ARTYKULY

Ekstraklasa sprzedała ich za miliony. Sprawdzamy, jak radzą sobie po wyjeździe z Polski

Latem z Ekstraklasy znów wyjechała grupa zawodników, za których zagraniczne kluby były gotowe zapłacić naprawdę duże pieniądze. Jeszcze kilka lat temu transfer z Polski za kilka milionów euro był wydarzeniem, dziś podobne transakcje pojawiają się regularnie. Sama kwota przelewu mówi jednak niewiele o tym, czy zawodnik rzeczywiście zrobił krok do przodu. Dopiero pierwsze tygodnie w nowym klubie pokazują, kto poradził sobie ze zmianą otoczenia, a kto po wyjeździe z Polski zderzył się z dużo większą konkurencją.

Dlatego zamiast ponownie liczyć miliony zarobione przez polskie kluby, postanowiliśmy sprawdzić coś znacznie ciekawszego. Co dzieje się z zawodnikami po transferze? Kto od razu dostał miejsce w podstawowym składzie, kto zaczął strzelać, a kto na pierwszą prawdziwą szansę wciąż musi czekać?

Po niespełna dwóch miesiącach sezonu 2026/27 nie można jeszcze wystawiać ostatecznych ocen, ale pierwsze różnice są już bardzo wyraźne. Wiktor Nowak błyskawicznie odnalazł się w Pradze, Bartosz Mazurek regularnie gra w Salzburgu, Lukas Ambros stał się ważną postacią Anderlechtu, a Bright Ede w wieku zaledwie 19 lat zdążył już wybiec w podstawowym składzie Deportivo La Coruna. Są jednak również przypadki zupełnie inne – młodzi zawodnicy, którzy po transferach do Bundesligi czy Serie A dopiero przekonują się, jak trudno przejść z roli ważnego piłkarza Ekstraklasy do rywalizacji na znacznie wyższym poziomie.

Wiktor Nowak nie potrzebował czasu na aklimatyzację

Jeżeli szukamy zawodnika, którego transfer już po kilku tygodniach wygląda bardzo dobrze, Wiktor Nowak jest jednym z pierwszych nazwisk, które przychodzą na myśl. Formalnie Slavia Praga kupiła go z Górnika Zabrze za 2,4 mln euro, choć poprzedni sezon 21-latek spędził na wypożyczeniu w Wiśle Płock. Tam rozegrał 32 mecze ligowe, zdobył cztery bramki i zaliczył asystę. Slavia obserwowała go jeszcze wcześniej i zdecydowała się na transfer, zanim jego wartość mogła wzrosnąć jeszcze bardziej.

Początek w Czechach trudno uznać za ostrożne wprowadzanie do zespołu. Nowak w pierwszych siedmiu ligowych występach zebrał 438 minut, strzelił cztery gole i dorzucił asystę. Trafiał między innymi ze Slováckiem, Baníkiem Ostrawa i – co szczególnie dobrze wygląda w CV – w derbach ze Spartą Praga. Do tego dostał 81 minut od pierwszej minuty w meczu Ligi Mistrzów przeciwko RC Lens. Aktualne klubowe statystyki uwzględniają już także kolejne spotkanie ze Slavią, dlatego jego bilans we wszystkich rozgrywkach wzrósł do dziewięciu występów i 528 minut.

To ważne również dlatego, że Nowak nie wyjechał jako zawodnik, który przez kilka sezonów dominował w Ekstraklasie. Jeszcze niedawno grał na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej, później dostał sezon w Wiśle Płock, a dziś wychodzi w podstawowym składzie mistrza Czech w Lidze Mistrzów. Na tym etapie sezonu trudno znaleźć lepszy przykład piłkarza, któremu zagraniczny transfer nie zahamował rozwoju ani na moment.

