Viking Stavanger – gwiazdy mistrza Norwegii na tle herbu klubu
Viking Stavanger – mistrz Norwegii i nowy uczestnik Ligi Mistrzów.

Viking Stavanger w Lidze Mistrzów! Klub, który 34 lata czekał na mistrzostwo, teraz podbija Europę

To już nie jest tylko piękna historia norweskiego futbolu. To jedna z największych sportowych historii ostatnich lat w całej Skandynawii. Viking FK ze Stavanger wyeliminował Dinamo Zagrzeb i awansował do fazy ligowej Ligi Mistrzów. Klub, który jeszcze kilka lat temu odbudowywał swoją pozycję po pobycie na zapleczu Eliteserien, dziś znalazł się wśród najlepszych zespołów Europy.

W pierwszym spotkaniu w Zagrzebiu Viking pokazał, że nie zamierza być statystą. Dinamo po zaledwie dziesięciu minutach prowadziło 2:0 po trafieniach Diona Beljo i Mateo Lisicy. Na Maksimirze wszystko układało się zgodnie ze scenariuszem Chorwatów. Norwegowie odpowiedzieli jednak jeszcze przed przerwą. Najpierw trafił Peter Christiansen, a później kapitan Zlatko Tripić. Skończyło się 2:2, mimo że Dinamo oddało aż 23 strzały przy sześciu Vikinga. Do Stavanger oba zespoły przyjechały więc z dokładnie takiej samej pozycji.

Noc, której Stavanger długo nie zapomni

Rewanż rozpoczął się dla Vikinga najgorzej, jak mógł. Już w 10. minucie Arbër Hoxha trafił do siatki i Dinamo objęło prowadzenie 1:0. Po remisie 2:2 w Zagrzebiu oznaczało to, że w tym momencie to Chorwaci byli w Lidze Mistrzów. Odpowiedź gospodarzy przyszła jednak bardzo szybko. Osiem minut później Viking otrzymał rzut karny, do piłki podszedł Zlatko Tripić i kapitan gospodarzy nie pomylił się. Było 1:1 i wszystko zaczynało się od początku.

Najważniejsze dwie minuty tego dwumeczu przyszły tuż po przerwie. W 48. minucie Edvin Austbø wykorzystał podanie Kristoffera Askildsena i wyprowadził Vikinga na prowadzenie. Stadion jeszcze świętował bramkę 20-letniego wychowanka, kiedy gospodarze uderzyli ponownie. W 50. minucie Henrik Falchener dograł do Tobiasa Moi, a ten zdobył bramkę na 3:1. W ciągu zaledwie dwóch minut sytuacja Dinama zmieniła się diametralnie. Chorwaci potrzebowali już dwóch goli, żeby doprowadzić do dogrywki.

Dinamo próbowało odpowiedzieć, wprowadzało kolejnych ofensywnych zawodników, a na boisku pojawił się między innymi były reprezentant Chorwacji Mislav Oršić. Viking nie pozwolił jednak odebrać sobie największego sukcesu w najnowszej historii klubu. W końcówce gospodarze zaczęli przede wszystkim kontrolować sytuację, a w 82. minucie boisko opuścił żegnany owacją Zlatko Tripić. Chwilę później zmieniony został również Austbø.

Po ostatnim gwizdku wynik nie pozostawiał już żadnych wątpliwości.

Viking – Dinamo Zagrzeb 3:1

Dwumecz: 5:3

Bramki:
0:1 Arbër Hoxha 10′
1:1 Zlatko Tripić 18′ (rzut karny)
2:1 Edvin Austbø 48′ (asysta: Kristoffer Askildsen)
3:1 Tobias Moi 50′ (asysta: Henrik Falchener)

Viking Stavanger zrobił to. Po remisie 2:2 w Zagrzebiu pokonał Dinamo 3:1 przed własną publicznością i wygrał dwumecz 5:3. Jeżeli szukać momentu, w którym współczesna historia Vikinga przekroczyła granice Norwegii, był nim właśnie ten wieczór.

34 lata czekania, a później wszystko ruszyło

Jeszcze pod koniec 2025 roku samo mistrzostwo Norwegii było w Stavanger wydarzeniem pokoleniowym. Viking nie zdobywał tytułu od 1991 roku. Czekał 34 lata.

