Lechia pod ścianą. I może właśnie dlatego jest teraz najbardziej niebezpieczna
W niedzielę o 17:30 Polsat Plus Arena znowu ma żyć. Lechia Gdańsk podejmuje Legię Warszawa i chyba nikt w Gdańsku nie musi słyszeć, jak ważny jest to mecz. Tabela jest brutalna. Lechia dalej znajduje się w strefie spadkowej i margines błędu praktycznie już nie istnieje. Ale jest też druga strona tego wszystkiego. Ta drużyna naprawdę jeszcze walczy.

I właśnie to widać w ostatnich tygodniach najbardziej. Można Lechii wiele zarzucić w tym sezonie, ale trudno powiedzieć, że ten zespół odpuszcza. W wielu meczach brakowało jakości pod bramką, czasami chłodnej głowy, czasami doświadczenia, ale nie walki. Ta drużyna momentami gra bardzo odważnie, potrafi wysoko pressować, potrafi narzucić tempo i przede wszystkim widać, że piłkarze czują, w jakim momencie są.
A takie mecze często wygrywa się charakterem.
Legia przyjeżdża do Gdańska jako faworyt, bo zawsze będzie faworytem przez nazwę, budżet i oczekiwania. Tylko że to nie jest Legia, której nie da się ruszyć. I każdy w Ekstraklasie już to w tym sezonie widział. A Lechia u siebie potrafi zrobić atmosferę, w której przeciwnikowi zaczynają drżeć nogi. Szczególnie wtedy, kiedy stadion żyje od pierwszego gwizdka.
I powiedzmy sobie szczerze. Kibic Lechii w ostatnich latach przeszedł naprawdę dużo. Były wzloty, były katastrofy, był chaos, były momenty, gdy człowiek miał dość. Ale właśnie dlatego takie mecze smakują inaczej. Bo teraz nie chodzi już tylko o trzy punkty. Chodzi o pokazanie, że ten klub dalej ma charakter i że Gdańsk dalej chce Ekstraklasy.
Mam też wrażenie, że wokół tej drużyny zaczyna pojawiać się coś, czego wcześniej brakowało. Złość sportowa. Taka zdrowa. Widać, że piłkarze są wkurzeni sytuacją, w której się znaleźli. A czasami właśnie drużyna z nożem na gardle jest najgroźniejsza.
Jeżeli Lechia wyjdzie od początku agresywnie, jeśli trybuny poniosą ten zespół, spodziewane jest 35 tysięcy kibiców i jeśli uda się narzucić Legii intensywność, to w Gdańsku naprawdę może wydarzyć się bardzo ciekawy wieczór.

Autor
-
Współwłaściciel Dziennika Piłkarskiego. Jest psychoterapeutą pracującym z osobami uzależnionymi, a prywatnie ojcem trójki dzieci. Od lat pasjonuje się sportem, ze szczególnym naciskiem na piłkę nożną. Kibicuje Lechii Gdańsk i Arsenalowi Londyn, a jego spojrzenie na futbol ukształtowało również doświadczenie zdobyte w roli sędziego piłkarskiego. Dziś łączy wiedzę, boiskową perspektywę i pasję, tworząc treści sportowe oparte na doświadczeniu i autentycznym zaangażowaniu.