Bartosz Mazurek gra więcej, niż można było oczekiwać

Podobnie wygląda sytuacja Bartosza Mazurka. 19-letni pomocnik przeszedł z Jagiellonii Białystok do Red Bull Salzburg, czyli klubu, którego model od lat opiera się na sprowadzaniu bardzo młodych zawodników, rozwijaniu ich i przygotowywaniu do kolejnych transferów. W przypadku Polaka można było więc zakładać, że pierwsze miesiące będą okresem adaptacji. Tymczasem Mazurek praktycznie od początku dostaje poważne minuty.

Po siedmiu kolejkach austriackiej Bundesligi ma już siedem występów, 479 minut, gola i trzy asysty. Bramkę zdobył przeciwko Austrii Wiedeń, a w wygranym 5:1 meczu z Rapidem Wiedeń zaliczył dwie asysty. 20 września dołożył kolejne ostatnie podanie w spotkaniu ze Sturmem Graz. Co równie istotne, Salzburg korzysta z niego również w europejskich pucharach – łącznie we wszystkich rozgrywkach 19-latek przekroczył już 800 minut.

W jego przypadku nie chodzi więc wyłącznie o pojedynczy efektowny występ. Mazurek zaczyna regularnie pojawiać się w podstawowym składzie drużyny, która przyzwyczaiła europejski rynek do bardzo szybkiego promowania młodych talentów. Dla zawodnika, który jeszcze rok temu dopiero przebijał się w Jagiellonii, jest to ogromny skok. I choć w Salzburgu konkurencja będzie rosnąć wraz z kolejnymi tygodniami, Polak już teraz wypracował sobie znacznie lepszą pozycję wyjściową, niż można było przypuszczać w dniu transferu.

Lukas Ambros nie pojechał do Anderlechtu siedzieć na ławce

Górnik Zabrze latem pożegnał również Lukasa Ambrosa. Czech trafił do Anderlechtu, a sam transfer był według klubu rekordową sprzedażą w historii Górnika. Belgowie podpisali z 22-letnim pomocnikiem umowę do 2030 roku z opcją przedłużenia o kolejny sezon.

Ambros szybko pokazał, że nie został sprowadzony jako zawodnik do szerokiej kadry. Szczególnie dobrze wygląda jego dorobek w europejskich pucharach. W sześciu meczach eliminacji Ligi Europy uzbierał 420 minut, strzelił dwa gole i zanotował asystę. Zdobył bramkę przeciwko PAOK-owi, a w wyjazdowym meczu z Kairatem Ałmaty do gola dołożył również asystę. W większości tych spotkań wychodził od pierwszej minuty i regularnie grał po 70, 80 lub 90 minut.

W jego przypadku najważniejsza jest właśnie pozycja w zespole. Po transferze z Ekstraklasy nie musiał przez kilka miesięcy przekonywać sztabu, że nadaje się do gry na tym poziomie. Anderlecht praktycznie od razu zaczął korzystać z niego w ważnych meczach. To jeden z tych transferów, przy których już po pierwszych tygodniach widać, że klub kupujący dokładnie wiedział, jaką rolę chce powierzyć zawodnikowi.

Jonatan Braut Brunes gra niemal wszystko. Brakuje tylko goli

Nieco inaczej wygląda sytuacja Jonatana Brauta Brunesa. Norweg po dwóch bardzo dobrych sezonach w Rakowie Częstochowa przeniósł się do Sparty Praga. W Polsce zostawił po sobie bardzo konkretny dorobek – 40 bramek we wszystkich rozgrywkach w ciągu dwóch sezonów – dlatego oczekiwania wobec niego były naturalnie wysokie.

Pod względem minut nie może jednak narzekać. Brunes rozegrał już osiem ligowych spotkań i spędził na boisku 584 minuty. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy spojrzymy na liczby ofensywne: jeden gol i jedna asysta. Sparta regularnie na niego stawia, ale na razie nie dostała jeszcze tej wersji napastnika, którą kibice Rakowa oglądali w Częstochowie.

