Bayern – PSG 1:1. Paryżanie w finale Ligi Mistrzów po wielkim dwumeczu

Analizy statystyczne meczów piłkarskich

Bayern zremisował z PSG 1:1 i odpadł z Ligi Mistrzów po porażce 5:6 w dwumeczu. Przez większość wieczoru to Monachijczycy mieli futbolówkę i dyktowali tempo. Ale wygrało PSG — i to nie był przypadek.

66 procent posiadania, 570 podań, 18 strzałów. Statystyki Bayernu wyglądają na papierze jak dominacja. Problem w tym, że PSG nie przyjechało do Monachium po ładne liczby. Przyjechało po awans. I go wzięło.

Bayern - PSG 1:1 w drugim półfinale Ligi mistrzów. PSG w Finale z Arsenalem. Statystyki spotkania.
Bayern 1:1 Arsenal / Statystyki / Dziennik Piłkarski

Gol w 3. minucie

Bayern miał plan. PSG go zniszczyło po trzech minutach.

Kvaratskhelia dostał przestrzeń po lewej, ruszył za plecami defensywy i wyłożył Dembélému na talerzu. Francuz nie kombinował — uderzył od razu, mocno, pod dach. Neuer bez szans.

To nie był tylko gol. To było ustawienie całego meczu. Bayern, który i tak musiał gonić po porażce 4:5 w pierwszym meczu, nagle musiał gonić jeszcze bardziej. A PSG mogło grać dokładnie tak jak lubi: kompaktowo z tyłu, szybko po odbiorze, z wolną ręką dla Kvaratskhelii i Dembélé.

Od tej chwili Bayern grał mecz na warunkach gości.

Dużo piłki, mało przestrzeni

Kompany ustawił Bayern tak jak zawsze — Kane na szpicy, Musiala między liniami, Olise i Díaz na skrzydłach. Teorytycznie zestaw idealny do rozkładania defensywy.

W praktyce PSG zamknęło środek i nie puściło. Paryżanie bronili wąsko, priorytetem było odcinanie Musiali od kontaktów z piłką między liniami i nie dopuszczanie Kane’a w okolice szesnastki. I to działało.

Bayern krążył piłką, przewaga optyczna rosła, ale w ostatnich 25 metrach nic się nie otwierało. Kimmich i Pavlović mieli mnóstwo kontaktów z piłką, jednak rzadko kiedy to podanie przełamywało linie PSG. Przy próbie wejścia środkiem — natychmiastowy doskokowy pressing. Przy grze skrzydłem — podwójne krycie i wymuszony wrzut albo cofnięcie akcji.

Kane przez większą część meczu był odcięty od gry. Nie dlatego, że grał słabo — po prostu PSG nie dawało mu piłek w miejscach, gdzie mógłby być groźny. Marquinhos i Pacho siedzieli przy nim, ale równie ważna była praca środka pola, który blokował dostawy.

Neuer ratuje, Bayern ryzykuje

Im bardziej Bayern naciskał, tym więcej miejsca zostawiał z tyłu. I PSG to widziało.

Kilka razy Doué znajdował przestrzeń przed polem karnym. Kvaratskhelia miał sytuacje, gdzie jego szybkość robiła z obroną Bayernu to, co chciała. Neuer ratował — i to kilka razy naprawdę porządnie, szczególnie po przerwie.

Ale sam fakt, że jeden z najlepszych meczów po stronie Bayernu rozegrał bramkarz, mówi sporo o tym, jak wyglądało to spotkanie.

Kontrowersje

Bayern ma do sędziego żal i pewnie długo będzie miał. Zagranie ręką Nevesa, sytuacja z Mendesem i drugą żółtą, brak VAR w kluczowych momentach — dla Monachijczyków to będzie temat na tygodnie.

Ale Bayern musi też spojrzeć w lustro. Miał piłkę przez całe 90 minut. Miał Kane’a, Musialę, Olise’a i Díaza. I przez większość wieczoru PSG trzymało ich wszystkich w ryzach.

Kane za późno

Gol padł dopiero w doliczonym czasie. Klasyczna akcja napastnika — znalezienie miejsca, szybki obrót, mocne uderzenie. Stadion eksplodował, Bayern poczuł przez chwilę, że może się coś wydarzyć.

Nie wydarzyło się. Czasu nie było.

To trafienie bardziej podkreśliło frustrację niż otworzyło realną szansę. Kane pokazał, że jak dostanie dobrą piłkę w odpowiednim miejscu, to ją wpakuje. PSG przez cały wieczór dbało właśnie o to, żeby takich sytuacji było jak najmniej.

PSG wie, jak wygrywać

To nie był najlepszy mecz Paryżan pod względem widowiskowości. Po 5:4 w pierwszym spotkaniu można było spodziewać się kolejnej wymiany ciosów. Zamiast tego PSG pokazało, że umie też cierpieć, bronić głęboko i zarządzać wynikiem bez paniki.

Kvaratskhelia może jednym ruchem otworzyć cały mecz — to już wiadomo. Dembélé jest bardziej konkretny niż w poprzednich sezonach. Doué daje energię i nieprzewidywalność. Ale w Monachium równie ważni byli Marquinhos, Pacho i Mendes, którzy wykonali robotę bez piłki, o której mało kto będzie mówił, a która zadecydowała o awansie.

PSG nie wstydziło się bronić. I dlatego jedzie do Budapesztu.

Bayern odpadł, bo zabrakło jakości w ostatniej fazie — lepszego ostatniego podania, więcej sytuacji dla Kane’a, ostrzejszego wykończenia. To nie był fatalny mecz, ale na tym poziomie sama przewaga w posiadaniu nie wystarczy.

Bayern miał piłkę. PSG miało wynik, plan i zimną krew.

Finał z Arsenalem będzie bardzo ciekawy.

Autor

  • Portret założyciela i współwłaściciela DziennikPiłkarski.pl. Tomasz Sawczak w czarnej czapce i białej koszulce siedzi z telefonem w dłoniach, za jego głową duże logo Dziennika Piłkarskiego.

    Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.