Od 2–3–5 do 3–2–5: jak ewolucja ustawień zmieniła sens ataku i obrony

Kiedy patrzymy na stare zdjęcia i widzimy „piramidę” 2–3–5, najłatwiej machnąć ręką: prymityw, chaos, futbol sprzed taktyki. A jednak to błąd perspektywy. Tamto 2–3–5 było logiczną odpowiedzią na realia epoki: inne przepisy (zwłaszcza spalony), inne boiska, inna piłka, inne tempo i inny poziom zorganizowania obrony. Co więcej, dzisiejsze „nowoczesne” struktury posiadania – często opisywane jako 3–2–5 albo 2–3–5 – w pewnym sensie wracają do starej idei pięciu w ostatniej linii ataku. Różnica jest fundamentalna: współczesna piątka nie istnieje po to, by „zalać pole karne”, lecz by kontrolować przestrzeń, tworzyć przewagi w pięciu kanałach i… bronić jeszcze w momencie ataku poprzez rest defence (zabezpieczenie na kontrę). Ten tekst pokazuje, jak przejście 2–3–5 → WM → 4–2–4 → 4–3–3 → 3–2–5 zmieniło definicję tego, czym w ogóle są „atak” i „obrona” – a potem sprawdza to na trzech laboratoriach: Węgrzy 1954, Holandia 1974 oraz współczesne City/Arsenal.

Tło i historia

1) „Ustawienie” to skrót myślowy, nie prawda o grze

Zacznijmy od rozbrojenia najczęstszego nieporozumienia: ustawienie (2–3–5, 4–3–3 itd.) to mapa – przybliżenie, które opisuje punkt wyjścia i orientacyjny podział zadań. W praktyce futbol zawsze był grą o relacjach: kto tworzy przewagę w środku, kto daje szerokość, kto zabezpiecza straty, kto ma kontrolować tempo. Dlatego historia taktyki nie jest linią „coraz mądrzej”: to raczej seria odpowiedzi na zmieniające się warunki – przepisy, trening, profesjonalizację, kulturę i tempo gry.

Najlepszy przykład? Spalony. Zmiana reguły w latach 20. XX wieku (odejście od wymogu trzech obrońców na linii na rzecz dwóch) została przez wielu historyków uznana za jeden z największych katalizatorów przeobrażeń strukturalnych w futbolu. W dokumentacji dotyczącej zmian reguł w 1925 roku widać wyraźnie, jak poważnie traktowano testy i warianty tej modyfikacji.

To ważne, bo uświadamia nam, że „taktyka” nie rodzi się w próżni. Czasem to prawo gry wymusza nowy porządek. A czasem – technologia (lepsze murawy, lżejsza piłka, lepsze buty), która pozwala grać szybciej, celniej i intensywniej.

2) 2–3–5: piramida jako logika pięciu kanałów (zanim nazwano je kanałami)

W epoce 2–3–5 atak był przede wszystkim kwestią liczby i szerokości. Pięciu z przodu nie oznaczało, że drużyna „nie broni”. Oznaczało, że broni inaczej: bardziej reaktywnie, często indywidualnie, z mniejszą kompaktowością między formacjami. Skrajni napastnicy trzymali szerokość, trójka w środku (często nazywana „half-backs” w dawnej terminologii) pełniła rolę łącznika i hamulcowego, a dwójka z tyłu miała gasić pożary.

Warto spojrzeć na to bez pogardy: przy mniejszej intensywności pressingu, mniejszej jakości organizacji defensywnej i w realiach, w których wiele akcji było bardziej bezpośrednich, „piramida” była sposobem na maksymalizowanie tego, co wtedy dawało przewagę: stałą obecność w wysokich strefach i szybkie dostarczanie piłki do pól, z których można było kończyć.

Co ciekawe, ta logika „pięciu na ostatniej linii” wróci później w nowoczesnym 3–2–5 – tylko że dzisiejsza piątka jest narzędziem kontroli, a nie tylko „naporu”.

3) WM: kiedy obrona przestała być zbiorem pojedynków, a stała się strukturą

Po zmianach przepisów o spalonym w 1925 roku futbol zaczął potrzebować nowego rodzaju równowagi. Więcej sytuacji bramkowych i łatwiejsze wchodzenie za linię defensywy oznaczały, że dotychczasowe zabezpieczenia były zbyt kruche. W tej przestrzeni rodzi się WM (3–2–2–3), często kojarzone z reakcją na nową rzeczywistość po 1925 roku. Opisy historyczne podkreślają związek między modyfikacją spalonego a rozwojem WM, nawet jeśli szczegóły „kto był pierwszy” bywają dyskutowane.

