ARTYKULY

Dlaczego 4-4-2 może być najlepszym ustawieniem dla tej reprezentacji?

W reprezentacji Polski od lat mamy tendencję do szukania futbolu bardziej skomplikowanego, niż pozwala na to rzeczywistość. Wahadła, trójka stoperów, ruchome dziesiątki, asymetryczne ustawienia, budowanie w trzech, bronienie w pięciu, pressing uruchamiany według odpowiedniego sygnału. Wszystko brzmi nowocześnie i bardzo dobrze wygląda na tablicy. Problem polega na tym, że selekcjoner nie ma zawodników przez dziesięć miesięcy w roku. Dostaje ich na kilka dni, przeprowadza trzy albo cztery treningi i za chwilę musi grać mecz o punkty. W takich warunkach prostota nie jest zacofaniem. Prostota jest przewagą. Ostatnie mecze pokazały, że klasyczne ustawienie 4-4-2 może być dla obecnej reprezentacji Polski znacznie bardziej sensownym rozwiązaniem, niż sugerowałaby futbolowa moda.

Największa zaleta tego ustawienia jest banalna: każdy wie, gdzie ma być. Dwóch środkowych obrońców, dwóch bocznych, dwóch środkowych pomocników, dwóch skrzydłowych i dwóch napastników. Kiedy tracimy piłkę, bardzo łatwo stworzyć dwie zwarte linie po czterech. Kiedy przeciwnik próbuje zagrać przez środek, przestrzenie można szybko zamknąć. Nie trzeba po każdej stracie zastanawiać się, czy prawy wahadłowy jest jeszcze pomocnikiem, już obrońcą czy może właśnie powinien doskoczyć do stopera przeciwnika. W klubie można przez trzy miesiące automatyzować skomplikowane przesunięcia. W reprezentacji czasami trzeba nauczyć się ich w piątek, żeby w poniedziałek zagrać z Bośnią. Im mniej znaków zapytania, tym większa szansa, że piłkarz zamiast przypominać sobie odprawę zacznie po prostu grać.

Ustawienie 4-4-2 rozwiązuje również część problemu z Robertem Lewandowskim. Przez lata próbowaliśmy zrobić z niego jednocześnie napastnika, rozgrywającego, zawodnika utrzymującego piłkę i człowieka, który sam stworzy sobie sytuację. Jeśli grał samotnie pomiędzy dwoma stoperami, często schodził trzydzieści metrów od bramki, żeby w ogóle dotknąć piłki. Potem dziwiliśmy się, że nie ma go w polu karnym. Drugi napastnik zmienia wszystko. Może zaatakować przestrzeń, wykonać sprint za linię obrony, zejść do boku albo po prostu zabrać jednego stopera. Lewandowski nie musi już walczyć sam przeciwko całej defensywie. A jeżeli kiedyś Lewandowskiego zabraknie, ten sam mechanizm pozwala zestawić dwóch napastników o różnych cechach zamiast szukać jednego człowieka, który będzie jego kopią. Ale czy my w ogóle mamy piłkarza o profilu cofniętego napastnika?

Duet Lewandowski-Świderski ma pewną logikę, nawet jeśli Świderski nie jest dziś w optymalnej formie. Jeden może być bliżej bramki, drugi pracować pomiędzy liniami. Jeden skupia uwagę stoperów, drugi szuka wolnej przestrzeni. Podobny mechanizm można później próbować z Żukowskim, Benedyczakiem czy innym napastnikiem. Nie potrzebujemy dwóch identycznych dziewiątek. W 4-4-2 wręcz lepiej, jeśli się różnią. Jeden może być silniejszy i grać tyłem do bramki, drugi szybszy i atakować przestrzeń. I nagle problem „kto zastąpi Lewandowskiego?” staje się trochę mniej dramatyczny, bo odpowiedzialność za atak przestaje spoczywać na jednym zawodniku.

