Tottenham jeszcze w styczniu wyglądał jak drużyna, która powoli godzi się z losem. Zero wygranych w lidze od nowego roku, atmosfera cięższa niż londyńska mgła i realne widmo walki o utrzymanie. W klubie z taką historią. W Tottenhamie Hotspur.
Włoski trener bardzo szybko odmienił obraz zespołu. Tottenham pod jego wodzą wyszedł ze strefy spadkowej i zdobył siedem punktów w pierwszych czterech spotkaniach. Spurs wygrali dwa mecze, jeden zremisowali i ponieśli jedną porażkę. Szczególnie ważne były dwa ostatnie ligowe zwycięstwa, w tym wygrana 2:1 z Aston Villą, która pozwoliła drużynie wydostać się ze strefy spadkowej.
Wielu spodziewało się, że Włoch od razu zaserwuje Spursom swój charakterystyczny futbol czyli budowanie od bramkarza, wychodzenie spod pressingu, ryzyko na każdym metrze boiska. Nic z tych rzeczy. De Zerbi ocenił sytuację i zdecydował, że najpierw porządek, potem filozofia. Uprościł grę, postawił na intensywność i skupił się na tym, żeby zawodnicy wiedzieli, co mają robić po stracie piłki.
I to póki co działa. Tottenham według danych Sky Sports notuje średnio 5,3 odbioru w ostatniej tercji boiska na mecz, a to najlepszy wynik ze wszystkich drużyn w tym sezonie licząc od momentu debiutu konkretnego menedżera. To nie przypadek i nie szczęście. To organizacja.
Największa zmiana nie jest jednak taktyczna. Największa zmiana jest w głowach. Spurs przez ostatnie miesiące wyglądali jak zespół, który boi się własnego cienia. Teraz biegają, doskakują, reagują. To nadal nie jest wielki Tottenham, ale przynajmniej jest Tottenham, który chce grać.
De Zerbi zrobił na razie dokładnie tyle, ile powinien zrobić dobry trener przejmujący klub w kryzysie. Zatrzymał upadek. Budowanie przyjdzie później. Jeśli w ogóle przyjdzie, bo Premier League nie daje czasu na eksperymenty i sezon nadal jest trudny. Ale przynajmniej jest co oglądać.

Do końca sezonu zostało trzy kolejki i Spurs zagrają z Leeds United u siebie 19 maja, na wyjeździe z Chelsea 19 maja i ostatni mecz w domu z Evertonem 24 maja. Na chwilę obecną zajmują 17 miejsce z 37 punktami i mają tylko punkt przewagi nad West Ham United. Wygląda na to, że jedna z tych dwóch londyńskich drużyn pożegna się z Premier League bo nad nimi są Forest z pięcioma punktami przewagi, którzy są ostatnio w bardzo dobrej formie i raczej nie roztrwonią takiej przewagi.
Tak czy inaczej, już 24 maja będziemy pewni kto spada do Championship a kto zostaje wśród angielskiej elity.
Autor
-
Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.