Nie musi to jeszcze niczego oznaczać. Napastnicy często potrzebują najwięcej czasu na dostosowanie się do sposobu gry nowej drużyny, a regularna obecność Brunesa w składzie pokazuje, że trener nadal mu ufa. Jednocześnie trudno uciec od porównania z polskim okresem jego kariery. W Rakowie gole przychodziły seriami, w Pradze na razie znacznie trudniej. Jeżeli za kilka tygodni skuteczność pójdzie w górę, początek zostanie szybko zapomniany. Jeśli nie, właśnie liczba zdobywanych bramek stanie się najważniejszym tematem wokół Norwega.

Tomáš Bobček dopiero poznaje włoski futbol

Na zupełnie innym etapie znajduje się Tomáš Bobček. Król strzelców Ekstraklasy z sezonu 2025/26 opuścił Lechię Gdańsk dopiero pod koniec sierpnia i przeniósł się do Frosinone. W poprzednim sezonie zdobył dla Lechii 20 ligowych bramek i dołożył sześć asyst, dlatego jego wyjazd był jednym z najbardziej interesujących transferów dotyczących napastników z polskiej ligi.

Na razie próba włoska dopiero się zaczyna. 2 września Bobček dostał 27 minut przeciwko Sassuolo, a dziesięć dni później pojawił się na boisku w ligowym meczu z Genoą i rozegrał 19 minut. Na pierwszego gola oraz pierwszą asystę nadal czeka.

W jego przypadku wyciąganie daleko idących wniosków byłoby jednak zwyczajnie niesprawiedliwe. Dołączył do zespołu później niż większość zawodników opisanych w tym zestawieniu i nie miał pełnego okresu przygotowawczego z nowymi kolegami. Na razie najważniejsze jest to, że trener zaczął już wprowadzać go do gry. Prawdziwa odpowiedź na pytanie, czy skuteczność z Ekstraklasy przełoży się na włoskie boiska, powinna pojawić się dopiero po kolejnych kilku tygodniach.

Bright Ede ma 19 lat i już gra w Hiszpanii

Bright Ede jest jednym z najbardziej intrygujących przypadków całej grupy. Środkowy obrońca urodzony w lutym 2007 roku opuścił Motor Lublin i trafił do Deportivo La Coruña. Mówimy więc o zawodniku, który ma dopiero 19 lat, a już musi mierzyć się z napastnikami w jednej z najtrudniejszych lig dla młodego defensora.

Początek dostał naprawdę mocny. Zaliczył pełne 90 minut z Elche, później kolejne występy w La Liga, a do 22 września ma na koncie cztery mecze ligowe. Statystyczne bazy różnią się jeszcze w sposobie naliczania minut po ostatniej kolejce, ale sam fakt, że nastolatek pojawił się w czterech meczach Deportivo, pokazuje skalę zaufania, jakim został obdarzony.

Do tego Ede pozostaje ważnym zawodnikiem polskiej młodzieżówki. 18 września Deportivo oficjalnie poinformowało o jego powołaniu do reprezentacji Polski U-21 na mecze eliminacyjne ze Szwecją i Włochami.

Dla środkowego obrońcy w tym wieku sam fakt regularnego trenowania i grania na takim poziomie może być ważniejszy niż jakakolwiek indywidualna statystyka. Jego historia jest też dobrym przypomnieniem, że transfer zagraniczny nie zawsze musi oznaczać automatyczne zesłanie do rezerw czy drużyny młodzieżowej.

Tamar Svetlin szybko znalazł miejsce w Saint-Étienne

Tamar Svetlin opuścił Koronę Kielce i przeniósł się do Saint-Étienne. Nie był to transfer, który odbił się w Polsce równie szerokim echem jak sprzedaż największych młodych talentów, ale sportowo Słoweniec na razie radzi sobie bardzo przyzwoicie.

W sześciu spotkaniach Ligue 2 rozegrał 376 minut, cztery razy znalazł się w podstawowym składzie i zaliczył jedną asystę. Oznacza to, że po zmianie kraju i ligi właściwie od razu pozostał w rytmie meczowym.