W sezonie 2025 drużyna prowadzona przez Mortena Jensena i Bjarte Lunde Aarsheima wygrała 22 z 30 ligowych spotkań, zdobyła 77 bramek i zakończyła rozgrywki z 71 punktami. Bodø/Glimt miało 70. O mistrzostwie zdecydował więc jeden punkt. Viking przypieczętował złoto w ostatniej kolejce, rozbijając Vålerengę 5:1 przed własną publicznością. Było to dziewiąte mistrzostwo Norwegii w historii klubu i pierwsze od 1991 roku.

To tym bardziej niezwykłe, że jeszcze w 2018 roku Viking grał na drugim poziomie rozgrywkowym. Powrót był jednak błyskawiczny. Awans, zdobycie Pucharu Norwegii w 2019 roku, ponowne budowanie pozycji w krajowej czołówce, brąz w 2024 roku, mistrzostwo w 2025, a teraz Liga Mistrzów.

To nie jest jednosezonowa sensacja. To proces, który przez kilka lat nabierał rozpędu.

W tym sezonie zdemolowali Bodø/Glimt 5:0

Jeżeli ktoś w Europie zastanawiał się, czy mistrzostwo Vikinga było jednorazowym wyskokiem, odpowiedź dostał 11 kwietnia 2026 roku.

Do Stavanger przyjechało Bodø/Glimt, klub, który w ostatnich latach stał się wizytówką norweskiego futbolu w Europie. Skończyło się jednym z najbardziej szokujących wyników sezonu.

Viking wygrał 5:0.

Na Lyse Arena gospodarze rozbili najgroźniejszego krajowego rywala, pokazując intensywność i odwagę, które stały się znakiem rozpoznawczym zespołu Jensena i Lunde Aarsheima. Nie było mowy o przypadkowym zwycięstwie czy bronieniu wyniku. Viking narzucił swoje warunki drużynie przyzwyczajonej do robienia dokładnie tego samego z większością rywali w Norwegii. Po 15 minutach Vikingowie ze Stavanger prowadzili już 3:0.

Dziś tamten wynik wygląda jak ostrzeżenie, którego w Europie być może nie wszyscy potraktowali wystarczająco poważnie.

Zlatko Tripić. Kapitan i twarz nowego Vikinga

Jeżeli współczesny Viking miałby mieć jedną twarz, byłaby to twarz Zlatko Tripicia.

Kapitan ma już ponad 30 lat, ale zamiast stopniowo schodzić ze sceny, przeżywa najlepszy okres swojej kariery. W 2025 roku został pierwszym piłkarzem w historii Vikinga, który przez trzy kolejne sezony notował dwucyfrową liczbę zarówno bramek, jak i asyst. W mistrzowskim sezonie ligowym uzbierał 11 goli i 16 asyst. Przed mistrzostwami świata w Norwegii była spora debata na temat tego, czy powołać Tripicia do reprezentacji, bo jego statystyki i gra dały mu tytuł zawodnika sezonu Eliteserien. Tak. Tripić jest Norwegiem.

W 2026 roku nadal jest kluczowym człowiekiem drużyny. Przed końcówką sierpnia miał już 6 bramek i 13 asyst w Eliteserien. A kiedy Viking najbardziej potrzebował swojego lidera w Zagrzebiu, to właśnie Tripić doprowadził do remisu 2:2.

W rewanżu znów wziął odpowiedzialność na siebie. Viking przegrywał 0:1, presja była ogromna, a od rzutu karnego zależało bardzo wiele. Tripić podszedł do piłki i pewnie doprowadził do remisu. Kapitan strzelił więc gola zarówno w Zagrzebiu, jak i w Stavanger.

To coś więcej niż najlepszy piłkarz zespołu. To kapitan, symbol odbudowy klubu i zawodnik, wokół którego zbudowano mentalność obecnego Vikinga. Pod koniec 2025 roku podpisał kontrakt aż do końca 2027 roku.

Joe Bell przyjechał na mundial jako piłkarz Vikinga

Obok Tripicia jednym z najważniejszych elementów środka pola jest Joe Bell. Nowozelandczyk nie jest w Stavanger anonimowym zagranicznym zawodnikiem uzupełniającym skład. To reprezentant swojego kraju.