To ustawienie może też pomóc naszym skrzydłowym. Jakub Kamiński, Nicola Zalewski czy inni zawodnicy grający szerzej dostają naturalne sektory boiska. Nie muszą być jednocześnie wahadłowymi przebiegającymi przez dziewięćdziesiąt minut całe skrzydło. Mają za sobą bocznego obrońcę i mogą częściej zaczynać akcję kilkanaście metrów wyżej. To ważne szczególnie przy Zalewskim, którego największą wartością jest przecież ofensywa, drybling, przyspieszenie, odejście na metrze i wejście z piłką w pole karne. Im dalej od własnej bramki dostanie piłkę, tym lepiej. Jeżeli ustawiamy takiego zawodnika jako wahadłowego, siłą rzeczy wymagamy od niego również ogromnej pracy defensywnej. W 4-4-2 nadal musi bronić, ale nie jest ostatnim człowiekiem zabezpieczającym cały bok.

Kolejna sprawa to obrona. Polska nie ma dziś takiej jakości indywidualnej z tyłu, żeby spokojnie zostawiać ogromne przestrzenie pomiędzy zawodnikami i liczyć, że wszystko zostanie rozwiązane pojedynkiem jeden na jednego. Potrzebujemy kompaktowości. W dobrze funkcjonującym 4-4-2 odległość pomiędzy linią pomocy i obrony może wynosić kilka metrów. Skrzydłowy pomaga bocznemu obrońcy, środkowi pomocnicy zamykają strefę przed stoperami, a dwóch napastników rozpoczyna pressing. To nie jest efektowny futbol z prezentacji UEFA. To jest futbol praktyczny. A reprezentacja Polski potrzebuje dziś przede wszystkim przestać rozdawać przeciwnikom sytuacje wynikające z własnego chaosu.

Oczywiście 4-4-2 ma swoje słabości. Najbardziej oczywistą jest środek pola. Dwóch centralnych pomocników może zostać zdominowanych przez rywala grającego trzema zawodnikami w środku. Jeśli skrzydłowi nie schodzą odpowiednio do wewnątrz, powstaje tam ogromna przestrzeń. Dlatego nie wystarczy napisać „4-4-2” na kartce. Jeden z napastników musi czasami cofnąć się przy bronieniu, tworząc chwilowo 4-4-1-1. Skrzydłowi muszą wiedzieć, kiedy zawęzić. Jeden ze środkowych pomocników powinien mieć większą swobodę, drugi zabezpieczać. To nadal wymaga organizacji. Tyle że organizacji znacznie łatwiejszej do nauczenia podczas krótkiego zgrupowania niż systemu, w którym ustawienie zmienia się trzy razy podczas jednej akcji.

Jest jeszcze argument: reprezentacja nie musi grać najmodniejszym systemem. Musi grać systemem najlepiej dopasowanym do ludzi, których ma. Francja przez lata potrafiła wygrywać bardzo pragmatycznie. Portugalia zdobyła mistrzostwo Europy nie dlatego, że grała najbardziej romantyczny futbol turnieju. Drużyny narodowe mają zupełnie inne warunki pracy niż Manchester City czy Arsenal. Tutaj często wygrywa nie ten, kto ma najwięcej wariantów, ale ten, kto po pięciu dniach wspólnej pracy popełnia najmniej błędów organizacyjnych. Polska przez lata chciała czasami wyglądać nowocześnie, zanim nauczyła się wyglądać solidnie. 3-5-2 wprowadzone było już u Nawałki, a potem u Sousy…

I dlatego 4-4-2 nie traktowałbym jako powrotu do lat dziewięćdziesiątych. Traktowałbym je jako punkt wyjścia. Z piłką może przecież zamieniać się w 4-2-3-1, 4-2-4 albo 3-2-5, jeśli jeden z bocznych obrońców pójdzie wyżej. Bez piłki może przechodzić w 4-4-1-1. System jest tylko numerem zapisanym przed pierwszym gwizdkiem. Najważniejsze jest to, czy zawodnicy wiedzą, co z niego wynika. A patrząc na obecną reprezentację Polski, właśnie tego potrzebujemy najbardziej: jasnych ról, dwóch napastników, zabezpieczenia boków, krótkich odległości i kilku prostych zasad wykonywanych bardzo dobrze.

