Słowo na niedzielę: Zabierzmy mu piłkę. Na pewno zacznie się uczyć…

Zła ocena z matematyki? Nie idziesz na trening. Jedynka z angielskiego? Nie zagrasz w meczu. Zagrożenie na półrocze? Koniec z piłką, dopóki nie poprawisz ocen. Ten sposób „motywowania” dzieci wciąż ma się znakomicie. Jest prosty, szybki i daje dorosłemu poczucie, że zareagował stanowczo. Problem w tym, że najczęściej jest to zwyczajny strzał w kolano. Dziecku odbiera się bowiem nie telefon, konsolę czy możliwość bezmyślnego scrollowania TikToka, lecz aktywność, która rozwija je fizycznie, psychicznie i społecznie. Zabiera mu się miejsce, w którym uczy się systematyczności, odpowiedzialności, współpracy i radzenia sobie z niepowodzeniami. Wszystko oczywiście w imię lepszej nauki.
Tylko czy naprawdę po zabraniu treningów dziecko zacznie siedzieć nad książkami? Czy dwie godziny, które miało spędzić na boisku, automatycznie zamienią się w dwie godziny skupionej pracy? Najczęściej nie. Pojawi się telefon, komputer, telewizor albo zwykłe kręcenie się po domu. Zniknie natomiast ruch, kontakt z zespołem, oderwanie od szkolnego stresu i coś, na czym młodemu człowiekowi naprawdę zależy.
Badania dotyczące dzieci i młodzieży nie pokazują, że aktywność fizyczna przeszkadza w nauce. Przeciwnie – wskazują, że może wspierać koncentrację, pamięć, funkcje poznawcze i zdrowie psychiczne. Oczywiście sam trening nie sprawi, że ktoś nagle zacznie rozwiązywać równania czy bezbłędnie pisać dyktanda. Sport nie zastąpi nauki, ale bardzo często pomaga stworzyć warunki, w których nauka staje się łatwiejsza. Dziecko po wysiłku jest spokojniejsze, rozładowuje napięcie, lepiej śpi i może skuteczniej zarządzać swoim dniem. Zabieranie mu treningów nie usuwa więc przyczyny problemu. Usuwa jedynie jedną z niewielu zdrowych rzeczy, które pozostały w jego codzienności.
Szczególnie źle wygląda odbieranie meczu lub turnieju, ponieważ nie jest to już wyłącznie indywidualna sprawa jednego zawodnika. Mecz oznacza zobowiązanie wobec kolegów, trenera i całej drużyny. Nieobecność jednego dziecka może pokrzyżować plany wszystkim pozostałym. W ten sposób za jego ocenę karani są również inni, a sam młody zawodnik otrzymuje dość osobliwą lekcję odpowiedzialności: zawaliłeś jedną rzecz, więc pozwalamy ci zawalić także drugą.
Nie twierdzę, że rodzic ma bezradnie patrzeć na kolejne jedynki i udawać, że nic się nie dzieje. Jeżeli dziecko nie wykonuje swoich obowiązków, trzeba reagować. Tylko najpierw należałoby ustalić, dlaczego sobie nie radzi. Czy nie rozumie materiału? Czy ma zaległości? Czy nie potrafi się skoncentrować? Czy spędza kilka godzin dziennie z telefonem? Czy jest przemęczone? Czy przeżywa jakiś kryzys? Tak, dzieci też mają kryzysy. A może zwyczajnie nikt nie nauczył go organizowania czasu i teraz wszyscy oczekują, że samo będzie wiedziało, jak pogodzić szkołę, obowiązki domowe, odpoczynek i treningi?
Najłatwiej powiedzieć: „To przez piłkę”. Tyle że dziecko często trenuje trzy lub cztery godziny w tygodniu, a przed ekranem potrafi spędzić trzy lub cztery godziny dziennie. Mimo to bardzo często pierwsza znika właśnie piłka. Dlaczego? Bo na treningu dziecku zależy, dlatego sport można łatwo wykorzystać jako narzędzie nacisku. Taka kara ma przede wszystkim zaboleć. Nie musi natomiast rozwiązywać problemu, a czasami nikt nawet nie sprawdza, czy rzeczywiście przyniosła jakikolwiek efekt.
Warto przy tym powiedzieć coś jeszcze. Wymagania szkolne od lat są łagodzone. Uczniowie mają więcej możliwości poprawiania ocen, dostęp do materiałów, filmów edukacyjnych, aplikacji, korepetycji i odpowiedzi na niemal każde pytanie w ciągu kilku sekund. Nauczyciele coraz częściej upraszczają polecenia, dzielą materiał na mniejsze części, ograniczają jego zakres i wielokrotnie tłumaczą te same zagadnienia. Dzieci dostają dodatkowe terminy, kolejne szanse i coraz więcej wsparcia, a mimo to mają narastające problemy z koncentracją, czytaniem ze zrozumieniem, samodzielnością i systematyczną pracą.
Potwierdzają to również wyniki badań PISA – rezultaty polskich uczniów w 2022 roku spadły w porównaniu z rokiem 2018 we wszystkich trzech badanych obszarach: matematyce, czytaniu i naukach przyrodniczych. Jeżeli więc wymagania się obniżają, narzędzi przybywa, a trudności nadal narastają, to może warto wreszcie zapytać: w czym jest problem? Dzieci, które urodziły się ze smartfonem w dłoni? Rodziców, którzy dla chwili spokoju pozwalali godzinami oglądać krótkie filmiki? Szkoły, która zbyt często uczy pod ocenę, a zbyt rzadko pokazuje sens zdobywania wiedzy? Systemu, który bardziej interesuje się dokumentacją niż rzeczywistym rozwojem ucznia? A może nas wszystkich – dorosłych – bo wymagamy od dzieci koncentracji, cierpliwości i systematyczności, chociaż sami coraz częściej nie potrafimy przez 10 minut wytrzymać bez spojrzenia na ekran?
