Przez wiele lat w świecie sportu panowało przekonanie, że przed ważnym meczem zawodnik powinien zachować abstynencję seksualną. Seks miał osłabiać organizm, obniżać poziom testosteronu, zmniejszać sportową agresję i odbierać piłkarzowi energię potrzebną na boisku. Z tego powodu niektórzy trenerzy podczas mistrzostw świata ograniczali zawodnikom kontakty z żonami i partnerkami. Dzisiaj jednak coraz częściej zadaje się pytanie, czy takie zakazy rzeczywiście miały naukowe uzasadnienie.
Skąd wzięło się przekonanie, że seks osłabia?
Przekonanie, że seks osłabia mężczyznę, jest znacznie starsze niż współczesny futbol. Już w starożytności uważano, że nasienie jest nośnikiem życiowej energii, a jego utrata może zmniejszać siłę i zdolność do walki. Podobne poglądy przez lata funkcjonowały w boksie. Muhammad Ali miał unikać seksu nawet przez kilka tygodni przed walką, ponieważ wierzył, że pomaga mu to zachować siłę oraz agresję. Z czasem takie myślenie przeniesiono również do innych dyscyplin sportu, w tym do piłki nożnej.
Wielu trenerów uważało, że zawodnik po seksie będzie zbyt rozluźniony, senny albo mniej skoncentrowany. Abstynencja miała natomiast zwiększać napięcie, głód rywalizacji i gotowość do walki. Problem polega na tym, że przez długi czas opierano się głównie na przekonaniach, tradycji i osobistych doświadczeniach trenerów, a nie na rzetelnych badaniach.
Mundialowe zakazy
Podczas mistrzostw świata podejście poszczególnych reprezentacji bywało bardzo różne. Na mundialu w 2014 roku Rosja, Bośnia i Hercegowina, Chile oraz Meksyk należały do reprezentacji wprowadzających ograniczenia. Niemcy, Hiszpania, Holandia, Anglia, Włochy i Stany Zjednoczone pozostawiały zawodnikom większą swobodę.
Zdarzały się również bardziej szczegółowe zasady. Brazylijczykom pozwalano podobno na seks, o ile nie był zbyt „akrobatyczny”, a Francuzom pod warunkiem, że spotkania z partnerkami nie trwały przez całą noc. Pokazuje to, że trenerów często bardziej niż sam seks niepokoiły późne powroty, brak snu, imprezy i utrata koncentracji.
W czasie długiej imprezy rozdzielenie zawodników z rodzinami może mieć także znaczenie organizacyjne. Sztab chce ograniczyć liczbę osób przebywających w hotelu, chronić spokój drużyny i utrzymać ustalony plan dnia. Zakaz odwiedzin nie zawsze oznacza więc, że trener uważa seks za szkodliwy dla organizmu. Niekiedy chodzi bardziej o dyscyplinę i stworzenie takich samych warunków dla wszystkich piłkarzy.
Co mówi nauka?
Współczesne badania nie potwierdzają, że seks odbyty dzień przed zawodami wyraźnie obniża sprawność fizyczną sportowca. W 2022 roku opublikowano przegląd systematyczny i metaanalizę badań, w których aktywność seksualna miała miejsce od 30 minut do 24 godzin przed wysiłkiem. Autorzy nie znaleźli dowodów na to, aby pogarszała ona wydolność tlenową, siłę mięśniową lub wytrzymałość.
Podobne wnioski przynosiły wcześniejsze przeglądy. Seks odbyty co najmniej 10–12 godzin przed zawodami zazwyczaj nie wpływał negatywnie na siłę, czas reakcji, koncentrację, wydolność czy poziom zmęczenia. Trzeba jednak zaznaczyć, że badania były niewielkie, różniły się metodologią i dotyczyły niemal wyłącznie mężczyzn.
Szczególnie trudno badać ten temat w piłce nożnej. O zachowaniu zawodnika na boisku decydują nie tylko jego parametry fizyczne, lecz także pozycja, zadania taktyczne, poziom przeciwnika, wynik, pogoda i przebieg meczu.
Jedno badanie daje do myślenia
Interesujące badanie przeprowadzono na 14 zawodnikach klubu z izraelskiej ekstraklasy. Naukowcy przeanalizowali dane GPS zebrane podczas 88 występów i pytali piłkarzy, czy odbyli stosunek w noc poprzedzającą mecz. Aktywność seksualną odnotowano przed dziewięcioma występami. Średnia prędkość piłkarzy była wtedy niższa i wynosiła 6 kilometrów na godzinę wobec 6,5 kilometra na godzinę w pozostałych spotkaniach. Inne analizowane parametry nie wykazały jednak istotnego związku z seksem.
Rezultat może dawać do myślenia, ale nie stanowi dowodu, że seks odbiera piłkarzom szybkość. Badanie objęło bardzo małą grupę, a aktywność seksualną odnotowano jedynie przed dziewięcioma występami. Nie kontrolowano dokładnie pory zbliżenia, długości i jakości snu ani stopnia zmęczenia. Niższa średnia prędkość mogła wynikać również z taktyki, pozycji zawodnika albo przebiegu konkretnego meczu. Jest to raczej sygnał, że potrzebne są większe badania, niż podstawa do wprowadzania zakazów.
Czy podczas seksu traci się dużo energii?
Popularna teoria o ogromnej utracie energii podczas seksu nie znajduje potwierdzenia. Zwykłe zbliżenie nie jest dla profesjonalnego piłkarza dużym obciążeniem fizycznym. W porównaniu z treningiem lub 90-minutowym spotkaniem wydatek energetyczny pozostaje niewielki. Organizm nie traci również takiej ilości płynów, składników odżywczych czy hormonów, aby następnego dnia mogło to znacząco obniżyć jego możliwości.