Bell znalazł się w reprezentacji Nowej Zelandii na Mistrzostwa Świata 2026 i wystąpił we wszystkich trzech spotkaniach turnieju, rozgrywając łącznie 244 minuty. Kilka tygodni później wrócił do Stavanger, aby walczyć o Ligę Mistrzów.

To dobrze pokazuje, jak zmieniła się sportowa pozycja Vikinga. W 2026 roku klub miał dwóch piłkarzy powołanych na mundial: Bella oraz Henrika Falchenera. Z tego powodu norweska federacja zgodziła się nawet przełożyć ligowe spotkanie Vikinga z Lillestrøm.

Henrik Falchener – z Vikinga do reprezentacji Norwegii

Historia Henrika Sælebakke Falchenera może być jeszcze bardziej symboliczna.

23-letni środkowy obrońca wyrósł na jednego z najciekawszych defensorów Eliteserien. W 2025 roku był ważną częścią mistrzowskiej drużyny Vikinga. Kilka miesięcy później zadebiutował w seniorskiej reprezentacji Norwegii, a następnie znalazł się w kadrze na mundial 2026. Charakteryzuje się bardzo dobrymi warunkami fizycznymi.

Ma już dwa występy w seniorskiej reprezentacji, a podczas mistrzostw świata rozegrał 66 minut. Jeszcze niedawno grał w Egersund, wcześniej występował m.in. w Ørn Horten i Sandefjordzie. Dziś jest reprezentantem kraju i piłkarzem zespołu, który właśnie awansował do Ligi Mistrzów.

W historycznym rewanżu z Dinamem również miał swój bezpośredni udział. To właśnie Falchener asystował przy bramce Tobiasa Moi na 3:1.

To jeden z najlepszych przykładów tego, jak Viking potrafi w ostatnich latach rozwijać piłkarzy.

Edvin Austbø – „Messi fra Jåttåvågen”

Jest też Edvin Austbø, rocznik 2005 i jedna z najbardziej „vikingowych” postaci tego zespołu.

Do klubu trafił jako małe dziecko. Sam mówił, że jest związany z Vikingiem od około 16 lat i pamięta chodzenie na stadion jeszcze jako kibic. W lutym 2026 roku przedłużył kontrakt do 2028 roku mimo zainteresowania i konkretnych ofert klubów z Anglii, Turcji i Niemiec.

Przy okazji powiedział, jakie ma cele na sezon: mistrzostwo, Puchar Norwegii i awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów.

Sześć miesięcy później znalazł się na boisku w najważniejszym europejskim dwumeczu Vikinga od ponad trzech dekad. I nie był tylko jego uczestnikiem. W 48. minucie rewanżu zdobył bramkę na 2:1, która po raz pierwszy tego wieczoru dała Vikingowi prowadzenie w całym dwumeczu.

Chłopak, który wychowywał się kilkaset metrów od stadionu, chodził na mecze Vikinga jako kibic i jeszcze kilka miesięcy wcześniej mówił o marzeniu gry w Lidze Mistrzów, sam strzelił jednego z najważniejszych goli w historii klubu.

Trudno o lepszą historię dla klubu, który chce pozostawać związany ze Stavanger, nawet kiedy zaczyna grać na największej europejskiej scenie.

Lyse Arena. Niewielki stadion, wielkie ambicje

Dom Vikinga również pasuje do tej historii.

Lyse Arena znajduje się w dzielnicy Jåttåvågen. Stadion otwarto w 2004 roku, kiedy zastąpił stary Stavanger Stadion. Oficjalne dane klubu podają obecnie 15 900 miejsc. Wcześniej obiekt był znany jako Viking Stadion, później SR-Bank Arena, a od 2025 roku nosi nazwę Lyse Arena.

Nie jest to gigantyczny obiekt mogący konkurować wielkością z Santiago Bernabéu, San Siro czy Signal Iduna Park. I właśnie dlatego wizja największych klubów Europy przyjeżdżających do niespełna 150-tysięcznego Stavanger robi tak ogromne wrażenie.

W sezonie 2026 zainteresowanie Vikingiem jest olbrzymie. Na ligowym meczu z Brann pojawiło się dokładnie 15 900 widzów, czyli komplet publiczności. Spotkanie z Sandefjordem oglądało 15 606 osób.

Viking znów jest jednym z najważniejszych elementów sportowej tożsamości całego Rogalandu.

