Norwegia pokonała Szwecję 3:1 na Ullevaal Stadion w Oslo w ostatnim sprawdzianie przed mundialem w USA. Gospodarze rozegrali kapitalną pierwszą połowę, w której całkowicie zdominowali sąsiadów, a bohaterem meczu został Jørgen Strand Larsen, autor dwóch bramek.
To miał być poważny test przed mistrzostwami świata, a wyszła demonstracja siły norweskiej kadry. Bez Erlinga Brauta Haalanda w podstawowym składzie Norwegowie i tak wyglądali jak drużyna z zupełnie innego tempa. Strand Larsen, który zastąpił największą gwiazdę reprezentacji, już po kilku minutach otworzył wynik strzałem głową. Był to sygnał przed turniejem, że Norwegia ma nie tylko Haalanda, ale też bardzo konkretne alternatywy w ataku.
Po chwili na scenę wszedł Antonio Nusa. Skrzydłowy dostał piłkę przy narożniku pola karnego, ruszył na szwedzką defensywę i pięknym uderzeniem trafił w długi róg. To była akcja, która najlepiej pokazała różnicę między obiema drużynami. Norwegia grała szybko, agresywnie i z pomysłem, a Szwecja wyglądała na zespół spóźniony o jedno, czasem nawet dwa tempa.
Jeszcze przed przerwą Strand Larsen dołożył drugiego gola, ponownie po świetnym dograniu Juliana Ryersona. Po 45 minutach było 3:0 i trudno było mówić o przypadku. Szwedzi mieli ogromne problemy szczególnie z prawą stroną Norwegii, gdzie Oscar Bobb raz po raz rozrywał defensywę rywali dryblingiem, ruchem i odwagą w pojedynkach jeden na jeden.

W drugiej połowie Ståle Solbakken pozwolił sobie na prawdziwy eksperyment i dokonał aż dziesięciu zmian, zostawiając na boisku tylko bramkarza Ørjana Nylanda. Mimo tak dużej rotacji Norwegowie nadal tworzyli sytuacje i pokazali głębię składu, która przed mundialem może być jednym z ich największych atutów. Dobre wejście zanotował między innymi Andreas Schjelderup, który szybko pokazał jakość po pojawieniu się na murawie.
Szwecja odpowiedziała dopiero w 77. minucie, gdy Alexander Isak zdobył honorową bramkę pięknym uderzeniem. Był to jednak bardziej błysk indywidualnej klasy niż sygnał realnego powrotu do meczu. Norwegia kontrolowała spotkanie, a reakcje szwedzkich ekspertów i mediów były jednoznaczne — różnica na Ullevaal była duża.
Dla Norwegii to zwycięstwo ma znaczenie większe niż zwykły triumf w meczu towarzyskim. Przed wyjazdem na mundial drużyna Solbakkena pokazała, że nie jest już tylko reprezentacją opartą na Haalandzie i Ødegaardzie. To zespół z tempem, techniką, mocną ławką i coraz większą pewnością siebie. Jeśli taki obraz Norwegii utrzyma się na mistrzostwach świata, rywale będą musieli traktować Skandynawów bardzo poważnie.
Autor
-
Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.















