Ronaldinho w koszulce FC Barcelony z numerem 10 oraz plakat serialu dokumentalnego Netflix „Ronaldinho: The One and Only" – premiera 16 kwietnia 2026
„Dziesiątka" Barcelony, i bohater dokumentu Netflixa. Ronaldinho: The One and Only – od 16 kwietnia na platformie

„Ronaldinho Gaúcho” na Netflixie. Trzy godziny z człowiekiem, który przez chwilę był piłkarzem z innej planety. Recenzja

Powiem wam szczerze, że nie mogłem się doczekać premiery tego miniserialu na Netfixie. Bo Ronaldinho to dla mnie nie jest temat, to kawałeczek mojej fascynacji piłką nożną. Pamiętam dokładnie gdzie oglądałem jego mecze przeciwko Chelsea czy Realowi. Był to lokalny pub o nazwie Red Pub. Pamiętam też, że razem z kumplami siedzieliśmy i oglądaliśmy jego rajdy, sztuczki, zwody, asysty i gole z wlepionym wzrokiem w duży ekran.

Więc kiedy Netflix zapowiedział trzyczęściowy serial dokumentalny, miałem to samo, co pewnie wielu z was czyli nadzieja i strach jednocześnie. Nadzieja, że ktoś w końcu zrobi to jak należy. Strach, że wyjdzie różowa laurka.

Wyszło gdzieś pośrodku. Ale zdecydowanie bliżej tej lepszej strony.

Odcinek pierwszy jest po prostu dobry

Serial śledzi drogę Ronaldinho od młodego talentu do globalnej ikony futbolu i pierwszy odcinek robi to najlepiej z całej trójki. Porto Alegre, bieda, śmierć ojca, Gremio i Mundial 2002. Materiały archiwalne, których nigdy wcześniej nie widziałem, rodzinne wspomnienia, które nie wyglądają jak odgrzane PR-owe formułki. Tutaj serial jest intymny i szczery, i przez chwilę czułem dokładnie to, czego szukałem.

Drugi odcinek to Barcelona i Złota Piłka, i pod względem spektaklu piłkarskiego jest najlepszy. Wywiady z takimi postaciami jak Messi, Neymar czy Puyol nie brzmią jak wyuczone formułki. To są naprawdę szczere refleksje nad tym, co robiło go innym od reszty. Historia o tym, jak Ronaldinho nosił młodego Messiego na barana, jest dokładnie tym rodzajem detalu, dla którego ogląda się takie dokumenty.

Trzeci odcinek jest najtrudniejszy i najciekawszy jednocześnie. Upadek formy, niepowołanie na Mundial 2010, powrót do Brazylii, Libertadores z Atletico-MG w 2013 roku. I oczywiście Paragwaj.

I tu mam jedyne poważne zastrzeżenie

Serial wspomina kontrowersje, wystawne życie, kłopoty z prawem w Paragwaju, pytania o dyscyplinę, ale nie spędza przy nich zbyt wiele czasu. Paragwaj, czyli aresztowanie za sfałszowany paszport i ponad miesiąc w więzieniu, jest w dokumencie. Ale potraktowany jest tak ostrożnie i tak łagodnie, że człowiek momentami ma wrażenie, że ogląda oficjalną wersję wydarzeń przygotowaną przez agenta. Ronaldinho mówi, że nie żałuje niczego. Okej. Ale mnie interesuje dlaczego tak się stało czyli mechanizm, otoczenie, decyzje. Tego tu nie ma.

Serial nie eksponuje trudnych momentów, ale też ich nie ignoruje. Ta równowaga jest jednym z jego największych osiągnięć – napisał jeden z brazylisjkich recenzentów. Częściowo się zgadzam. Ale równowaga to jedno, a głębsza analiza to drugie. Tutaj tego drugiego wyraźnie brakuje.

Na tym moim zdaniem będzie oparte sedno całej dyskusji o tym dokumencie. Jeśli oczekujecie twardego dziennikarstwa śledczego w stylu ostatnich sezonów dokumentów o sportowych skandalach to będziecie rozczarowani. Oglądając ten serial wciągnąłem się jak przy dobrej fabule, nie jak przy klasycznym dokumencie. I to chyba celowy zabieg reżysera Luisa Ary.

To jest przede wszystkim hołd. Hołd dla człowieka, który przez kilka lat, mniej więcej między 2003 a 2006 rokiem, grał w piłkę tak, jak nikt przed nim i nikt po nim. Z radością, z lekkością, z tym nieustającym uśmiechem, który wyglądał jakby całe życie był po prostu szczęśliwy, że może kopać piłkę. Nawet jeśli za tym uśmiechem kryło się coś więcej, czego ten serial nie drąży.

Siadajcie i oglądajcie. Trzy godziny czystej nostalgii za czasem, kiedy futbol wyglądał jak zabawa, a nie jak korporacyjny projekt.

Daję 7/10

Ronaldinho: The One and Only – Netflix, od 16 kwietnia 2026, trzy odcinki po ok. 55 minut

Autor

  • Portret założyciela i współwłaściciela DziennikPiłkarski.pl. Tomasz Sawczak w czarnej czapce i białej koszulce siedzi z telefonem w dłoniach, za jego głową duże logo Dziennika Piłkarskiego.

    Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.