Nie potwierdziło się również przekonanie, że wytrysk powoduje znaczny i długotrwały spadek poziomu testosteronu. Krótkotrwałe wahania hormonalne są możliwe, ale nie ma mocnych dowodów, że przekładają się one na słabszą siłę, szybkość lub wytrzymałość podczas meczu rozgrywanego kilkanaście godzin później. Mit utraty męskiej energii brzmi przekonująco i mocno zakorzenił się w kulturze sportu, lecz fizjologia go nie potwierdza.
Psychika może reagować różnie
Znacznie ciekawszy może być wpływ seksu na psychikę zawodnika. U piłkarza nadmiernie napiętego zbliżenie może sprzyjać odprężeniu, zmniejszać przedmeczowy lęk i ułatwiać zasypianie. W takim przypadku jego działanie może być korzystne. Sportowiec nie powinien wychodzić na boisko ani ospały, ani sparaliżowany napięciem. Potrzebuje odpowiedniego poziomu pobudzenia, który pozwala mu zachować koncentrację i szybko reagować.
Inny zawodnik po seksie może odczuwać senność, nadmierne rozluźnienie albo trudność z ponownym wejściem w stan mobilizacji. Jeżeli dodatkowo wierzy, że seks przed meczem mu szkodzi, samo przekonanie może wpłynąć na jego samopoczucie i pewność siebie. Piłkarz może każde zmęczenie lub nieudaną akcję potraktować jako potwierdzenie, że popełnił błąd. Reakcja psychiczna jest zatem indywidualna i nie da się stworzyć jednej zasady odpowiedniej dla wszystkich zawodników.
Największym przeciwnikiem jest brak snu
Największym zagrożeniem nie jest sam seks, lecz brak snu. Jeżeli piłkarz odbywa spokojne zbliżenie z partnerką wieczorem, a następnie przesypia odpowiednią liczbę godzin, trudno oczekiwać poważnych negatywnych konsekwencji. Sytuacja wygląda inaczej, gdy spotkanie oznacza wyjście z hotelu, wielogodzinną imprezę, alkohol, ciężki posiłek i powrót nad ranem.
Wtedy zawodnik rzeczywiście może być wolniejszy, gorzej reagować, podejmować słabsze decyzje i szybciej się męczyć. Przyczyną nie jest jednak aktywność seksualna, ale zaburzona regeneracja.
Sztab szkoleniowy powinien zatem zwracać uwagę przede wszystkim na długość i jakość snu, nawodnienie, odżywianie, spożywanie alkoholu, poziom stresu oraz przestrzeganie planu regeneracji. Zakazywanie seksu przy jednoczesnym lekceważeniu tych elementów oznaczałoby skupianie się na niewłaściwym problemie.
Czy trener powinien ingerować?
Całkowity zakaz kontaktów z żonami i partnerkami jest obecnie trudny do obrony naukowo. Dorosły, profesjonalny zawodnik powinien umieć zarządzać swoim życiem prywatnym i rozumieć, że jego decyzje mogą wpływać na dyspozycję. Rolą sztabu jest określenie zasad dotyczących snu, zachowania w hotelu oraz regeneracji, a nie kontrolowanie sfery intymnej piłkarzy.
Podczas długiego turnieju kontakt z rodziną może mieć wręcz pozytywne znaczenie. Pozwala obniżyć napięcie, daje poczucie normalności i pomaga na chwilę oderwać się od presji. Wielotygodniowa izolacja nie każdego zawodnika uczyni bardziej skoncentrowanym. U niektórych może zwiększyć rozdrażnienie, tęsknotę i poczucie osamotnienia. Spokojne spotkanie z partnerką może więc działać lepiej niż kolejny wieczór spędzony samotnie w hotelowym pokoju.
Werdykt: seks nie szkodzi, brak rozsądku już tak
Dzisiejsza wiedza nie daje podstaw, aby twierdzić, że seks dzień przed meczem odbiera piłkarzowi siłę, obniża poziom testosteronu lub zmniejsza wydolność. Jeśli dochodzi do niego odpowiednio wcześnie, nie zaburza snu i stanowi normalny element życia zawodnika, najprawdopodobniej nie wpłynie negatywnie na jego występ.
Ryzyko pojawia się wtedy, gdy zbliżenie odbywa się bezpośrednio przed rywalizacją albo wiąże się z zarwaną nocą, alkoholem, silnymi emocjami czy złamaniem rytmu regeneracji. Najuczciwszy wniosek brzmi więc: piłkarzowi zwykle nie szkodzi sam seks. Zaszkodzić może wszystko, co wydarzy się wokół niego. W profesjonalnym futbolu ważniejsze od zakazów powinny być odpowiedzialność zawodnika, rozsądek oraz znajomość własnego organizmu.
Autor
-
Współwłaściciel Dziennika Piłkarskiego. Jest psychoterapeutą pracującym z osobami uzależnionymi, a prywatnie ojcem trójki dzieci. Od lat pasjonuje się sportem, ze szczególnym naciskiem na piłkę nożną. Kibicuje Lechii Gdańsk i Arsenalowi Londyn, a jego spojrzenie na futbol ukształtowało również doświadczenie zdobyte w roli sędziego piłkarskiego. Dziś łączy wiedzę, boiskową perspektywę i pasję, tworząc treści sportowe oparte na doświadczeniu i autentycznym zaangażowaniu.








