Real Madryt wznowił rozmowy z agentami Ibrahima Konate. Francuski stoper Liverpoolu znów znalazł się na liście życzeń „Królewskich”. Umowa 25-latka wygaśnie z końcem sezonu, co automatycznie otwiera Realowi furtkę do scenariusza, który w ostatnich latach stał się na Bernabéu niemal strategią, przechwytywania piłkarzy na finiszu kontraktów.
Filar defensywy na Anfield
Konate wyrósł w Liverpoolu na jednego z najważniejszych elementów w obronie. Jest stoperem, który łączy siłę w pojedynkach z mobilnością i komfortem w rozegraniu. Problemem The Reds jest to, że mimo regularnych występów i rosnącej roli w zespole, dotąd nie udało się dopiąć porozumienia w sprawie przedłużenia kontraktu. A im bliżej końca umowy, tym mocniejszą pozycję negocjacyjną zyskuje sam zawodnik i jego otoczenie.
W takich sytuacjach rynek działa bezwzględnie. Jeśli klub nie zamknie sprawy odpowiednio wcześnie, w grę wchodzi realne ryzyko utraty zawodnika bez klasycznego odstępnego lub konieczność sprzedaży „po cenie czasu”, zanim będzie za późno.
Okazja sportowa i finansowa
W Madrycie patrzą na Ibrahima Konate nie tylko jak na nazwisko, ale jak na profil stopera w najlepszym wieku, sprawdzonego w lidze o najwyższej intensywności. Ibrahima jest gotowy do gry w systemie wymagającym bronienia dużej przestrzeni. Real od dawna szuka rozwiązań, które pozwolą odmładzać środek obrony bez wydawania wielkich kwot na sam transfer. Dlatego coraz częściej sięgają po piłkarzy na wygasających kontraktach.
Dodatkowy smaczek to „wątek liverpoolowski”. Po ściągnięciu Trenta Alexandra-Arnolda (jak sugerują doniesienia), Real ma widzieć w Konate kolejne wzmocnienie z Anfield.
15 mln euro premii?
Według informacji krążących w Hiszpanii i Anglii, Florentino Pérez chce zaproponować Konate premię za podpis w wysokości aż 15 mln euro. Real w takiej konstrukcji płaci zawodnikowi, a nie klubowi sprzedającemu, dzięki temu cała operacja bywa tańsza niż klasyczny transfer za 40–60 mln euro, a jednocześnie zawodnik dostaje mocny argument finansowy do zmiany otoczenia.
The Reds muszą wybrać: przedłużyć albo sprzedawać
Jeśli Liverpool dopnie nową umowę, temat dla Realu przynajmniej na chwilę przycichnie. Jeśli nie, presja będzie rosnąć z każdym miesiącem. Albo klub zgodzi się na warunki stopera, albo zacznie kalkulować sprzedaż, by nie stracić go za darmo. Real z kolei może pozwolić sobie na cierpliwość, bo czas zwykle działa na korzyść kupującego.
W tle jest jeszcze jeden element. To konkurencja. Gdy na rynku pojawia się stoper o takim profilu i w takim wieku, zainteresowanie największych klubów jest naturalne. Real chce być w tej grze pierwszy i wygląda na to, że znów przyspiesza, zanim zgłosza się konkurenci.
Autor
-
Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.















