Wiadomości

Lewandowski uratował Chicago w Seattle. Gol i asysta Polaka (VIDEO)

Robert Lewandowski po raz kolejny zostawił wyraźny ślad w MLS. Chicago Fire zremisowało na wyjeździe z Seattle Sounders 2:2, a Polak miał bezpośredni udział przy obu bramkach swojego zespołu – najpierw asystował Marenowi Haile-Selassiemu, a w 82. minucie sam doprowadził do wyrównania. Chicago dwukrotnie przegrywało, ale za każdym razem potrafiło odpowiedzieć.

Dla Lewandowskiego był to jeden z tych meczów, w których sama ocena 6,9 nie mówi wszystkiego. Nie dominował przez 90 minut, nie był też zawodnikiem mającym piłkę przy nodze co kilkadziesiąt sekund. Kiedy jednak Chicago potrzebowało konkretu pod bramką Seattle, Polak zrobił dokładnie to, czego oczekuje się od napastnika tej klasy.

Seattle prowadziło dwa razy. Chicago dwa razy odpowiedziało

Początek należał do gospodarzy. Dejan Joveljić, który dopiero co trafił do Seattle, już w 12. minucie otworzył wynik. Sounders dobrze weszli w spotkanie i przez pierwszy fragment wyglądali na bardziej poukładaną drużynę, ale z czasem Chicago zaczęło przejmować inicjatywę.

W 38. minucie do akcji wkroczył Lewandowski. Polak otrzymał piłkę w okolicach pola karnego i zgrał ją do Haile-Selassiego. Ten opanował futbolówkę i mocnym strzałem w dalszy róg doprowadził do remisu. To właśnie Lewandowskiemu zapisano przy tej bramce asystę.

Seattle odpowiedziało niemal natychmiast po przerwie. W 48. minucie Joveljić uderzył spod pola karnego, piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki. Serb miał więc dwa gole w swoim debiucie i gospodarze ponownie znaleźli się z przodu.

Chicago nie odpuściło. W 82. minucie Puso Dithejane dośrodkował na dalszy słupek, gdzie Lewandowski wygrał pojedynek z obrońcą i głową z najbliższej odległości skierował piłkę do bramki. Było 2:2. Polak zdobył gola i zaliczył asystę, a Chicago drugi raz wróciło do meczu.

Co ciekawe, w samej końcówce to Fire mogło nawet zabrać z Seattle komplet punktów. Andrew Thomas musiał interweniować m.in. po mocnym uderzeniu Jonathana Bamby w doliczonym czasie.

Statystyki pokazują przewagę Chicago

Remis może sugerować bardzo wyrównany mecz, ale liczby pokazują, że Chicago Fire stworzyło sobie więcej możliwości ofensywnych. Fire miało 56 procent posiadania piłki przy 44 procentach Seattle i oddało aż 20 strzałów wobec 11 gospodarzy.

Jeszcze mocniej widać tę różnicę przy expected goals. Chicago wypracowało 1,85 xG, podczas gdy Seattle zakończyło spotkanie z wynikiem 0,81 xG. To interesujące, bo Sounders zdobyli dwa gole przy relatywnie niewielkiej wartości oczekiwanych bramek. Duża w tym zasługa skuteczności Joveljicia.

Seattle zmusiło bramkarza Chicago tylko do jednej interwencji, podczas gdy Andrew Thomas po drugiej stronie musiał bronić aż dziewięć razy. Fire wykonywało również siedem rzutów rożnych przy czterech gospodarzy.

Chicago miało przewagę również w liczbie podań – 585 do 454. Oba zespoły popełniły po dziewięć fauli. Seattle było natomiast aktywniejsze w odbiorze i zanotowało 17 wślizgów przy 12 Chicago.

Seattle Sounders 2:2 Chicago Fire / Statystyki / Dziennik Piłkarski

To był więc mecz, w którym gospodarze okazali się bardzo efektywni, ale większa część ofensywnego ciężaru należała do Fire. Przy 20 strzałach i xG na poziomie 1,85 można nawet powiedzieć, że Chicago mogło wywieźć z Lumen Field więcej niż jeden punkt.

Lewandowski: trzy strzały, dwa celne, gol i asysta

Statystyki samego Lewandowskiego dobrze pokazują jego specyficzną rolę w Chicago. Polak miał tylko 29 kontaktów z piłką, ale w polu karnym był jednym z najgroźniejszych zawodników na boisku.

Oddał trzy strzały, dwa z nich były celne, a jeden został zablokowany. Jego indywidualny xG wyniósł aż 1,01. To bardzo dużo jak na trzy próby i oznacza, że Polak ponownie potrafił znaleźć się w miejscach, z których realnie można zdobywać bramki. Jego xGOT, czyli wartość oczekiwanych goli po uwzględnieniu jakości uderzeń lecących w światło bramki, wyniosła 1,07.

Do tego dochodzi asysta oraz dwa kluczowe podania. Co prawda jego expected assists wyniosło tylko 0,06, ale właśnie tutaj dobrze widać ograniczenie statystyk oczekiwanych – jedno z jego zagrań zakończyło się przecież rzeczywistym golem Haile-Selassiego.

