Brak hitowych spotkań na ten moment.
Brak hitowych spotkań na ten moment.
Lech Poznań świętuje zdobycie Superpucharu Polski po zwycięstwie 3:1 z Górnikiem Zabrze
Lech Poznań pokonał Górnika Zabrze 3:1 i sięgnął po Superpuchar Polski.

Lech Poznań – Górnik Zabrze 3:1. Superpuchar Polski dla Kolejorza

Analizy statystyczne meczów piłkarskich

Lech Poznań rozpoczął sezon 2026/2027 od zdobycia trofeum. Mistrzowie Polski przegrywali z Górnikiem Zabrze po golu Maksyma Chłania, ale jeszcze przed przerwą odpowiedzieli trafieniem Antoniego Kozubala. W drugiej połowie przewaga gospodarzy była już wyraźna. Mikael Ishak i Pablo Rodriguez zapewnili Kolejorzowi zwycięstwo 3:1 oraz siódmy Superpuchar Polski w historii klubu.

Czwartkowe spotkanie w Poznaniu miało być przede wszystkim pierwszym poważnym sprawdzianem przed eliminacjami Ligi Mistrzów. Zarówno Niels Frederiksen, jak i Michal Gasparik wystawili mocne składy, nie zamierzając traktować meczu jak kolejnego etapu letnich przygotowań. Na boisku od początku było widać dużą intensywność, agresywne doskoki i chęć szybkiego przechodzenia do ataku.

Lech częściej próbował prowadzić grę, ale pierwszy skuteczny cios zadał Górnik.

Kacper Urbański błysnął, Chłań wykorzystał kontratak

W 14. minucie zabrzanie przeprowadzili modelową kontrę. Kacper Urbański przejął inicjatywę w środku pola, ruszył z piłką i uruchomił Maksyma Chłania. Reprezentant Ukrainy zachował spokój i pokonał Mateusza Lisa, dając zdobywcom Pucharu Polski prowadzenie.

Była to akcja pokazująca, dlaczego z transferem Urbańskiego w Zabrzu wiązane są tak duże nadzieje. Pomocnik potrafił przyspieszyć grę jednym kontaktem, zauważył wolną przestrzeń i stworzył koledze sytuację bramkową. Górnik nie potrzebował długiego ataku pozycyjnego. Wystarczyło kilka podań, aby rozmontować ustawienie gospodarzy.

Stracony gol nie zmienił jednak sposobu gry Lecha. Poznaniacy nadal cierpliwie budowali akcje i szukali przestrzeni między bocznymi obrońcami a stoperami Górnika. Ich odpowiedź przyszła po trzynastu minutach.

Patrik Walemark przedostał się w pole karne i dograł do Antoniego Kozubala. Młody pomocnik wykorzystał moment zawahania zabrzańskiej defensywy i doprowadził do remisu. Kozubal, który w poprzednich miesiącach wyrósł na jednego z najważniejszych zawodników środka pola Lecha, po raz kolejny pokazał, że potrafi wpływać na wynik nie tylko odbiorem i rozegraniem, ale również konkretem pod bramką rywala.

Kontuzja Jarosława Kubickiego poważnym problemem Górnika

Jeszcze przed przerwą Górnik otrzymał kolejny cios, tym razem niezwiązany bezpośrednio z wynikiem. Jarosław Kubicki niefortunnie upadł na murawę i doznał urazu ręki. Pomocnik nie był w stanie kontynuować gry, a w 40. minucie zastąpił go Bastien Donio.

Dla Michala Gasparika może to być strata znacznie poważniejsza niż porażka w meczu o Superpuchar. Kubicki odpowiadał za równowagę w drugiej linii, zabezpieczanie przestrzeni przed obrońcami i pierwszą fazę rozegrania. Jego ewentualna nieobecność w eliminacjach europejskich pucharów oznaczałaby konieczność szybkiego przemodelowania środka pola.

Do przerwy było 1:1. Wynik sugerował wyrównane spotkanie i podobnie wyglądały podstawowe statystyki. Obie drużyny miały po 50 procent posiadania piłki, a liczba podań była niemal identyczna: Lech wymienił ich 397, Górnik 398. Różnica polegała jednak na jakości tworzonych sytuacji. Poznaniacy wykreowali trzy duże okazje bramkowe, podczas gdy zabrzanie tylko jedną.

Ishak uderzył zaraz po przerwie

Druga połowa rozpoczęła się dla Górnika najgorzej, jak mogła. Lech potrzebował niespełna dwóch minut, aby objąć prowadzenie. Gospodarze przeprowadzili długą, cierpliwie budowaną akcję, którą płaskim strzałem zakończył Mikael Ishak.

Przy bramce ponownie udział miał Kozubal. Po golu zdobytym w pierwszej połowie dołożył asystę, stając się jedną z najważniejszych postaci spotkania. Ishak zrobił natomiast to, czego od lat oczekują od niego kibice Kolejorza. Odpowiednio ustawił się w polu karnym, uwolnił spod krycia i wykorzystał podanie kolegi.