Najwygodniej obarczyć winą trening. Piłka się przecież nie obroni. Sport uczy, że wynik nie przychodzi natychmiast. Żeby grać lepiej, trzeba regularnie ćwiczyć. Trzeba przyjąć stanowczą uwagę trenera, poprawić błąd i spróbować jeszcze raz. Trzeba czasami usiąść na ławce, przegrać mecz i mimo wszystko wrócić na kolejny trening. Trzeba przygotować sprzęt, pojawić się punktualnie i pamiętać, że drużyna liczy na każdego zawodnika. Czy nie są to dokładnie te same cechy, których oczekujemy od ucznia? Systematyczność, wytrwałość, odporność na porażkę, umiejętność słuchania i ponawiania prób?
Odbierając dziecku sport, często zabieramy mu środowisko, w którym tych cech rzeczywiście się uczy. W zamian zostawiamy je samo w domu i liczymy, że pod wpływem kary nagle stanie się bardziej odpowiedzialne. Tymczasem odpowiedzialności nie buduje się wyłącznie zakazami. Buduje się ją poprzez jasne zasady, obowiązki, konsekwencję i pokazanie dziecku, jak może naprawić swój błąd.
Zamiast zabierać treningi, lepiej wykorzystać sport do stworzenia planu. Najpierw obowiązki szkolne, później trening. Konkretna godzina rozpoczęcia nauki, telefon poza zasięgiem ręki, krótsze odcinki pracy, sprawdzenie wykonanych zadań i realna pomoc tam, gdzie pojawiły się zaległości. Można ograniczyć konsolę, media społecznościowe czy weekendowe przyjemności. Można wspólnie ustalić zasady i konsekwentnie ich przestrzegać. Można porozmawiać z nauczycielem i trenerem, zamiast stawiać ich przed faktem dokonanym.
Oczywiście zdarzają się sytuacje, w których obowiązków jest wyjątkowo dużo, a plan dnia trzeba chwilowo zmienić. Czasami dziecko rzeczywiście potrzebuje jednego wolnego popołudnia przed ważnym sprawdzianem albo dodatkowego czasu na nadrobienie zaległości. To jednak coś zupełnie innego niż zakaz treningów lub pozbawienie go meczu w ramach kary. Mądra korekta planu nie jest tym samym co odebranie dziecku pasji.
Ocena jest informacją, że w określonym momencie uczeń nie opanował konkretnego materiału. Nie jest dowodem lenistwa, braku ambicji ani złego charakteru. Tym bardziej nie powinna automatycznie oznaczać wyrzucenia z aktywności, która często stanowi jeden z najważniejszych i najbardziej stabilnych punktów jego życia.
Jeżeli dziecko ma problem z nauką, pomóżmy mu nauczyć się uczyć. Poszukajmy przyczyny, ustalmy plan, ograniczmy prawdziwe rozpraszacze i wymagajmy odpowiedzialności. Nie odbierajmy mu jednak boiska tylko dlatego, że jest to kara najłatwiejsza do zastosowania. Bo po zabraniu piłki zła ocena nie zniknie. Może natomiast zniknąć motywacja, poczucie przynależności, regularny ruch i jedyne miejsce, w którym dziecko wciąż czuje, że jest w czymś dobre. A wtedy zamiast jednego problemu będziemy mieli kilka. I naprawdę trudno będzie nazwać to wychowawczym sukcesem.
FAQ
Czy warto zabierać dziecku trening za złe oceny?
Zabieranie treningów jako automatycznej kary za słabe wyniki w szkole nie rozwiązuje przyczyny problemu. Warto najpierw sprawdzić, skąd wynikają trudności dziecka i pomóc mu lepiej zorganizować naukę oraz czas wolny.
Czy sport może pomagać dziecku w nauce?
Aktywność fizyczna może wspierać koncentrację, pamięć, funkcje poznawcze i zdrowie psychiczne. Sport nie zastępuje nauki, ale może tworzyć warunki sprzyjające lepszemu funkcjonowaniu dziecka.
Co zrobić, gdy dziecko ma słabe oceny i dużo trenuje?
Najpierw warto ustalić przyczynę problemów. Pomocne może być stworzenie konkretnego planu dnia, ograniczenie telefonu i innych rozpraszaczy, wyznaczenie stałych godzin nauki oraz zapewnienie pomocy w przedmiotach, z którymi dziecko sobie nie radzi.
Czy można zrezygnować z treningu przed ważnym sprawdzianem?
Czasami zmiana planu dnia jest uzasadniona, szczególnie gdy dziecko musi nadrobić zaległości albo przygotować się do ważnego sprawdzianu. Jednorazowa korekta planu to jednak coś innego niż odbieranie treningów lub meczu w ramach kary.
Dlaczego odbieranie meczu może być szczególnie problematyczne?
Mecz jest zobowiązaniem nie tylko wobec dziecka, ale również wobec kolegów i trenera. Nieobecność zawodnika może wpłynąć na całą drużynę, dlatego kara za problemy szkolne może w takiej sytuacji dotknąć również innych.
Czego sport uczy dzieci poza samą grą w piłkę?
Regularny sport może rozwijać systematyczność, odpowiedzialność, punktualność, współpracę, wytrwałość, odporność na porażki oraz umiejętność ponawiania prób po popełnieniu błędu.
Kto jest lepszy?
Wybierz jedną kartę i zobacz wynik głosowania.






