Borussia Dortmund - Bayern Monachium na Signal Iduna Park

Borussia Dortmund 2–3 FC Bayern

Analizy statystyczne meczów piłkarskich

Bayern Monachium wygrał Der Klassiker na Signal Iduna Park 3:2 i powiększył przewagę nad Borussią Dortmund do 11 punktów.

Spotkanie było pełne dramaturgii a wynik zmieniał się co chwilę. O losach meczu rozstrzygnęło piekne uderzenie z woleja Joshuy Kimmicha w 87. minucie. Dla Borussii to bolesna porażka po wstydliwym odpadnięciu z Ligi Mistrzów z Atalantą, a kibiców bawi fakt, że na własnym stadionie nie pokonali Bayernu od listopada 2018 roku.

Pierwsza połowa – Borussia zadaje cios

Bayern od pierwszych minut dominował przy piłce i w pierwszej połowie posiadanie sięgało 70% na korzyść gości. Mimo to Borussia grała kompaktowo i skutecznie blokowała dostęp do własnego pola karnego. Przekuła to na gola w 26. minucie: po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Nico Schlotterbeck trafił głową do siatki Jonasa Urbiga. Był to pierwszy strzał BVB na bramkę w całej pierwszej połowie, klasyczny gol głową po rzucie rożnym. Radości wśród ponad 81 tysięcy kibiców na Signal Iduna Park było co niemiara a strzelec gola przeskoczył bandy reklamowe by świetować z fanami.

https://twitter.com/BVB/status/2027806396314460593

Po stracie gola bawarczycy nieco spanikowali i wyraźnie rzadziej stwarzali klarowne okazje. Olise oddał jeden strzał, który obronił Kobel, a dobre dośrodkowanie minęło Diaza o centymetry. Kimmich próbował z dystansu, lecz bez efektu. Trudną sytuację BVB pogłębiła wymuszona zmiana bo Emre Can, kapitan Borussii, z powodu kontuzji nogi musiał zejść z boiska jeszcze przed przerwą.

Druga połowa to wymiana ciosów i dramat do końca

Bayern wyszedł po przerwie zdecydowanie agresywniej. W 54. minucie Kimmich dośrodkował precyzyjnie za linię obrony BVB, Gnabry głową zgrał piłkę do Kane’a, który z 5 metrów skierował ją do siatki i było 1:1. Wyrównanie dodało Bayernowi skrzydeł, lecz Borussia odpowiedziała kilkoma groźnymi atakami. Nieudane strzały Couto i Beiera nie powiększyły strat gości.

Przełom nastąpił w 70. minucie. Schlotterbeck zupełnie niepotrzebnie sfaulował Stanišicia w polu karnym i sędzia po konsultacji z VAR wskazał na jedenasty metr. Kane w stylu Roberta Lewandowskiego, na dwa tempa, pewnie wykorzystał jedenastkę pokonując Kobela i zrobiło się 1:2. Wydawało się, że Bayern kontroluje wynik, lecz w 83. minucie Daniel Svensson instynktownie uderzył z woleja po dośrodkowaniu Sabitzera i wyrównał na 2:2. Kibice na Signal Iduna Park oszaleli z radości.

Ostatnie słowo należało jednak, jak zwykle to już bywa, do… Bayernu. W 87. minucie zablokowane dośrodkowanie Olisego wróciło wprost do Kimmicha, który z pierwszej piłki uderzył tuż w okienko bramki Kobela – 2:3. Dortmund nie zdążył już odpowiedzieć i poniósł pierwszą porażkę u siebie w tym sezonie.

https://twitter.com/FCBayernEN/status/2027828641975935388

Harry Kane – 30 goli i rekord Lewandowskiego na celowniku

Zawodnikiem meczu z oceną 8,7 został Harry Kane i trudno się temu dziwić. Anglik zdobył dwa gole i doprowadził swój dorobek do 30 trafień w tym sezonie. Coraz głośniej mówi się o możliwości pobicia historycznego rekordu Roberta Lewandowskiego z sezonu 2020/21, kiedy Polak strzelił 41 goli w Bundeslidze. Na tym etapie tamtego sezonu Lewandowski miał 31 trafień. Kane jest więc dokładnie w tym samym miejscu, choć Polak pauzował następnie kilka meczów z powodu kontuzji.

