Arsenal już jest w finale. Pokonał Atletico 1:0, wygrał dwumecz 2:1 i po raz pierwszy od 2006 roku zagra o trofeum. Kanonierzy czekają na 30 maja. Tyle jeśli chodzi o spokojną część tej historii.
Bo to, co dzieje się po drugiej stronie drabinki, spokojne nie jest. Bayern i PSG w pierwszym półfinale strzelili sobie dziewięć goli. Dziewięć. Paryżanie wygrali 5:4, ale przy takim wyniku trudno mówić o komfortowej zaliczce. Wieczorem na Allianz Arena będzie rewanż i na razie nic nie wskazuje, żeby miał być nudniejszy.
Co musi się stać
Bayern potrzebuje wygranej, to oczywiste. Jednobramkowe zwycięstwo daje dogrywkę, cokolwiek więcej daje awans. PSG teoretycznie mogłoby zagrać na remis, ale to brzmi jak zły pomysł. Luis Enrique sam to przyznał przed meczem bo jego drużyna nie jest stworzona do siedzenia z tyłu i liczenia minut. Paryżanie są groźni, gdy atakują, odbierają wysoko i grają w otwartym terenie. W niskim bloku przestają być sobą.
Kompany pewnie też o tym wie. Bayern zagra odważnie, bo musi, ale też dlatego że tak po prostu gra. Pytanie nie brzmi „czy będą naciskać”, tylko „jak bardzo otwarty będzie ten mecz”.
Największy kłopot Bayernu
Żeby gonić wynik, Bayern musi atakować. Żeby atakować, musi ryzykować. A każde ryzyko przy Kvaratskhelii i Dembele kończy się tak samo. Przestrzeń, sprint, gol. W pierwszym meczu Gruzin trafiał i wyglądał przy tym, jakby grał na treningu. W tej edycji Ligi Mistrzów ma na koncie 10 goli i 5 asyst. Jeśli Bayern zostawi mu metr za dużo, wiadomo co się stanie.
Kluczowe dla Monachijczyków będzie to, jak Kimmich i Pavlović będą zarządzać centrum. W pierwszym spotkaniu ich duet wygrywał drugą piłkę i potrafił przeprowadzać akcje środkiem, a nie wyłącznie przez skrzydła. To jest atut Bayernu, bo PSG reaguje na grę przez boki, ale traci kontrolę, gdy rywal wchodzi między linie. Problem w tym, że każda strata Kimmicha w tej strefie to niemal automatyczna sytuacja bramkowa dla gości.
Kane, czyli jeden argument więcej
Harry Kane zdobył 13 goli w tej edycji Champions League. Nie jest tylko napastnikiem wykańczającym, schodzi między linie, wiąże obrońców, robi przestrzeń dla Musiali, Olise i Díaza. PSG w ostatnich tygodniach miało problemy, gdy rywal potrafił dostarczać piłki w pole karne po ziemi, a nie tylko dośrodkowaniami. Jeśli Bayern to wykorzysta, Kane może być odpowiedzią na problem z golem.
Jak to się może skończyć
Pierwsze dwadzieścia minut zdecyduje o nastroju meczu. Gol dla Bayernu zmieni wszystko bo PSG nagle będzie musiało atakować, Allianz Arena kipi, a psychologia dwumeczu staje na głowie. Gol dla PSG i Bayern musi szukać już nie jednej, a dwóch bramek. Scenariusze są skrajnie różne.
Obie drużyny mają po ponad 40 goli w tej edycji rozgrywek. To zestawienie dwóch najskuteczniejszych ofensyw w całym turnieju. Niekoniecznie skończy się znowu 5:4, ale ktokolwiek myśli, że to będzie mecz taktyczny z jedną bramką to chyba oglądał inne półfinały.
Czekamy z niecierpliwością
Autor
-
Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.















