Lech Poznań 1-3 Szachtar Donieck. Loga obydwu klubów, a pomiedzy nimi wynik spotkania.
Lech Poznań 1-3 Szachtar Donieck. 1/8 finału Ligi Konferencji

Flagi, cisza i zimny prysznic. Lech Poznań 1-3 Szachtar Donieck

Analizy statystyczne meczów piłkarskich

To miał być ten wieczór, kiedy Bułgarska znów robi się europejska: światła, hymn, gęste powietrze. Zanim jednak piłka na dobre zaczęła krążyć, stadion zobaczył obrazek, który zostaje w głowie. Piłkarze Szachtara wyszli na murawę owinięci ukraińskimi flagami. Symbol, który nie potrzebuje komentarza. A potem zaczęła się już zupełnie inna opowieść: bez sentymentów, bez taryfy ulgowej. Szachtar Donieck wygrał w Poznaniu 3:1 w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Konferencji, a Lech, mimo że „na papierze” wcale nie musiał przegrać tak wysoko, sam sobie dopisał najgorsze przypisy.

https://twitter.com/FCShakhtar_eng/status/2032180647133888775

Pierwsze pół godziny: Lech jeszcze się trzymał

Mecz długo wyglądał jak typowa pucharowa partia szachów. Lech nie był przygnieciony, nie cofnął się do narożnika, próbował łapać rytm w średnim pressingu. Problem w tym, że ta aktywność częściej kończyła się… niczym. Statystyka, która w takich spotkaniach bywa jak rentgen: 0 rzutów rożnych Lecha przez cały mecz. U siebie. W 1/8 finału Europy. To sygnał, że dłuższych fal naporu praktycznie nie było.

Szachtar z kolei od początku grał swoje. 56% posiadania, 551 podań (Lech 423), cierpliwe rozciąganie boiska i szukanie pojedynków na bokach. Różnicę robiła dynamika skrzydłowych i łatwość w przechodzeniu z podania w drybling. Skuteczność dryblingów 59% Szachtara (16/27) przy 33% Lecha (6/18). To nie detal, to język meczu.

0:1 (36’): jedna kontuzja, jedna zmiana i piętka, która „otworzyła zamek”

W 36. minucie Lech dostał pierwszy cios. Akcja Szachtara była szybka, prosta, a bolesna w wykonaniu dla gospodarzy. Piłka zagrana piętą w tempo, wejście w wolną strefę i wykończenie Marlona Gomesa. To był gol z po którym obrońcy odruchowo patrzą na siebie bo każdy miał wrażenie, że „to nie moja strefa”.

Szachtar wcześniej musiał reagować zmianą (uraz w środku pola), a wprowadzony Marlon stał się chwilę później autorem bramki. Rzadko tak czytelnie widać, jak mecz potrafi nagrodzić gotowość i mental wchodzącego z ławki.

0:2 (48’): Gol zaraz po przerwie

Jeśli jest czas, którego trenerzy nie znoszą najbardziej, to właśnie pierwsze minuty po wznowieniu. Lech wyszedł na drugą połowę z nadzieją, a po chwili miał już na plecach dodatkowy kamień. Newertton dobił piłkę w polu bramkowym po zamieszaniu i było 0-2.

W tym momencie plan na rewanż zaczął robić się bardzo ciężki, bo 0-2 czy 0-3 to różnica nie tylko bramek, ale psychologii dwumeczu.

Lech budzi się obudził ale za późno. Ishak daje tlen (70’)

Statystyka xG (oczekiwane gole) nie mówi Szachtar rozjechał Lecha. Wręcz przeciwnie: Lech 1,45 xG – Szachtar 1,27 xG. To ciekawe, bo pokazuje, że gospodarze mieli momenty, w których mogli złapać wynik, tylko zabrakło konsekwencji i wykończenia.

https://twitter.com/LechPoznan/status/2032173550342225932

Lech oddał 8 strzałów, Szachtar 16, ale to nie liczba samych uderzeń jest kluczowa. Liczy się, kto i jak trafiał w bramkę. 3 celne Lecha przy 7 celnych Szachtara. W okolicach 70. minuty wreszcie zagrało to, co miało grać częściej. Pereira posłał groźne dogranie, zrobiło się zamieszanie i Mikael Ishak, jak to Ishak, był tam, gdzie napastnik być powinien. 1:2 i stadion w końcu poczuł, że jeszcze można coś odwrócić.

Nieprzypadkowo graczem meczu wg Sofascore został Joel Pereira (7,8). Asysta, 0,45 xA, 2 stworzone okazje, 3 kluczowe podania. To była jego wizytówka, dośrodkowanie i ostatnie podanie, które potrafi rozszczelnić rywala nawet wtedy, gdy gra nie jest płynna.

1:3 (85/86’): gol, który zaknął mecz

Gdy Lech Poznań zaczął naciskać, Szachtar zrobił to, co robią zespoły dojrzałe, przeczekał falę i uderzył w najbardziej bolesny sposób. Isaque wszedł przyjął głową i strzelił przewrotką. Akcja kosmiczna, ale wcale nie przypadkowa, jeśli spojrzeć na detale.

https://twitter.com/FCShakhtar_eng/status/2032193928485650805

Tu pięknie tłumaczy mecz wskaźnik xGOT (expected goals on target), czyli jakość strzału w światło bramki, zależna m.in. od umiejscowienia uderzenia. Isaque miał xG tylko 0,14, ale xGOT aż 0,89. Mówiąc prościej to sytuacja nie była “pewna”, ale strzał był oddany tak, że bramkarz właściwie nie miał argumentu. I to jest różnica między okazją a wykonaniem.

Był to mecz, w którym Lech nie był dramatycznie gorszy w jakości sytuacji, a i tak przegrał dwoma bramkami różnicy.

  • Duże okazje: Lech 1, Szachtar 2 – i Szachtar swoje zamienił.
  • Strzały z pola karnego: 5–8 dla Szachtara.
  • Pojedynki: 46% Lecha, 54% Szachtara – niby drobiazg, ale w takim meczu to różnica w utrzymaniu drugich piłek i kontroli przejść.
  • Bramkarze: Mrozek miał 4 interwencje, ale wskaźnik “powstrzymanych goli” wyszedł mu na minusie (-0,57), Szachtar strzelił nieco ponad to, co wynikało z jakości strzałów, a Lech nie dostał od bramkarza dodatkowej ratunkowej bramki.

I jeszcze jedna rzecz. Jeśli przeliczyć xG na najprostszy model prawdopodobieństw Poisson, to mecz o parametrach 1,45 vs 1,27 xG daje Lechowi około 1,50 oczekiwanego punktu, czyli statystycznie wynik kręcił się bliżej remisu albo minimalnej przewagi jednej ze stron, a nie 1:3. To pokazuje, jak bardzo zadecydowały konkretne momenty. Dwa gorsze fragmenty w obronie i jeden geniusz wykończenia.

W rewanżu (w Krakowie, gdzie Szachtar gra swoje europejskie mecze) Lech musi gonić dwie bramki, co w praktyce oznacza jedno – będzie więcej ryzyka. Tyle że ryzyko bez struktury to zaproszenie dla zespołu, który ma przewagę w dynamice skrzydeł i w dryblingu. To ukraiński zespół bez wątpienia ma.

Autor

  • Portret założyciela i współwłaściciela DziennikPiłkarski.pl. Tomasz Sawczak w czarnej czapce i białej koszulce siedzi z telefonem w dłoniach, za jego głową duże logo Dziennika Piłkarskiego.

    Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.