To może nie być transfer, przy którym co tydzień będziemy oglądać gole i efektowne liczby, bo Svetlin nigdy nie był pomocnikiem żyjącym wyłącznie ze statystyk ofensywnych. Z jego perspektywy znacznie ważniejsze jest to, że po wyjeździe z Korony nie zniknął na ławce. W nowym klubie od początku otrzymał realną rolę.

Sam Greenwood gra w Championship, ale wciąż czeka na konkrety

Sam Greenwood po jednym sezonie w Pogoni Szczecin wrócił do Anglii i został zawodnikiem Bristol City. W Polsce zanotował 20 występów ligowych, trzy gole i dwie asysty. Championship miało być dla niego powrotem do dobrze znanego środowiska, ale jednocześnie do ligi, w której rywalizacja o miejsce jest wyjątkowo mocna.

Na razie Greenwood pojawia się na boisku regularnie, choć nie jest zawodnikiem niepodważalnego pierwszego składu. Aktualne dane Bristol City pokazują sześć ligowych występów i 225 minut. Na pierwszą bramkę oraz pierwszą asystę nadal czeka.

I właśnie tutaj widać różnicę między samym „graniem” a rzeczywistym wejściem do nowego zespołu. Greenwood dostaje swoje szanse, więc nie można mówić o nieudanym początku, ale jako zawodnik ofensywny prędzej czy później będzie oceniany przez gole, asysty i udział przy bramkach. W Szczecinie potrafił takie liczby dostarczać. W Anglii jeszcze musi na nie zapracować.

Jan Leszczyński już zadebiutował w Bundeslidze

Pierwotnie można było zakładać, że Jan Leszczyński po transferze z Legii do Borussii Mönchengladbach będzie potrzebował dużo czasu, zanim dostanie pierwsze minuty w Bundeslidze. 19-letni środkowy obrońca miał przecież za sobą zaledwie cztery spotkania w pierwszym zespole Legii. Sam transfer wyglądał bardziej jak inwestycja w zawodnika na przyszłość niż zakup gotowego piłkarza do podstawowej jedenastki.

Tymczasem sytuacja rozwinęła się szybciej. Leszczyński ma już dwa występy w Bundeslidze. Najnowszy zanotował 19 września przeciwko Mainz. Oficjalne statystyki ligi pokazują również 12,5 kilometra przebiegnięte łącznie w dotychczasowych spotkaniach oraz prędkość maksymalną przekraczającą 33 km/h.

Oczywiście dwa mecze nie oznaczają jeszcze wywalczonego miejsca w składzie. Zmieniają jednak sposób patrzenia na ten transfer. Leszczyński nie jest już wyłącznie młodym Polakiem uczącym się Bundesligi z ławki rezerwowych. Pierwszy krok wykonał wyjątkowo szybko.

Oskar Wójcik jeszcze czeka w Werderze

Znacznie cierpliwszy musi być Oskar Wójcik. 23-letni obrońca przeszedł latem z Cracovii do Werderu Brema po sezonie, w którym stał się jednym z ciekawszych młodych stoperów Ekstraklasy. Niemcy podkreślali przy transferze jego rozwój i możliwość odegrania ważnej roli, ale początek sezonu pokazuje, jak duża jest różnica między takim założeniem a natychmiastowym miejscem na boisku.

Wójcik znajdował się już w kadrze meczowej Werderu między innymi na spotkania z RB Lipsk oraz Köln, ale do 22 września nie zadebiutował jeszcze w Bundeslidze.

Nie jest to szczególnie alarmujące. Środkowy obrońca musi dobrze poznać ustawienie całej formacji, sposób bronienia zespołu i zachowania partnerów, a błędy na tej pozycji bywają znacznie bardziej kosztowne niż w przypadku ofensywnego pomocnika. Na ten moment Wójcik znajduje się jednak zdecydowanie w innej sytuacji niż Leszczyński – jest blisko pierwszego zespołu, lecz na właściwy debiut nadal czeka.

