Co z tym Juve?

Miało być pięknie. Luciano Spalletti miał wreszcie dać Juventusowi coś więcej niż gaszenie kolejnych pożarów, latem wydano poważne pieniądze, przebudowano kadrę i można było uwierzyć, że w stolicy Piemontu znowu powstaje drużyna, której rywale będą się bać. Tymczasem po siedmiu kolejkach Serie A Juventus ma 11 punktów, jest ósmy i już osiem punktów traci do lidera. Dla porównania rok wcześniej Igor Tudor po siedmiu kolejkach miał punkt więcej. Ten sam Tudor, którego chwilę później zwolniono, bo Juventus przestał wygrywać i wyglądał, jakby kompletnie stracił kierunek. Dziś mamy Spallettiego, znacznie droższą kadrę, kolejne wielkie nazwiska i coraz trudniej odpowiedzieć na proste pytanie: w czym właściwie ta drużyna jest lepsza? Po 0:3 z Lazio odpowiedź brzmi brutalnie: na razie chyba w niczym.
Latem zrobiono wszystko, żeby Spalletti nie mógł powiedzieć, że nie dostał zawodników. Kolo Muani wrócił za ogromne pieniądze. Stosunek ceny do jakości? Każdy kibic Juve przemilczy. Kerim Alajbegović kosztował ok. 30 milionów euro i miał być jednym z największych młodych talentów sprowadzonych do Serie A. Doszedł Jhon Lucumí, Pape Matar Sarr, Zeki Celik, do bramki sprowadzono Vicario i Grabarę, a pod koniec okna pojawił się jeszcze Nick Woltemade. Klub wydał dużo, zmienił dużo i dał trenerowi szeroki wachlarz możliwości. Tylko dziś trudno wskazać nowego zawodnika, przy którym można powiedzieć: tak, ten transfer już zrobił Juventus lepszym. Kolo Muani nie ciągnie drużyny tak, jak oczekiwano. Sarr nie odmienił środka pola, Lucumí nie sprawił, że defensywa stała się monolitem, a Woltemade dopiero szuka swojego miejsca.
Największym błędem byłoby jednak wrzucenie do jednego worka Alajbegovicia i zawodników mających od razu robić wynik. Chłopak ma dziewiętnaście lat. Talent? Ogromny. Technika, odwaga, gra obiema nogami, drybling – wszystko wskazuje na to, że Juventus może mieć zawodnika na lata. Ale właśnie: na lata, a nie na ratowanie października 2026. Już sam Spalletti latem studził emocje i mówił o cierpliwości, bo młody Bośniak dopiero musi nauczyć się funkcjonowania w takim klubie, lidze i pod taką presją. Problem Juventusu polega na tym, że kiedy drużyna nie działa, kibic zaczyna patrzeć nawet na dziewiętnastolatka i pytać: „no dobrze, to kiedy zaczniesz robić różnicę?”. A on może zacząć za pół roku. Może za rok. Być może naprawdę wystrzeli i będzie wielkim piłkarzem, tylko że Juventus potrzebuje wyników teraz, a Alajbegović potrzebuje czasu.
Jeszcze bardziej niepokojące jest to, co dzieje się ze „starym” Juventusem. Bremer przez lata był człowiekiem, którego można było wskazać jako gwarancję pewnego poziomu. McKennie, nawet jeśli nigdy nie był w Turynie traktowany jak wielka gwiazda, zwykle dawał energię, bieganie, charakter i pracę. Teraz obaj wyglądają znacznie gorzej niż potrafią. To samo można powiedzieć o kilku kolejnych zawodnikach, którzy jeszcze niedawno stanowili o sile zespołu. I wtedy zaczyna się robić ciekawie, bo jeżeli jeden piłkarz jest pod formą, problem może leżeć po jego stronie. Jeśli dwóch – zdarza się. Jeśli natomiast niemal cały zespół wygląda gorzej, wolniej podejmuje decyzje i gra bez pewności siebie, wtedy trzeba spojrzeć na trenera i cały proces.
Oczywiście są kontuzje. Problemy Yildiza, McKenniego, Thurama, Locatellego, Cambiaso, a teraz pojawiły się następne komplikacje. Spalletti właściwie od początku sezonu musi przestawiać elementy i rzadko ma pełną kadrę do dyspozycji. Tego nie można zignorować. Ale kontuzje są świetnym wytłumaczeniem braku optymalnego składu, a znacznie słabszym wytłumaczeniem braku stylu. . Kontuzje zabierają jakość. Nie powinny zabierać tożsamości. Możesz nie mieć najlepszego lewego skrzydłowego, ale nadal powinno być wiadomo, jak chcesz budować akcję. Możesz stracić środkowego pomocnika, ale pozostali zawodnicy powinni wiedzieć, gdzie mają się ustawić po stracie.
I tutaj dochodzimy do Spallettiego, bo coraz trudniej chować go za problemami kadrowymi. Przychodził jako trener, który potrafi stworzyć drużynie wyraźny styl. Napoli pod jego wodzą wiedziało, co robi z piłką, wiedziało, jak przyspieszać, jak tworzyć przewagę i gdzie chce odzyskiwać futbolówkę. W Juventusie po niemal roku nadal momentami mam wrażenie, że oglądamy laboratorium. Raz jeden układ, za chwilę inny. Zawodnik dzisiaj pełni jedną funkcję, za tydzień kolejną. Spalletti dużo mówi o równowadze, intensywności, przestrzeniach i odpowiednim zachowaniu, ale na murawie coraz trudniej zobaczyć spójną całość. Oczywiście trener musi reagować na przeciwnika i dostępność zawodników. Tylko że elastyczność bez fundamentu bardzo szybko zaczyna przypominać chaos.
