Real Madryt rozpoczął ligowe zmagania od zwycięstwa, ale na komplet punktów musiał pracować do ostatnich minut. Królewscy pokonali Espanyol 2:1 na RCDE Stadium, a decydującą bramkę zdobył w 90. minucie wprowadzony z ławki Carlos Espí. Goście mieli ogromną przewagę, oddali 21 strzałów i wykonywali osiem rzutów rożnych, jednak długo nie potrafili przełamać dobrze zorganizowanej obrony gospodarzy.
Real potrzebował zaledwie dziewięciu minut, aby objąć prowadzenie. Arda Güler posłał precyzyjne dośrodkowanie w pole karne, a Jude Bellingham wygrał walkę o pozycję i uderzeniem głową pokonał Marko Dmitrovicia. Anglik dobrze rozpoczął sezon, szybko dając swojej drużynie kontrolę nad wynikiem. Gospodarze nie zamierzali jednak ograniczać się wyłącznie do obrony.
Espanyol odpowiedział w 30. minucie. Javier Hernández uruchomił Álexa Calatravę, a ten lewą nogą skierował piłkę do bramki. Akcja została przeprowadzona płynnie i wykorzystała moment, w którym defensywa Realu pozostawiła rywalom zbyt dużo miejsca w polu karnym. Do przerwy gospodarze nie ustępowali faworytowi pod względem liczby strzałów, a ich plan oparty na zwartej obronie i szybkich przejściach do ataku przynosił efekt.
Po zmianie stron obraz spotkania całkowicie się zmienił. Real zamknął Espanyol na jego połowie, regularnie wchodził w ostatnią tercję boiska i odbierał większość drugich piłek. Gospodarze byli stopniowo spychani coraz bliżej własnej bramki. W całej drugiej połowie oddali tylko jeden strzał i wypracowali zaledwie 0,09 gola oczekiwanego. Ich ofensywne zagrożenie praktycznie przestało istnieć.
Królewscy atakowali, lecz brakowało im skuteczności. Dwukrotnie trafiali w obramowanie bramki, a Marko Dmitrović zanotował sześć interwencji. Największy problem miał Kylian Mbappé, który oddał aż dziesięć strzałów i zmarnował dwie duże okazje. Real tworzył sytuacje, wykonywał kolejne dośrodkowania i stale naciskał, ale do 90. minuty wynik pozostawał remisowy.
Wtedy na pierwszym planie pojawił się Carlos Espí. Napastnik wszedł na murawę w 80. minucie i potrzebował zaledwie jednego strzału, aby rozstrzygnąć spotkanie. Dziesięć minut później odnalazł wolną przestrzeń w polu karnym i płaskim uderzeniem zdobył bramkę na 2:1. Była to znakomita sytuacja o wartości 0,75 xG, ale młody zawodnik nadal musiał zachować spokój w najważniejszym momencie. Zrobił to bezbłędnie.
Statystyki potwierdzają, że zwycięstwo Realu było zasłużone. Goście mieli 63 procent posiadania piłki, oddali 21 strzałów wobec ośmiu Espanyolu i ośmiokrotnie trafili w światło bramki. Gospodarze zanotowali trzy celne próby. Wskaźnik goli oczekiwanych wyniósł 2,71 do 1,05 dla Realu, a liczba rzutów rożnych zakończyła się wynikiem 8:0.
90th min game winning goal for Real
— Maximiliano Bretos (@MaxBretosSports) August 22, 2026
Madrid, scored not by Vini nor Mbappe nor Diomande nor Bernardo Silva nor Jude Bellingham nor Fernando Valverde.
Who had Carlos Espi ? pic.twitter.com/utowYVV6pn
Różnicę w kontroli meczu pokazuje również liczba podań – Real wykonał ich 552, a Espanyol 326. Królewscy zanotowali 62 wejścia w ostatnią tercję boiska oraz 38 kontaktów z piłką w polu karnym rywala. Gospodarze próbowali zatrzymywać rozpędzających się przeciwników przewinieniami. Popełnili 19 fauli i otrzymali pięć żółtych kartek, podczas gdy Real faulował siedem razy i obejrzał jedno napomnienie.
Bardzo dobre spotkanie rozegrał Bellingham, który otrzymał ocenę 8,1. Anglik zdobył bramkę, oddał dwa celne strzały, raz trafił w obramowanie i wykonał dwa kluczowe podania. Celnych było 37 z jego 39 zagrań, co dało skuteczność na poziomie 95 procent. Bellingham miał również 60 kontaktów z piłką, a jego progresywne prowadzenie futbolówki pozwalało Realowi regularnie przesuwać grę w kierunku bramki Espanyolu.
Najwyższą ocenę – 8,3 – otrzymał jednak Espí. Rezerwowy pojawił się na murawie dopiero w końcówce, ale jego wpływ na wynik był decydujący. Real przez większość drugiej połowy walił głową w mur i długo nie potrafił zamienić przewagi na zwycięską bramkę. Espí dostał jedną okazję i wykorzystał ją w najlepszym możliwym momencie.
Źródło: Sofascore
Autor
-
Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.