Kornel Lisman dostał pierwsze minuty, ale Serie A pozostaje zamknięta

Kornel Lisman zamienił Lecha Poznań na Venezię. Włoski klub podpisał z 20-latkiem kontrakt do czerwca 2030 roku z możliwością przedłużenia o kolejny sezon. Venezia dobrze znała Polaka – według samego zawodnika klub obserwował go około roku przed transferem.

Na razie Lisman znajduje się jednak na początku długiej drogi. Był w kadrze na pierwszą kolejkę Serie A przeciwko Lecce, lecz nie pojawił się na boisku. Pierwsze oficjalne minuty otrzymał dopiero 2 września w Pucharze Włoch z Udinese. Wszedł z ławki i rozegrał 17 minut.

To dokładnie ten rodzaj transferu, którego nie warto oceniać po sześciu czy ośmiu tygodniach. Lisman ma 20 lat, przeszedł z Ekstraklasy do Serie A i już sam fakt regularnej obecności w kadrze pierwszego zespołu ma znaczenie. Następny etap jest jednak oczywisty: musi zacząć dostawać minuty również w lidze.

Igor Drapiński na razie z jedną szansą

Jeszcze mniej grania otrzymał Igor Drapiński po przeprowadzce z Piasta Gliwice do Samsunsporu. 22-letni obrońca dołączył do tureckiego klubu w sierpniu i do tej pory zanotował jeden ligowy występ – jako rezerwowy w meczu z Kocaelisporem.

W jego sytuacji wiele zależeć będzie od najbliższego miesiąca. Jeden występ to zdecydowanie za mało, aby cokolwiek oceniać, ale też za mało, żeby mówić o udanym wejściu do nowego zespołu. Transfer dał mu możliwość gry w mocniejszym otoczeniu, teraz pozostaje wywalczyć w nim miejsce.

Największe różnice widać nie w cenach, lecz w minutach

Po kilku tygodniach od zakończenia większości letnich transferów zaczyna być widoczne coś, czego nie pokazują kwoty na nagłówkach. Dwóch zawodników sprzedanych za podobne pieniądze może znaleźć się po wyjeździe w całkowicie innej sytuacji. Jeden od razu dostaje 90 minut, drugi po miesiącu nadal czeka na debiut. Jeden trafia idealnie do systemu nowego trenera, drugi musi od nowa wywalczyć pozycję, którą w Polsce miał już właściwie zagwarantowaną.

Na dziś najlepiej wyglądają przede wszystkim historie Wiktora Nowaka, Bartosza Mazurka i Lukasa Ambrosa. Każdy z nich po zmianie ligi bardzo szybko dostał poważną rolę, a przy okazji zaczął dostarczać liczby. Nowak ma cztery ligowe gole w Czechach, Mazurek gola i trzy asysty w Austrii, a Ambros strzelał już w europejskich pucharach. Bardzo interesująco wygląda również przypadek Brighta Ede, bo regularne minuty 19-letniego środkowego obrońcy w Hiszpanii mogą mieć w dłuższej perspektywie większe znaczenie niż kilka efektownych statystyk ofensywnych.

Są też zawodnicy, których sytuacji nie da się jeszcze jednoznacznie ocenić. Jonatan Braut Brunes gra dużo, ale musi odzyskać skuteczność z Rakowa. Tomáš Bobček dopiero rozpoczyna włoską przygodę. Sam Greenwood otrzymuje minuty w Championship, lecz brakuje mu konkretów pod bramką. Kornel Lisman, Oskar Wójcik i Igor Drapiński nadal walczą przede wszystkim o większy udział w meczach pierwszych zespołów.

Najważniejsze z punktu widzenia Ekstraklasy jest jednak coś innego. Coraz więcej piłkarzy wyjeżdżających z Polski nie jest traktowanych za granicą wyłącznie jako długoterminowe projekty. Nowak zagrał od pierwszej minuty w Lidze Mistrzów. Mazurek ma stałe miejsce w rotacji Salzburga. Ambros regularnie grał po 90 minut w europejskich eliminacjach. Leszczyński przed ukończeniem 20. roku życia zdążył już pojawić się w Bundeslidze.