Najważniejsze w WM nie jest jednak to, czy powstało dokładnie „w tym tygodniu i po tamtym meczu”. Najważniejsze jest to, że WM wprowadza do masowej świadomości dwie idee:

  • trzeci obrońca (lub, mówiąc nowocześnie: dodatkowa warstwa zabezpieczenia),
  • większy porządek w środku boiska, czyli zalążek myślenia o tym, że mecz wygrywa się kontrolą przestrzeni, a nie tylko wygrywaniem pojedynków.

To pierwszy wielki krok w stronę rozdzielenia faz: inaczej budujesz atak, inaczej bronisz, a „przejście” zaczyna być osobnym problemem.

4) 4–2–4: ofensywna rewolucja, która paradoksalnie porządkowała grę

Kolejny etap bywa opowiadany jako romantyczny: Brazylia, 1958, 4–2–4, płynność i nowa era. I rzeczywiście – opisy historyczne podkreślają, że brazylijska odmiana gry z tamtego mundialu i popularizacja 4–2–4 miały wpływ na dalszy rozwój futbolu.

Ale „4–2–4” jest ciekawsze, gdy przestaniemy traktować je jak czyste „więcej ataku”. Czterech z tyłu to stabilizacja stref, dwóch w środku to filtr i dystrybucja, a czterech z przodu to przede wszystkim wysoka obecność w bocznych sektorach i możliwość szybkiego wchodzenia w pole karne. W pewnym sensie to pierwszy system, w którym bardzo wyraźnie rozumie się, że:

  • szerokość nie jest ozdobą, tylko narzędziem rozciągania rywala,
  • a środek pola jest sercem kontroli tempa.

To ważny most między „futbolem formacji” a „futbolem struktur”.

5) 4–3–3: matryca, która uczy futbol kontrolować mecz

4–3–3 nie jest tylko liczbą. To koncept: trójka w środku pozwala jednocześnie budować, zabezpieczać i naciskać – zależnie od ról. W latach 70. w europejskiej wyobraźni 4–3–3 staje się językiem nowoczesności dzięki holenderskim ideom „Total Football” i klubowym praktykom Ajaksu pod wodzą Rinusa Michelsa.Ta epoka zmienia rozumienie obrony: to już nie tylko „cofnięcie i krycie”, ale aktywne odbieranie przestrzeni. Pressing, kompaktowość, odległości między liniami – wszystko to zaczyna być częścią definicji „dobrego ataku”, bo dobry atak to taki, po którym nie giniesz w kontrze.

6) 3–2–5: współczesny powrót pięciu w ataku, czyli „piramida” po terapii kontroli

W nowoczesnym futbolu często zobaczysz strukturę 3–2–5 (albo 2–3–5) w fazie posiadania. Brzmi jak powrót do dawnych czasów: pięciu wysoko, reszta zabezpiecza. Ale to podobieństwo jest tylko wizualne. Dzisiejsza piątka działa w logice:

  • pięciu kanałów ataku: lewa linia, lewy half-space, centrum, prawy half-space, prawa linia,
  • „occupation of zones” (obsadzanie stref) zamiast „gonienia piłki”,
  • oraz rest defence: najczęściej 3+2 lub 2+3 ustawione tak, by kontrolować ewentualny kontratak.

Współczesne narzędzia, takie jak odwróceni boczni obrońcy (inverted full-backs), stały się jednym z mechanizmów, które pomagają budować tę strukturę.W tym miejscu zaczyna się główna teza tekstu: ewolucja ustawień zmieniła sens ataku i obrony, bo coraz bardziej rozmywała granicę między nimi. W 3–2–5 atak ma wbudowaną obronę. A obrona – wbudowany atak (pressing i przejścia).

Fundament taktyczny

Słownik kluczowy (krótko, bez zadęcia)

  • Half-space: półprzestrzeń między skrzydłem a środkiem; strefa, z której najłatwiej łączyć podanie do boku z podaniem prostopadłym w pole karne.
  • Overload / izolacja: przeciążasz jedną stronę liczbą zawodników, by potem izolować skrzydłowego 1v1 na drugiej.
  • Rest defence: ustawienie i zasady zabezpieczenia w momencie ataku – kto zostaje, kto blokuje środek, kto kontroluje potencjalne wyjście rywala.
  • Occupation of zones: obsesja nowoczesnych drużyn na punkcie tego, by nie dublować się w tych samych strefach i stale oferować linie podań.

