ARTYKULY

Na co stać Polskę? Na razie bardziej na budowę niż na wielkie granie

Przed reprezentacją Polski cztery mecze Ligi Narodów w jedenaście dni: Bośnia i Hercegowina w Warszawie, Szwecja na wyjeździe, Rumunia ponownie na Narodowym i na koniec wyjazd do Zenicy. Po czterech edycjach spędzonych w Dywizji A zaczynamy tym razem piętro niżej. I może to nawet dobrze, bo patrząc na stan tej reprezentacji, trudno dziś udawać, że mamy zespół na Niemcy, Anglię czy Portugalię. Dalej jest to plac budowy, na którym część ścian już stoi, część dopiero jest stawiana, a w kilku miejscach ciągle ktoś zastanawia się, gdzie właściwie mają być drzwi. Selekcjoner Jan Urban dostał czas na przebudowę po mundialowych eliminacjach, ale LN już nie będzie treningiem bez konsekwencji. Bośnia, Rumunia i przede wszystkim Szwecja nie są łatwymi przeciwnikami.

Największy paradoks? Jeszcze kilka lat temu można było długo dyskutować o lewej obronie, środku pomocy czy partnerze Lewandowskiego, ale jednej pozycji właściwie się nie ruszało: bramkarza. Dudek, Boruc, Fabiański, Szczęsny, później Skorupski – zawsze ktoś był. Dzisiaj właśnie między słupkami zrobił się bałagan. Kamil Grabara zerwał więzadła. W jego miejsce pojawił się Bartłomiej Drągowski i chwilę później sam musiał opuścić zgrupowanie, więc dowołano będącego w słabej formie Sławomira Abramowicza. Zostają Marcin Bułka, Mateusz Kochalski i właśnie podlaski Sławomir Abramowicz, podczas gdy Łukasza Skorupskiego w kadrze nie ma. Urban sam wcześniej przyznawał, że wybór numeru jeden jest trudny i chciałby wreszcie znaleźć bramkarza, który zabierze mu argumenty do kolejnych rotacji. To nie jest komfortowa sytuacja przed czterema meczami o punkty. To jest casting prowadzony w momencie, w którym kurtyna właśnie idzie w górę.

I tu dochodzimy do samego Urbana, który w ostatnich dniach postanowił chyba zrezygnować z klasycznego trenerskiego pompowania swoich zawodników. Szczerość jest fajna. Naprawdę. Wolę selekcjonera, który mówi, że ma problem, niż człowieka opowiadającego przed kamerą o świetnej atmosferze i szerokim wyborze, kiedy wszyscy widzą, że wybór jest żaden. Tylko Urban momentami poszedł bardzo daleko. O Karolu Czubaku dał do zrozumienia, że gole w Ekstraklasie nie robią na nim większego wrażenia. Kacpra Urbańskiego powołał, jednocześnie sugerując, że być może zrobił to zbyt szybko. Wojciech Mońka usłyszał właściwie, że przy zdrowym Ziółkowskim mogłoby go nie być, Michał Gurgul, zdaniem selekcjonera, nie jest jeszcze na poziomie reprezentacyjnym, a przy brakach na bokach obrony Urban sam użył słowa „bieda”.

Można powiedzieć: brutalna prawda. Można też zapytać, czy na kilka dni przed czterema meczami najlepszym sposobem budowania drużyny jest publiczne tłumaczenie jej zawodnikom, dlaczego właściwie nie są jeszcze do końca gotowi. Urbanowi jednak nie można odmówić racji w powyższej diagnozie. Kadra naprawdę nie jest dziś szeroka. Szczególnie kiedy odejmiemy zawodników, którzy dobrze wyglądają na tle naszej słabej ligi, ale jeszcze nie wiadomo, jak zareagują na poziom reprezentacyjny.

Właśnie dlatego tak dużo nowych twarzy pojawia się w powołaniach: Mońka, Potulski, W. Nowak, Rózga, a po kontuzjach także Reguła i Abramowicz. Z jednej strony to bardzo dobrze, bo reprezentacja potrzebuje świeżej krwi i nie może wiecznie opierać się na tych samych nazwiskach. Z drugiej – młody zawodnik nie staje się reprezentantem przez sam fakt odebrania telefonu z powołaniem. On dopiero musi udowodnić, że szybkość decyzji, która wystarczała w lidze, wystarczy również przeciwko Szwedom albo w kotle w Zenicy. Urban jest więc trochę zakładnikiem sytuacji: jeśli nie odmłodzi, usłyszy, że boi się zmian. Jeśli odmłodzi, musi wystawiać piłkarzy, wobec których sam jeszcze ma wątpliwości.

Formacja ataku też nie wygląda za dobrze. Robert Lewandowski ma 38 lat i nadal pozostaje nazwiskiem, od którego zaczyna się myślenie o ofensywie reprezentacji. Tyle że reprezentacja powinna już dawno wiedzieć, co zrobi, kiedy Lewandowskiego nie będzie albo kiedy po prostu nie będzie w stanie grać wszystkiego. Tymczasem Świderski dostał powołanie po mizernym początku sezonu. Adrian Benedyczak wypadł ze zgrupowania z powodu urazu. Mateusz Żukowski dostaje swoją szansę, ale również nie jest jeszcze człowiekiem, przy którym można spokojnie powiedzieć: oto następca. Karol Czubak strzela w Ekstraklasie, lecz Urban na razie patrzy na jego osiągnięcia z dużym dystansem. Mamy więc największego napastnika w historii polskiej piłki, a za nim wielkie „zobaczymy”.