To właśnie takie historie mogą w przyszłości mieć dla polskiej ligi znaczenie większe niż pojedyncza rekordowa kwota transferu. Jeżeli zagraniczne kluby zobaczą, że zawodnik z Ekstraklasy może przyjechać i praktycznie od razu być gotowy do gry, łatwiej będzie im wydać kolejne kilka milionów euro na następnego piłkarza.

Na pełne rozliczenie letniej emigracji jest oczywiście zdecydowanie za wcześnie. Sezon dopiero się rozkręca, a sytuacja zawodnika potrafi zmienić się w ciągu dwóch czy trzech kolejek. Po pierwszych tygodniach widać jednak wyraźnie, że część letnich transferów już zaczyna się bronić sportowo.

I właśnie to jest najważniejszym testem. Sprzedać zawodnika za kilka milionów euro można raz. Zbudować opinię ligi, z której regularnie wyjeżdżają piłkarze gotowi niemal od razu grać na wyższym poziomie, jest znacznie trudniej.

FAQ

Który zawodnik po odejściu z Ekstraklasy radzi sobie obecnie najlepiej?

Bardzo dobrze rozpoczęli sezon przede wszystkim Wiktor Nowak, Bartosz Mazurek i Lukáš Ambros. Nowak zdobył cztery gole i zaliczył asystę w lidze czeskiej, Mazurek ma gola i trzy asysty w austriackiej Bundeslidze, natomiast Ambros regularnie gra w Anderlechcie i zdobywał bramki w europejskich pucharach.

Jak radzi sobie Wiktor Nowak w Slavii Praga?

Nowak błyskawicznie wywalczył sobie ważną pozycję. W pierwszych siedmiu meczach ligowych zanotował cztery gole i asystę, a ponadto zagrał 81 minut od pierwszej minuty przeciwko RC Lens w Lidze Mistrzów.

Jak radzi sobie Bartosz Mazurek po transferze do Salzburga?

19-letni Polak wystąpił we wszystkich siedmiu pierwszych meczach ligowych Salzburga. Rozegrał 479 minut, strzelił gola i zaliczył trzy asysty. Salzburg wykorzystuje go również w europejskich pucharach.

Czy Jan Leszczyński zadebiutował już w Bundeslidze?

Tak. Obrońca Borussii Mönchengladbach ma już dwa występy w Bundeslidze w sezonie 2026/27.

Jak radzi sobie Tomáš Bobček we Frosinone?

Bobček dołączył do włoskiego klubu pod koniec sierpnia i dopiero jest wprowadzany do zespołu. Zagrał przeciwko Sassuolo oraz Genoą, ale na pierwszą bramkę i asystę nadal czeka.

Którzy zawodnicy po odejściu z Ekstraklasy grają najmniej?

Na większą liczbę minut nadal czekają między innymi Oskar Wójcik w Werderze Brema, Kornel Lisman w Venezii oraz Igor Drapiński w Samsunsporze. Lisman zadebiutował w Pucharze Włoch, Drapiński otrzymał pierwsze minuty w lidze tureckiej, natomiast Wójcik do 22 września nie zadebiutował jeszcze w Bundeslidze.

Autor

  • Współwłaściciel Dziennika Piłkarskiego. Jest psychoterapeutą pracującym z osobami uzależnionymi, a prywatnie ojcem trójki dzieci. Od lat pasjonuje się sportem, ze szczególnym naciskiem na piłkę nożną. Kibicuje Lechii Gdańsk i Arsenalowi Londyn, a jego spojrzenie na futbol ukształtowało również doświadczenie zdobyte w roli sędziego piłkarskiego. Dziś łączy wiedzę, boiskową perspektywę i pasję, tworząc treści sportowe oparte na doświadczeniu i autentycznym zaangażowaniu.

PIŁKARSKI POJEDYNEK

Kto jest lepszy?

Wybierz jedną kartę i zobacz wynik głosowania.

NA BIEŻĄCO

Najnowsze publikacje

Zobacz wszystkie →