1) Budowanie: od „oddaj piłkę do przodu” do „zbuduj przewagę już na pierwszej linii”

W 2–3–5 budowanie było często krótsze i prostsze: mniej presji, więcej czasu na podjęcie decyzji, większa tolerancja na przypadkowość. Z czasem pressing zaczął przyspieszać grę, więc pierwsza faza stała się fundamentem całego systemu. Nowoczesne drużyny budują po to, by:

  1. wyciągnąć pressing rywala,
  2. stworzyć wolnego zawodnika (tzw. „free man”),
  3. wprowadzić piłkę do środka w kontrolowany sposób.

W praktyce oznacza to, że stoperzy, „szóstka” i boczni obrońcy muszą umieć nie tylko podać, ale też ustawić ciało, przyjąć pod presją, zagrać w tempo i manipulować rywalem.

2) Progresja: najważniejsze pytanie historii futbolu brzmi „jak wejść do środka?”

Ewolucja ustawień w dużej mierze jest historią jednego problemu: jak przenieść piłkę przez środek, kiedy środek jest broniony.

  • W dawnych epokach często robiło się to szybciej i bardziej bezpośrednio.
  • W nowoczesności robi się to poprzez mechanizmy: trzeciego zawodnika (third-man), rotacje w półprzestrzeniach, zwabienie pressingu i zmianę strony.

To jest moment, w którym 3–2–5 zaczyna przypominać maszynę: dwójka „pivotów” (czyli dwóch zawodników w drugiej linii budowania) stabilizuje posiadanie, a piątka z przodu trzyma przeciwnika w rozkroku.

3) Kreacja i finalizacja: pięciu wysoko – ale po co?

W 2–3–5 pięciu w ataku miało często jeden cel: zwiększyć szanse na kontakt z piłką w polu karnym. Dziś pięciu wysoko ma przede wszystkim:

  • rozciągnąć linię obrony w poprzek,
  • zablokować rywala w jego strukturze (bo każdy ma kogoś „w plecach”),
  • stworzyć stałe linie podań w pięciu kanałach.

Kluczowa zmiana definicji „ataku” brzmi tak: atak to nie tylko „stworzenie strzału”, ale utrzymanie rywala w warunkach, w których nie może wyjść. Jeśli twoja piątka z przodu jest dobrze rozstawiona, rywal broni głębiej i rzadziej kontruje, bo nie ma gdzie.

4) Pressing: obrona stała się częścią ataku

W futbolu nowoczesnym pressing jest narzędziem nie tylko defensywnym, ale strategicznym: pozwala odzyskiwać piłkę bliżej bramki, skracać drogę do sytuacji i utrzymywać przeciwnika w stresie decyzyjnym. A to zmienia sens słów „atak” i „obrona”:

  • atak to także to, jak ustawiasz się po stracie,
  • obrona to także to, jak prowadzisz rywala do „złych” podań (pułapki pressingu).

To jedna z największych różnic między dawną „piramidą” a współczesnym 3–2–5: dawniej strata piłki bywała początkiem chaosu. Dziś ma być początkiem kolejnej kontroli.

5) Przejścia: prawdziwy powód, dla którego 3–2–5 nie jest romantyczne, tylko pragmatyczne

Najlepsze drużyny są dziś obsesyjne na punkcie przejść. Właśnie dlatego w 3–2–5 często widzisz zabezpieczenie 3+2:

  • trójka kontroluje szerokość i głębię,
  • dwójka „zamyka środek” i jest gotowa na natychmiastowy doskok po stracie.

To jest „wbudowana obrona” w ataku. I to jest też moment, w którym historia zatacza koło: znów masz pięciu wysoko – ale reszta drużyny nie jest już „zostawiona losowi”.

