połowie kilka razy naprawdę nastraszyli Łunina i pokazali, że nie przyjechali do Madrytu po to, żeby tylko ładnie przegrać.
Jak to się skończyło?
Mbappe odblokował mecz w 30. minucie. Strzał zza pola karnego, rykoszet, bramkarz bez szans. Trochę szczęścia, ale gol ważny jak cholera, bo Real wreszcie przestał grać spięty. Przed przerwą Militao trafił jeszcze w poprzeczkę.
Po przerwie Vinicius dołożył drugiego gola. Precyzyjny strzał z dystansu w 50. minucie i sprawa wyglądała na zamkniętą. Wyglądała, bo w doliczonym czasie Toni Martinez strzelił piętą kontaktowego i zrobiło się nerwowo. Wcześniej jeszcze słupek uratował Ukraińca w bramce Realu. Ostatecznie 2-1, trzy punkty zostają w Madrycie przy gwizdach fanów.
Liczby mówią ciekawe rzeczy
Real miał 61% posiadania i oddał 24 strzały. Brzmi jak dominacja i w pewnym sensie nią było. Ale xG? Tutaj Alaves wyszło minimalnie lepiej. Goście stworzyli kilka naprawdę groźnych sytuacji, szczególnie po dośrodkowaniach i w chaotycznych fragmentach gry. Real wygrał skutecznością i klasą Mbappe z Viniego Juniora, nie szczelnością defensywy.

Co z tego wynika?
Nie był to mecz idealny. Real grał momentami nerwowo, defensywa miała dziury, a wynik przez długą chwilę mógł się potoczyć inaczej. Ale drużyny walczące o tytuł muszą wygrywać też takie mecze, brzydkie, napięte, bez fajerwerków. I tym razem Real to zrobił. Odrobił straty do Barcelony na 6 punktów, odbudował trochę pewności siebie a największe gwiazdy strzeliły po golu.
Alaves odjeżdża bez punktów, ale z podniesionym czołem bo na Bernabeu powalczyło i do końca dawało się gospodarzom we znaki.
Autor
-
Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.