Robert Lewandowski strzela gola na 2:2 w meczu Seattle Sounders – Chicago Fire

Robert wykonał tylko 14 podań, z czego 10 było celnych, co daje 71 procent skuteczności. Na połowie Seattle trafił do kolegów przy sześciu z dziewięciu prób, a na własnej połowie przy czterech z pięciu.

Nie wszystko wyglądało jednak idealnie. Polak stracił posiadanie 12 razy i zanotował pięć nieudanych kontaktów z piłką. Wygrał trzy z ośmiu pojedynków oraz jeden z trzech w powietrzu. Dwukrotnie był faulowany.

I właśnie z tego prawdopodobnie wynika stosunkowo niska jak na gola i asystę nota 6,9. Lewandowski nie rozgrywał perfekcyjnego meczu od pierwszej do ostatniej minuty. Był jednak decydujący tam, gdzie napastnik powinien być decydujący – przy bramkach.

Cztery gole w siedmiu meczach. Lewandowski szybko odnalazł się w MLS

Początek przygody Lewandowskiego w Stanach Zjednoczonych wygląda coraz lepiej. Po siedmiu występach w MLS ma cztery gole i jedną asystę. Na boisku spędził 455 minut, a jego średnia ocena Sofascore wynosi 7,27.

Oddał dotychczas 16 strzałów, siedem z nich było celnych. Cztery zakończyły się bramkami, co daje 25-procentową skuteczność. Przy xG wynoszącym 3,17 Polak strzelił więc o jednego gola więcej, niż sugeruje jakość wypracowanych sytuacji.

Ważniejsze od samych goli jest jednak to, że Chicago szybko nauczyło się korzystać z jego obecności. Lewandowski nie musi mieć 60 kontaktów z piłką ani brać udziału w każdej fazie budowania ataku. Potrzebuje kilku dobrych piłek w strefie, w której przez lata był jednym z najlepszych napastników świata.

Mecz w Seattle był tego bardzo dobrym przykładem. 29 kontaktów z piłką, tylko 14 podań, a na koniec gol i asysta.

Chicago trzyma się ścisłej czołówki Wschodu

Punkt zdobyty w Seattle ma również znaczenie w kontekście tabeli. Chicago ma po 21 spotkaniach 37 punktów dzięki bilansowi 11 zwycięstw, czterech remisów i sześciu porażek. Fire zajmuje trzecie miejsce w Konferencji Wschodniej. Liderem pozostaje Nashville z 52 punktami, a drugie jest Inter Miami z 42. Chicago ma jednak rozegrany o jeden mecz mniej od obu tych zespołów.

Za plecami Fire również robi się ciasno. Charlotte ma 35 punktów, New England 34, a Cincinnati 31. Nie jest to więc jeszcze moment, w którym Chicago może spokojnie patrzeć wyłącznie w górę tabeli.

Jest natomiast jeden bardzo dobry sygnał: Fire pozostaje niepokonane od pięciu ligowych spotkań. W sierpniu Chicago zanotowało natomiast bilans 6-1-2 we wszystkich rozgrywkach.

Jeżeli Lewandowski utrzyma swoją obecną skuteczność, Chicago może myśleć o czymś więcej niż tylko bezpiecznym miejscu w play-offach. Polak nie potrzebował w Seattle spektakularnych liczb w każdym elemencie gry. Potrzebował dwóch momentów. Jeden zakończył się asystą, drugi golem. Dla napastnika trudno o lepszą odpowiedź.

FAQ

Jak zakończył się mecz Seattle Sounders – Chicago Fire?

Spotkanie zakończyło się remisem 2:2. Seattle dwukrotnie obejmowało prowadzenie po golach Dejana Joveljicia, ale Chicago odpowiadało trafieniami Marena Haile-Selassiego i Roberta Lewandowskiego.

Ile goli i asyst miał Robert Lewandowski przeciwko Seattle?

Lewandowski zdobył jedną bramkę i zaliczył jedną asystę. Najpierw uczestniczył w akcji zakończonej golem Haile-Selassiego, a w 82. minucie sam wyrównał na 2:2.

Jakie statystyki miał Lewandowski w meczu z Seattle?

Polak oddał trzy strzały, dwa celne, zdobył gola i zanotował asystę oraz dwa kluczowe podania. Jego xG wyniosło 1,01, xGOT 1,07, a Sofascore przyznał mu ocenę 6,9.

Ile goli Lewandowski ma w MLS?

Po siedmiu występach w sezonie MLS 2026 Lewandowski ma cztery gole i jedną asystę. Jego średnia ocena Sofascore wynosi 7,27.

Które miejsce zajmuje Chicago Fire?

Po remisie z Seattle Chicago Fire ma 37 punktów i zajmuje trzecie miejsce w Konferencji Wschodniej MLS. Do prowadzącego Nashville traci 15 punktów, a do drugiego Interu Miami pięć.

Autor

  • Portret założyciela i współwłaściciela DziennikPiłkarski.pl. Tomasz Sawczak w czarnej czapce i białej koszulce siedzi z telefonem w dłoniach, za jego głową duże logo Dziennika Piłkarskiego.

    Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.

NA BIEŻĄCO

Najnowsze publikacje

Zobacz wszystkie