Nowoczesna analityka

1) Jak mierzyć styl, nie myląc liczb z prawdą

Nowoczesne metryki nie są po to, by zastąpić oglądanie meczu, tylko by go uporządkować. Kilka narzędzi, które świetnie pasują do historii przejścia od 2–3–5 do 3–2–5:

  • xG (expected goals): oczekiwane gole – miara jakości sytuacji strzeleckich. Nie mówi, czy ktoś „ładnie gra”, tylko czy tworzy okazje z dobrych miejsc i w dobrych warunkach.
  • xGOT (xG on target): wariant, który uwzględnia jakość strzału na bramkę (w uproszczeniu: co poleciało w światło).
  • PPDA: liczba podań rywala na jedną akcję defensywną – używana jako przybliżenie intensywności pressingu.
  • Field tilt: udział posiadania w tercji ataku – miara tego, czy „grasz na połowie rywala”.
  • Progressive passes/carries: podania i prowadzenia przesuwające akcję wyraźnie do przodu.
  • Final third entries: wejścia do tercji ataku – mówi, czy potrafisz „dowozić piłkę” w strefy, gdzie rodzą się sytuacje.
  • Pass network / centrality: sieć podań i centralność – pokazuje, kto jest węzłem gry (dawniej często łącznicy, dziś często pivot lub odwrócony boczny).
  • xT/OBV/VAEP: metryki „wartości posiadania” (różne modele, podobna idea): oceniają, czy dana akcja zwiększa prawdopodobieństwo stworzenia zagrożenia w kolejnych krokach.

2) Jak te liczby „widzą” przejście od 2–3–5 do 3–2–5

Gdy drużyna przechodzi na struktury typu 3–2–5 w posiadaniu, w danych zwykle widzisz (na poziomie zasady, nie jednej liczby):

  • wzrost field tilt i final third entries (bo piątka z przodu utrzymuje cię wysoko),
  • większą liczbę akcji o dodatniej wartości w modelach typu xT/OBV (bo więcej wejść w półprzestrzenie i okolice pola karnego),
  • często niższe dopuszczane zagrożenie w przejściach, jeśli rest defence jest dobrze zorganizowane (to może się objawiać lepszą kontrolą jakości kontrataków rywala).

Jednocześnie łatwo o pułapkę: wysoki field tilt nie oznacza, że tworzysz dobre sytuacje. Możesz „mielić” piłkę bez penetracji. Dlatego zawsze warto łączyć:

  • wolumen (ile strzelasz, ile wchodzisz w tercję),
  • jakość (xG na strzał, typy sytuacji),
  • oraz kontekst (kiedy i dlaczego rywal oddaje teren).

3) Ograniczenia: dlaczego historii nie da się policzyć jak Premier League 2024/25

W porównaniach między epokami pojawia się zasadniczy problem: nie masz porównywalnych danych, a warunki gry są inne. Dlatego ten tekst traktuje analitykę jako język opisu mechanizmów, nie jako „dowód z tabeli”. Metryki są świetne do:

  • porównań w tej samej epoce (np. w danym sezonie),
  • opisu stylu współczesnego,
  • i wyciągania analogii: „to działa jak mechanizm X, który dziś mierzymy metryką Y”.

Case study

Case study 1: Węgry – proto-nowoczesność i głęboka „dziewiątka” (1950–1954)

Węgrzy z początku lat 50. są fascynujący, bo pokazują, że „nowoczesność” nie jest przywilejem współczesnych boisk i laptopów. Ich innowacja była funkcjonalna: rozbicie statycznej obrony poprzez ruch, zmianę punktów odniesienia i tworzenie przewag w środku.

Symbol tej rewolucji to Nándor Hidegkuti i rola cofającego się środkowego napastnika – prototyp „deep-lying centre-forward”, czyli napastnika schodzącego do rozegrania, by wyciągnąć stopera i otworzyć przestrzeń dla wbiegających partnerów. UEFA wprost opisuje ten mechanizm jako przełomową innowację taktyczną, wskazując, że cofanie Hidegkutiego pozwalało innym atakującym wchodzić wyżej i rozrywać obronę.

W praktyce ta idea robiła trzy rzeczy naraz:

  1. odcinała obrońcom automatyzm krycia,
  2. tworzyła przewagę w środku (bo nagle „napastnik” stawał się dodatkowym pomocnikiem),
  3. zwiększała jakość wejść w pole karne (bo wbiegający zawodnicy mieli rozpęd i lepszy timing).

Opis meczu na Wembley (słynne 6:3) często podkreśla, że to właśnie Hidegkuti – wchodząc z głębi niepilnowany – demolował angielskie nawyki obronne. Most do 3–2–5: Węgrzy pokazali, że „piątka z przodu” nie musi stać w jednej linii. Może być siecią relacji: ktoś schodzi, ktoś wbiega, ktoś trzyma szerokość. Dziś robisz to samo, tylko w bardziej rygorystycznych strukturach strefowych.