Najbardziej niepokoi jednak coś innego. Nie wiem, czy Spalletti stracił szatnię i nie mam zamiaru przedstawiać tego jako faktu. Ale zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem nie stracił części wpływu na tę grupę. Po meczu z Lazio sam został zapytany, czy zawodnicy nadal za nim podążają, i odpowiedział w sposób, który zamiast uspokoić sytuację, tylko dolał benzyny. Do tego Bremer publicznie uderzył w postawę niektórych kolegów, mówiąc o zawodnikach chowających się pod presją, a Spalletti odpowiedział kapitanowi, że krytykę trzeba zaczynać od siebie. To nie musi oznaczać konfliktu. Ale w dobrze funkcjonującej drużynie takie rzeczy zazwyczaj załatwia się trochę ciszej.
Do tego wszystkiego dochodzi rzecz, która najbardziej zabija obecny Juventus: brak reakcji. Dobre drużyny mogą zagrać słabo przez godzinę, ale później robią coś, co zmienia mecz. I tu znowu wracamy do charakteru. Kto bierze wtedy drużynę za twarz/mordę jak kto woli? Kto zwiększa tempo? Kto mówi: dajcie mi piłkę? Yildiz nie może być jedynym człowiekiem, od którego oczekujemy iskry, szczególnie że sam jest jeszcze bardzo młody, i kontuzjowany.
Paradoksalnie największym błędem byłoby teraz kolejne paniczne burzenie wszystkiego. Bo nowych zawodników naprawdę trzeba jeszcze nauczyć Juventusu. Sarr musi zrozumieć Serie A. Woltemade musi znaleźć rolę. Lucumí wkleić się w defensywę. Kolo Muani potrzebuje regularności i BRAMEK, a Alajbegović przede wszystkim ochrony przed absurdalnymi oczekiwaniami. Nowa grupa nie stanie się drużyną po sześciu tygodniach dlatego, że jej wartość transferowa wygląda efektownie. Tyle że cierpliwość działa tylko wtedy, kiedy widać kierunek. Kibic może zaakceptować, że młody zawodnik potrzebuje czasu, ale znacznie trudniej zaakceptuje, że po roku pracy czasu nadal potrzebuje trener.
No właśnie – „Co z tym Juve?”. Nie chodzi już tylko o osiem punktów straty do lidera ani o fatalne 0:3 z Lazio. Chodzi o to, że projekt, który latem miał wreszcie nabrać rozpędu, znowu stoi w miejscu i zaczyna przypominać poprzednie wersje Juventusu: dużo pieniędzy, dużo oczekiwań, kolejne nazwiska i wciąż za mało drużyny. Spalletti dostał piłkarzy. Dostał czas. Dostał właściwie pełny okres przygotowawczy i możliwość współtworzenia nowego zespołu. Kontuzje są argumentem, młodość części transferów również, ale nie można nimi tłumaczyć wszystkiego. Jeśli za kilka tygodni nadal będziemy oglądali Juve bez pomysłu, bez charakteru i bez reakcji, pytanie przestanie brzmieć „kiedy to zaskoczy?”. Zacznie brzmieć: czy Spalletti jest jeszcze człowiekiem, który potrafi to uruchomić?
FAQ
Dlaczego Juventus ma problemy na początku sezonu?
Juventus po siedmiu kolejkach Serie A ma 11 punktów i zajmuje ósme miejsce. Problemy dotyczą nie tylko wyników, ale również braku wyraźnego stylu gry, słabszej formy części podstawowych zawodników oraz licznych kontuzji.
Jak radzi sobie Luciano Spalletti w Juventusie?
Po niemal roku pracy Spallettiego Juventus nadal nie wypracował stabilnego sposobu gry. Drużyna często zmienia ustawienie i role poszczególnych zawodników, co rodzi pytania o kierunek rozwoju zespołu.
Czy transfery Juventusu poprawiły drużynę?
Juventus latem sprowadził wielu nowych zawodników, ale na razie trudno wskazać piłkarza, który jednoznacznie odmieniłby zespół. Część transferów wymaga czasu na adaptację.
Czy Kerim Alajbegović powinien już robić różnicę?
Alajbegović ma dopiero 19 lat i jest traktowany jako zawodnik na przyszłość. Oczekiwanie, że natychmiast stanie się liderem Juventusu, byłoby przesadzone.
Czy kontuzje tłumaczą słabą formę Juventusu?
Kontuzje ograniczają możliwości Spallettiego, ale nie tłumaczą całkowicie braku stylu, reakcji zespołu i problemów z organizacją gry.
Czy Spalletti może stracić pracę?
Jeżeli w kolejnych tygodniach Juventus nadal będzie grał bez wyraźnego pomysłu i nie poprawi wyników, presja na Luciano Spallettiego będzie coraz większa.
Kto jest lepszy?
Wybierz jedną kartę i zobacz wynik głosowania.