Nie wszystko oczywiście wygląda źle. Jan Bednarek i Jakub Kiwior grają razem w Porto, Matty Cash nadal daje jakość na prawej stronie, Piotr Zieliński pozostaje piłkarzem z absolutnie najwyższej półki technicznej, wraca Urbański, a Kamiński czy Szymański mają już odpowiednie doświadczenie. Tylko że budowa reprezentacji jest specyficzna. Nie liczą się nazwiska, trzeba do tego dodać atmosferę i po prostu dobrą, odpowiedzialną grę.

Ostatnie sparingi też nie stworzyły obrazu zespołu, który właśnie znalazł odpowiedzi – Polska przegrała 0:2 z Ukrainą i zremisowała 2:2 z Nigerią. To oczywiście były mecze towarzyskie, więc nie ma sensu budować z nich katastroficznej narracji. Czerwona lampa jednak się zapaliła…

Może być tak, że trener Urban przygotowuje opinię publiczną na to, że ta kadra nie będzie od razu wyglądała jak gotowy produkt. I uczciwie: ma do tego prawo. Polska znajduje się w bardzo niewygodnym momencie pokoleniowym. „Starzy” jeszcze są potrzebni, ale nie mogą wiecznie ciągnąć wszystkiego. Młodzi pojawiają się coraz liczniej, ale wielu z nich dopiero trzeba sprawdzić. Nie mamy ustalonego bramkarza. Nie mamy oczywistego następcy Lewandowskiego. Na kilku pozycjach, jak powiedział sam selekcjoner, zwyczajnie jest biednie.

Tylko że reprezentacja nie może budować się bez końca. Dlatego moja hipoteza przed tym zgrupowaniem jest mało optymistyczna: będzie bardzo, bardzo ciężko. Nie dlatego, że Polska nagle nie ma piłkarzy. Ma. Nie dlatego, że Urban jest złym trenerem. Tego też dziś nie można powiedzieć. Po prostu wchodzimy w Ligę Narodów jako drużyna, która nadal szuka swojego DNA. Ciężko jest powiedzieć, jak będzie wyglądała gra. Możemy wygrać z Bośnią. Możemy ugryźć Szwecję. Możemy pokonać Rumunię. Ale równie dobrze wystarczą dwa słabsze wieczory, żeby po tygodniu rozpoczęła się narodowa debata o kryzysie i eksperci wszelakiej maści będą nawoływać do zmiany selekcjonera, a nawet zmiany całego systemu szkolenia. Kulesza też oberwie. Zostaje wiara, że trener Urban wie, co robi.

FAQ

Z kim Polska zagra w Lidze Narodów?

Reprezentacja Polski rozegra cztery mecze w jedenaście dni. Biało-Czerwoni zmierzą się z Bośnią i Hercegowiną w Warszawie, Szwecją na wyjeździe, Rumunią na Stadionie Narodowym oraz ponownie z Bośnią i Hercegowiną – tym razem w Zenicy.

Kto może zostać pierwszym bramkarzem reprezentacji Polski?

Sytuacja w bramce pozostaje otwarta. Po kontuzji Kamila Grabary i problemach Bartłomieja Drągowskiego w kadrze znajdują się między innymi Marcin Bułka, Mateusz Kochalski i Sławomir Abramowicz. Jan Urban wcześniej przyznawał, że chciałby wreszcie znaleźć stałego numer jeden.

Czy Polska ma następcę Roberta Lewandowskiego?

Na razie nie ma jednego oczywistego kandydata. Karol Świderski rozpoczął sezon przeciętnie, Adrian Benedyczak wypadł ze zgrupowania z powodu urazu, Mateusz Żukowski dopiero otrzymuje swoją szansę, a Karol Czubak, mimo bramek w Ekstraklasie, nadal musi przekonać do siebie selekcjonera.

Autor

  • Redaktor Dziennika Piłkarskiego Tomasz Rusaczyk, pisze przede wszystkim o EA Sports FC - dawniej FIFA

    Trener piłki nożnej i pasjonat futbolu, który od lat łączy boiskowe spojrzenie z zamiłowaniem do wirtualnej rywalizacji. W FIFĘ, a obecnie EA Sports FC, gra od kilkunastu lat, więc dobrze pamięta czasy, gdy dobra karta w Ultimate Team naprawdę potrafiła cieszyć dłużej niż jeden weekend. Najbliższa jest mu oczywiście piłka nożna, ale chętnie śledzi również inne dyscypliny sportu i lubi patrzeć na sport szerzej – od emocji kibicowskich po taktykę, rywalizację i mentalność zawodników. W swoich tekstach stara się pisać konkretnie, bez sztucznego zachwytu, za to z perspektywy gracza, trenera i człowieka, który niejedną Ligę Weekendową już przeżył 🙂

PIŁKARSKI POJEDYNEK

Kto jest lepszy?

Wybierz jedną kartę i zobacz wynik głosowania.

NA BIEŻĄCO

Najnowsze publikacje

Zobacz wszystkie →