Case study 2: Holandia 1974 – Total Football jako system przestrzeni, nie „biegania wszystkich wszędzie”

Total Football jest często opowiadany zbyt romantycznie: że każdy grał na każdej pozycji, więc to był chaos, ale piękny. Tymczasem sedno było w zasadach: kompaktowość, agresywna praca po stracie, płynność wynikająca z rozumienia przestrzeni, a nie z „wolnej amerykanki”. Rinus Michels był nie tylko „wizjonerem”, ale architektem mechanizmów, które uczyniły z 4–3–3 nowoczesną matrycę. FIFA nazywa go wręcz „zegarmistrzem” stojącym za „Clockwork Oranje” – co dobrze oddaje ideę: płynność, ale z precyzją. 

W klubowym wydaniu Ajaxu wczesnych lat 70. (dominacja w Europie) widać, jak te zasady były wdrażane systemowo, z Cruyffem jako genialnym interpretatorem przestrzeni. UEFA w swojej retrospekcji Ajaksu 1971–73 opisuje „Total Football” Michelsa jako model idealnie dopasowany do Cruyffa i dominujący w tamtym okresie.  

Most do 3–2–5: Holenderska szkoła wprowadza do powszechnej praktyki myślenie, że atak to kontrola pozycji, a obrona to kontrola odległości. To fundament współczesnego „atakowania przez ustawienie” i „bronienia przez strukturę po stracie”.

Case study 3: Manchester City / Arsenal – 3–2–5 jako kontrola meczu (współczesność)

W ostatnich sezonach w Premier League widzimy szczególnie czytelny wzorzec: drużyny, które chcą dominować, budują w posiadaniu układ 3–2–5 lub 2–3–5. Manchester City pod wodzą Pepa Guardioli jest jednym z najbardziej oczywistych przykładów tej filozofii (w bieżących relacjach klubowych Guardiola jest wskazywany jako menedżer City). Arsenal pod wodzą Mikela Artety – mianowanego na stanowisko w 2019 roku – również rozwija model oparty o kontrolę strukturalną i precyzyjne role.  

Co jest tu kluczowe z perspektywy naszego tematu? To, że „pięciu w ataku” jest dziś wypadkową mechanizmów, a nie bazowego ustawienia. Jednym z najbardziej wpływowych narzędzi stał się odwrócony boczny obrońca: zamiast biec wzdłuż linii, wchodzi do środka, tworząc dodatkowego pomocnika i stabilizując budowanie oraz kontrpressing. Coaches’ Voice opisuje, że rola inverted full-back polega m.in. na tworzeniu kątów podań, odbiorze w środku i progresji gry do przodu.  

W praktyce daje to trzy efekty:

  1. łatwiejsze utrzymanie posiadania pod presją (więcej opcji w centrum),
  2. lepszą rest defence (bo po stracie masz już ludzi w środku),
  3. czytelniejszą piątkę z przodu (bo szerokość i półprzestrzenie są obsadzone, a zawodnicy nie wchodzą sobie w drogę).

Dlatego współczesne 3–2–5 jest w gruncie rzeczy definicją pragmatyzmu: „atakuj tak, by móc natychmiast bronić”. W porównaniu ze starą piramidą różnica jest taka, że dzisiejsza struktura ma wbudowany plan na moment, w którym piłka zostanie stracona.

Perspektywa klubu (model sportowy i rekrutacja pod 3–2–5)

Jeśli 3–2–5 jest „powrotem” do idei pięciu w ataku, to jest to powrót wymagający zupełnie innych piłkarzy niż sto lat temu. Kluby grające w ten sposób nie kupują „pozycjami”, tylko funkcjami. Dwa przykłady tej zmiany:

1) Obrońca jako gracz przestrzeni, nie tylko pojedynku

W rest defence kluczowe jest bronienie przestrzeni za linią i kontrola tempa kontrataku. To premiuje stoperów, którzy:

  • są szybcy na pierwszych metrach i potrafią cofać się w kontrolowany sposób,
  • czytają zamiary podań,
  • nie panikują w obronie dużej przestrzeni.

2) Boczni obrońcy i pomocnicy jako hybrydy

Odwrócony boczny obrońca musi rozumieć środek pola: ustawienie ciała, tempo podań, presję z pleców. Z kolei „ósemki” w półprzestrzeniach muszą:

  • grać na małej przestrzeni,
  • podejmować szybkie decyzje,
  • rozumieć, kiedy „utrzymać”, a kiedy „przyspieszyć”.