Może więc zamiast po raz kolejny zastanawiać się, czy potrzebujemy trzech stoperów, dwóch wahadłowych i „dziesiątki funkcjonującej w półprzestrzeni”, warto zacząć od czegoś prostszego. Czterech broni. Czterech pracuje przed nimi. Dwóch atakuje. Proste?

FAQ

Dlaczego ustawienie 4-4-2 może pasować reprezentacji Polski?

Przede wszystkim ze względu na prostotę organizacji. Reprezentacja ma niewiele czasu na treningi, dlatego system oparty na jasno określonych rolach może być łatwiejszy do wdrożenia niż bardziej skomplikowane ustawienia wymagające wielu automatyzmów.

Czy 4-4-2 może pomóc Robertowi Lewandowskiemu?

Tak. Obecność drugiego napastnika może odciążyć Lewandowskiego w walce ze stoperami i pozwolić mu częściej pozostawać bliżej pola karnego. Partner w ataku może atakować przestrzeń, cofać się po piłkę lub absorbować uwagę jednego z obrońców.

Kto mógłby grać obok Roberta Lewandowskiego?

Jednym z naturalnych kandydatów jest Karol Świderski. W zależności od formy i powołań można również próbować innych napastników o odmiennej charakterystyce, takich jak Mateusz Żukowski czy Adrian Benedyczak.

Czy ustawienie 4-4-2 jest dobre dla Nicoli Zalewskiego?

Może być korzystne, ponieważ Zalewski mógłby rozpoczynać akcje wyżej niż w roli klasycznego wahadłowego. Za jego plecami znajdowałby się boczny obrońca, dzięki czemu Zalewski mógłby częściej wykorzystywać drybling, przyspieszenie i grę ofensywną.

Jakie są największe słabości ustawienia 4-4-2?

Największym problemem może być środek pola. Dwóch centralnych pomocników może mieć przewagę liczebną po stronie rywala, jeśli przeciwnik gra trzema zawodnikami w centrum. Dlatego konieczna jest odpowiednia praca skrzydłowych oraz jednego z napastników.

Czy 4-4-2 oznacza powrót do przestarzałego futbolu?

Nie. Współczesne 4-4-2 jest systemem bardzo elastycznym. W fazie ataku może przechodzić w 4-2-3-1, 4-2-4 czy nawet 3-2-5, a podczas obrony w 4-4-1-1. Kluczowe są funkcje zawodników, a nie same liczby zapisane przed meczem.

Autor

  • Redaktor Dziennika Piłkarskiego Tomasz Rusaczyk, pisze przede wszystkim o EA Sports FC - dawniej FIFA

    Trener piłki nożnej i pasjonat futbolu, który od lat łączy boiskowe spojrzenie z zamiłowaniem do wirtualnej rywalizacji. W FIFĘ, a obecnie EA Sports FC, gra od kilkunastu lat, więc dobrze pamięta czasy, gdy dobra karta w Ultimate Team naprawdę potrafiła cieszyć dłużej niż jeden weekend. Najbliższa jest mu oczywiście piłka nożna, ale chętnie śledzi również inne dyscypliny sportu i lubi patrzeć na sport szerzej – od emocji kibicowskich po taktykę, rywalizację i mentalność zawodników. W swoich tekstach stara się pisać konkretnie, bez sztucznego zachwytu, za to z perspektywy gracza, trenera i człowieka, który niejedną Ligę Weekendową już przeżył 🙂

PIŁKARSKI POJEDYNEK

Kto jest lepszy?

Wybierz jedną kartę i zobacz wynik głosowania.

NA BIEŻĄCO

Najnowsze publikacje

Zobacz wszystkie →