Gol na 2:1 wyraźnie zmienił przebieg meczu. Lech zaczął grać swobodniej, szybciej operował piłką i coraz częściej przenosił akcje pod pole karne Philippa Schulzego. Górnik próbował odpowiadać, ale po stracie Kubickiego miał problemy z utrzymaniem właściwych odległości między formacjami. Zabrzanie nie potrafili też regularnie uruchamiać Chłania oraz Urbańskiego, którzy w pierwszej części meczu stanowili największe zagrożenie.

Schulze odbił piłkę, Rodriguez był bezlitosny

Decydująca akcja miała miejsce w 69. minucie. Yannick Agnero uderzył z dystansu, a Schulze nie zdołał złapać piłki i odbił ją przed siebie. Pablo Rodriguez najszybciej zareagował na błąd bramkarza i z bliskiej odległości podwyższył prowadzenie Lecha na 3:1.

Był to gol, który praktycznie zakończył rywalizację. Górnik nie zdołał już zbudować dłuższego okresu przewagi, a kolejne zmiany nie przyniosły oczekiwanego efektu. Lech kontrolował tempo, ograniczał ryzyko i nie pozwalał rywalom na swobodne atakowanie środkiem boiska.

Statystyki potwierdzają, że nie był to jednostronny mecz pod względem samej liczby prób. Lech oddał 14 strzałów, Górnik 12. Obaj bramkarze zanotowali po cztery interwencje. Zabrzanie wykonywali nawet więcej rzutów rożnych — cztery przy trzech Lecha — ale to gospodarze zdecydowanie lepiej wykorzystali momenty, w których znajdowali się blisko bramki rywala.

Poznaniacy stworzyli trzy duże sytuacje i wszystkie zamienili na gole. Górnik wykreował jedną taką okazję, zakończoną trafieniem Chłania. To właśnie skuteczność oraz jakość decyzji w ostatniej tercji boiska przesądziły o wyniku.

W doliczonym czasie gry Yannick Agnero trafił jeszcze do siatki, lecz bramka nie została uznana. Wcześniej na spalonym znajdował się Leo Bengtsson. Wynik 3:1 nie uległ więc zmianie.

Kibice nie zapomnieli o sporze z PZPN

Meczowi towarzyszyła również gorąca atmosfera na trybunach. Kibice Lecha wykorzystali spotkanie do zamanifestowania niezadowolenia z działań Polskiego Związku Piłki Nożnej. Fani pamiętali o wcześniejszym pomyśle rozegrania Superpucharu we Wrocławiu, a nie na stadionie mistrza Polski.

Na trybunach pojawiły się obraźliwe okrzyki pod adresem prezesa PZPN Cezarego Kuleszy oraz transparent odnoszący się do medialnych doniesień dotyczących atmosfery wewnątrz federacji. Choć związek ostatecznie wycofał się ze zmiany lokalizacji i mecz rozegrano w Poznaniu, kibice Kolejorza nie zamierzali przemilczeć całej sprawy.

Sportowo wieczór należał jednak do piłkarzy Lecha. Mistrzowie Polski zdobyli Superpuchar po raz pierwszy od dziesięciu lat i po raz siódmy w historii klubu. Ostatni raz po to trofeum sięgnęli w 2016 roku.

Lech wysłał dobry sygnał przed Europą

Dla Nielsa Frederiksena najważniejszy może być nie tylko sam wynik, ale również reakcja zespołu po stracie bramki. Lech nie spanikował, nie zrezygnował ze swojego sposobu gry i konsekwentnie szukał przewagi. Kozubal potwierdził rosnącą pozycję w drużynie, Ishak ponownie okazał się niezawodny w polu karnym, a Rodriguez wykorzystał błąd przeciwnika.

Górnik także miał dobre momenty. Pierwsza połowa pokazała, że zabrzanie potrafią być groźni w przejściu do ataku, a współpraca Urbańskiego z Chłaniem może stać się jedną z ważniejszych broni drużyny Gasparika. Po przerwie zabrakło jednak odpowiedniej reakcji na prowadzenie Lecha. Zespół stracił kontrolę nad środkiem pola i nie potrafił ponownie zagrozić gospodarzom równie skutecznie jak przy pierwszym golu.

Przed obiema drużynami znacznie poważniejsze wyzwania. Już 21 lipca Lech rozpocznie eliminacje Ligi Mistrzów od starcia z duńskim Aarhus, natomiast Górnik zmierzy się z Fenerbahce. Poznaniacy przystąpią do europejskiej rywalizacji z trofeum i dużą dawką pewności siebie. Zabrzanie muszą natomiast szybko poprawić organizację gry po stracie piłki i przede wszystkim poznać diagnozę kontuzji Jarosława Kubickiego.

Lech Poznań – Górnik Zabrze 3:1 (1:1)

Bramki: Maksym Chłań 14’, Antoni Kozubal 27’, Mikael Ishak 47’, Pablo Rodriguez 69’.

Autor

  • Portret założyciela i współwłaściciela DziennikPiłkarski.pl. Tomasz Sawczak w czarnej czapce i białej koszulce siedzi z telefonem w dłoniach, za jego głową duże logo Dziennika Piłkarskiego.

    Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.