To dlatego współczesny futbol tak mocno przesunął wartość w stronę zawodników wielofunkcyjnych. A to z kolei zmienia sens ataku i obrony: atakują ci, którzy kiedyś „bronili”, a bronią ci, którzy kiedyś „tylko atakowali” – bo pressing i przejścia nie szanują dawnych etykiet.

Kontrargumenty i ograniczenia

1) Czy 3–2–5 naprawdę „wraca” do 2–3–5, czy to tylko podobieństwo na obrazku?

To najuczciwszy kontrargument. Podobieństwo jest formalne (pięciu wysoko), ale różnice są systemowe:

  • dawniej „piątka” była często statycznym rozmieszczeniem napastników,
  • dziś „piątka” jest efektem mechanizmów i rotacji oraz zakłada natychmiastową reakcję po stracie.

Dlatego lepiej mówić: współczesność reinterpretuje starą ideę, zamiast „wracać” do niej wprost.

2) 3–2–5 ma cenę: ryzyko izolacji i przestrzeń na skrzydle po zmianie strony

Struktury z odwróconym bocznym obrońcą mogą być podatne na szybkie przerzuty i izolacje 1v1, jeśli:

  • rest defence jest źle ustawione,
  • „piątka z przodu” nie wykonuje pracy po stracie,
  • a środek traci kontrolę nad drugim tempem (zbieraniem drugich piłek).

Innymi słowy: 3–2–5 nie jest magiczną formułą. Jest narzędziem wymagającym perfekcyjnych zasad.

3) Ograniczenia analityki historycznej

O współczesności możemy mówić językiem PPDA, xG, field tilt i sieci podań. O latach 50. i 70. – głównie językiem jakościowym, wspartym nagraniami i relacjami. To nie wada, tylko uczciwość metodologiczna: historia taktyki potrzebuje innych dowodów niż analiza danych eventowych.

4) Czynnik ludzki i trening

Ewolucja ustawień jest też ewolucją treningu: intensywność, regeneracja, przygotowanie motoryczne i detale techniczne. W 3–2–5 każdy błąd w orientacji ciała czy w odległościach między zawodnikami potrafi zostać natychmiast ukarany. To dlatego „te same liczby” w różnych ligach i epokach dają zupełnie inne efekty.

Historia od 2–3–5 do 3–2–5 nie jest opowieścią o tym, że futbol „dojrzał” i zostawił dzieciństwo za sobą. To opowieść o tym, że futbol stale na nowo definiuje przewagę – raz poprzez liczebność i szerokość, innym razem poprzez kontrolę środka, a dziś poprzez kontrolę przejść. Stara piramida nie była prymitywna; była pragmatyczna w swoich warunkach. Współczesne 3–2–5 też jest pragmatyczne – tylko w warunkach, w których pressing, tempo i organizacja obrony wymuszają, by atak miał wbudowaną obronę.

Pierwszy wniosek: pięciu w ataku wróciło, bo daje narzędzia do rozciągania rywala i utrzymywania go w defensywie, ale dziś jest to pięciu rozstawionych w kanałach, nie pięciu „napastników”.

Drugi: największa rewolucja nie dotyczy tego, ilu masz z przodu, tylko tego, ilu i jak ustawiasz za piłką – rest defence stała się fundamentem dominacji.

Trzeci: granica między atakiem i obroną rozmyła się, bo pressing i kontrpressing sprawiają, że obrona bywa najbardziej agresywną formą ataku.

Czwarty: case studies z 1954, 1974 i współczesności pokazują wspólny mianownik: zmiana punktów odniesienia rywala (kto kryje kogo? gdzie jest wolny człowiek?) i kontrola przestrzeni po stracie.

A pytanie strategiczne na koniec brzmi: czy kolejny etap będzie dalszym doskonaleniem „piątki w kanałach”, czy pojawi się kontr-reakcja – powrót do bardziej bezpośrednich, szybciej kończonych ataków, które omijają maszynę rest defence, zanim zdąży się zamknąć?

Autor

  • Portret założyciela i współwłaściciela DziennikPiłkarski.pl. Tomasz Sawczak w czarnej czapce i białej koszulce siedzi z telefonem w dłoniach, za jego głową duże logo Dziennika Piłkarskiego.

    Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.

Czytaj więcej