Kane był paradoksalnie mniej widoczny w pierwszej połowie – obrona BVB pilnowała go szczelnie. Jednak w drugiej połowie dwukrotnie trafił do siatki, co pokazuje jego wyjątkową umiejętność decydowania w kluczowych momentach. To już 10. gol Anglika z rzutu karnego w tym sezonie.

Analiza statystyczna. Dominacja Bayernu bez przełożenia na wynik przez 45 minut

Liczby jednoznacznie wskazują na przewagę Bayernu: 67% posiadania piłki, 14 strzałów wobec 10 BVB, 6 celnych strzałów do zaledwie 2. Wskaźnik oczekiwanych goli wyniósł 2,06 dla gości i zaledwie 1,05 dla Borussii. Przy wyniku 2:3 to Bayern był bliższy swojego xG. Goście wyraźnie dominowali też w podaniach: 590 do 288, w tym 70 wejść do strefy ataku wobec raptem 38 po stronie BVB.

Intrygująca jest statystyka rzutów karnych i okazji: Dortmund stworzył 4 okazje przy xG 1,05, Bayern z kolei 3 przy xG 2,06. Oznacza to, że strzały Bayernu były jakościowo znacznie groźniejsze, nawet jeśli BVB miało ich więcej pod względem liczby okazji. Borussia wykonała natomiast 5 rzutów rożnych wobec 2 Bayernu jednak przy tak małym udziale w posiadaniu piłki to liczba bardzo naturalna.

Warto też odnotować, że Bayern nie potrzebował interwencji bramkarza Urbiga ani razu, co jest zastanawiające przy dwóch golach straconych. Wszystkie trafienia Borussii były efektem wykończeń z pierwszej piłki lub stałych fragmentów oraz nie wynikały z długich akcji wymagających ratunku bramkarza. Kobel natomiast zaliczył 3 interwencje.

Taktyka i wnioski. Kompany wierzy w swój system

Vincent Kompany wystawił Bayern w ustawieniu 4-2-3-1, z Kimmichem i Pavloviciem w środku pola. Kluczową zmianą w przerwie było wejście Musialy za Gnabry’ego, co ożywiło grę ofensywną. Kompany wiedział, że Borussia osłabiona napiętym kalendarzem po meczach z Atalantą będzie słabnąć z każdą minutą, i tę kalkulację wprost potwierdził Kimmich w wywiadzie po meczu.

Niko Kovač postawił na 3-4-2-1 i przez długi czas ta defensywna struktura przynosiła efekty. Gol Schlotterbecka po stałym fragmencie był zaplanowanym schematem. Jednak utrata kapitana Cana przez kontuzję osłabiła organizację środka pola BVB, co Bayern bezlitośnie wykorzystał w drugiej połowie.

Bayern wygrał zasłużenie, choć przez 83 minuty prowadzenie zmieniało właściciela trzykrotnie. Statystyki nie kłamią – goście dominowali przez niemal cały mecz, lecz defensywna organizacja Borussii przez długi czas uniemożliwiała im przełożenie tej przewagi na wynik. Kluczowe okazały się dwa indywidualne błyski: asysta Kimmicha przy wyrównaniu i jego decydujący gol w 87. minucie. 11 punktów przewagi nad BVB i 63 punkty na koncie sprawiają, że Bayern jest o krok od obrony tytułu mistrza Niemiec. Kimmich stwierdził po meczu, że „takiej przewagi się nie oddaje„.

Autor

  • Portret założyciela i współwłaściciela DziennikPiłkarski.pl. Tomasz Sawczak w czarnej czapce i białej koszulce siedzi z telefonem w dłoniach, za jego głową duże logo Dziennika Piłkarskiego.

    Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.