Cristiano Ronaldo rozegrał swój szósty mundial i przy okazji ustanowił rekord. |Najstarszy zawodnik z pola w historii, który zaczął mundialowe spotkanie w podstawowym składzie. 41 lat i 132 dni. Na tym jednak dobre wiadomości się skończyły.
Portugalia tylko zremisowała 1:1 z Demokratyczną Republiką Konga. João Neves otworzył wynik już w 6. minucie, ale ekipa Martíneza stopniowo traciła rytm, a w doliczonym czasie pierwszej połowy Yoane Wissa doprowadził do wyrównania. Kongijczycy zdobyli pierwszy punkt w historii swoich mundialowych występów.
Największym rozczarowaniem był sam Ronaldo. Trzy strzały, zero celnych, 25 kontaktów z piłką przez 90 minut i ocena 6,1 od Sofascore. To najniższa spośród podstawowych zawodników Portugalii.
Trzy strzały, żadnego w bramkę
Wszystkie trzy uderzenia Ronaldo padły z pola karnego. Łączna wartość jego sytuacji wyniosła 0,46 xG – to nie były przypadkowe strzały z trudnych pozycji, przynajmniej jedna okazja była realna. I tak żadna nie skończyła się interwencją bramkarza.
To właśnie nieskuteczność zaważyła na całej ocenie. Napastnik może grać w cieniu przez 80 minut, jeśli w kluczowym momencie robi robotę. Ronaldo jej nie zrobił. Nie trafił, nie wywalczył karnego, nie stworzył okazji partnerom. Przy 75 procentach posiadania Portugalii i 783 podaniach kapitan zanotował zaledwie 25 kontaktów z piłką. Praktycznie nie istniał w budowaniu gry.
DR Konga miała na niego sposób
Kongijczycy ustawili się w bloku z pięcioma obrońcami i po prostu bronili pola karnego, nie Ronaldo. Nie ruszali się za nim daleko od bramki bo wiedzieli, że jest groźny tylko w strefie wykończenia. Kiedy Portugalczyk zostawał wysoko, był w liczebnej mniejszości. Kiedy schodził niżej, oddalał się od miejsca, w którym może cokolwiek zdziałać.
Ronaldo nie miał też przewagi szybkościowej, żeby uciekać za plecy obrońców, a przy trzech stoperach gotowych do asekuracji jeden na jeden praktycznie nie istniał. Heatmapa pokazuje aktywność głównie w polu karnym i po jego prawej stronie – bez dynamicznych wejść między linie, bez regularnych ruchów poprzecznych.
75 procent posiadania, jedno celne uderzenie
Statystyki drużynowe są jeszcze bardziej wymowne. Portugalia miała piłkę przez trzy czwarte meczu, wykonała 783 podania przy 92-procentowej skuteczności. I oddała siedem strzałów, z których tylko jeden był celny. DR Konga przy 251 podaniach uderzyła osiem razy i trafiła dwa razy w bramkę.

xG? Portugalia 0,7 – Kongo 0,8. Faworyci mieli piłkę cztery razy częściej i stworzyli sytuacje o mniejszej łącznej wartości niż rywal. To nie jest kwestia pecha – to kwestia gry wszerz zamiast do przodu.
Bruno Fernandes skończył mecz z oceną 7,8, Vitinha 7,5, João Neves 8,0. Środek działał. Problem leżał w połączeniu drugiej linii z napastnikiem – a raczej w jego braku.
Martínez nie zdjął go do końca
Selekcjoner po meczu tłumaczył, że zdejmowanie najlepszego strzelca w historii futbolu w momencie, gdy drużyna goni wynik, nie miałoby sensu. Trudno się z tym nie zgodzić z czysto wizerunkowego punktu widzenia. Taktycznie jednak bardziej mobilny napastnik mógł zmusić kongijskich obrońców do bronienia większej przestrzeni. Ronaldo do końca czekał na swój moment. Tym razem nie nadszedł.
Jeden mecz to za mało, żeby przekreślać kogokolwiek – tym bardziej zawodnika z takim dorobkiem. Ale jeśli Portugalia nie stworzy mu odpowiedniej struktury: szybszego zasilania piłką, ruchu skrzydłowych otwierającego przestrzeń – kapitan będzie stał między trzema obrońcami i czekał na dośrodkowanie, które nie przyniesie nic. Tak jak tym razem.
Autor
-
Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.