Klub starszy niż wielu europejskich gigantów

Historia Vikinga zaczęła się znacznie wcześniej niż obecna drużyna, Lyse Arena czy nawet norweska liga.

Klub powstał 10 sierpnia 1899 roku w Stavanger. Oficjalna klubowa historia opisuje początki niemal filmowo: piłka przypłynęła z Anglii przez Morze Północne, a grupa miejscowych entuzjastów założyła Vikinga w lokalu aukcyjnym Martina Egelanda przy Verksgata i Fiskepiren.

Pierwsze wielkie sukcesy przyszły po wojnie. Viking zdobył Puchar Norwegii w 1953 roku, a pierwsze mistrzostwo kraju w sezonie 1957/58.

Prawdziwą potęgą stał się jednak w latach 70.

Viking był mistrzem Norwegii cztery razy z rzędu – w 1972, 1973, 1974 i 1975 roku. W 1979 dołożył dublet, zdobywając jednocześnie mistrzostwo i puchar. Kolejne ligowe złoto przyszło w 1982 roku, następne w 1991, a na dziewiąte trzeba było czekać aż do 2025 roku.

Do tego Viking sześciokrotnie zdobywał Puchar Norwegii.

Ostatnim razem była Barcelona

Europejska historia Vikinga również ma swoje niezwykłe momenty.

Poprzedni występ klubu w najważniejszym europejskim pucharze miał miejsce w sezonie 1992/93. Rywalem była… FC Barcelona.

Viking przegrał na Camp Nou tylko 0:1, a w Stavanger zremisował 0:0. Cały dwumecz zakończył się więc wynikiem zaledwie 0:1 dla Barcelony.

Od tamtej pory minęły 34 lata.

W Champions League zmieniło się niemal wszystko: format, pieniądze, liczba uczestników i skala całych rozgrywek. Viking przez ten czas ani razu nie znalazł się w głównej fazie turnieju.

Aż do teraz.

Chelsea też kiedyś przekonała się, czym jest wieczór w Stavanger

Kibice starszego pokolenia pamiętają jeszcze jeden europejski wieczór, który przez ponad dwie dekady uchodził za prawdopodobnie największy w nowoczesnej historii Vikinga.

3 października 2002 roku do Stavanger przyjechała Chelsea.

Norwegowie wygrali 4:2, a cały dwumecz 5:4. Decydującą bramkę na trzy minuty przed końcem zdobył Erik Nevland. UEFA opisywała tamten wieczór jako kolejną europejską katastrofę naszpikowanej reprezentantami Chelsea.

Trzy lata później Viking osiągnął fazę grupową Pucharu UEFA 2005/06. Do dzisiejszego dnia był to jedyny przypadek w historii klubu, kiedy zespół ze Stavanger występował we właściwej grupowej fazie europejskich rozgrywek.

Awans do Ligi Mistrzów zmienia tę hierarchię.

Tym razem rywalem był europejski specjalista

Skala osiągnięcia robi jeszcze większe wrażenie, kiedy spojrzymy na przeciwnika.

Dinamo Zagrzeb nie jest przypadkowym mistrzem niewielkiej ligi. To najbardziej utytułowany klub w historii chorwackiego futbolu, mający dziesiątki krajowych trofeów i ogromne doświadczenie w europejskich pucharach. W 1967 roku wygrał Puchar Miast Targowych, poprzednika dzisiejszej Ligi Europy. W ostatnich dekadach regularnie występował w Lidze Mistrzów i Lidze Europy.

Przed dwumeczem z Vikingiem statystyka była wręcz brutalna: Dinamo wygrało 21 z poprzednich 24 dwumeczów w eliminacjach Ligi Mistrzów. Chorwaci wcześniej eliminowali w tej fazie również norweskie kluby – Rosenborg i Bodø/Glimt. W całej historii Dinamo wygrało wszystkie cztery wcześniejsze dwumecze przeciwko zespołom z Norwegii.

Viking musiał więc złamać serię trwającą przez dekady.

I zrobił to w Stavanger.

Jensen i Lunde Aarsheim – dwóch trenerów Vikinga

Za odbudową stoi niezwykły model trenerski. Viking od 2021 roku prowadzą wspólnie Morten Jensen i Bjarte Lunde Aarsheim.

Nie jest to rozwiązanie tymczasowe. Obaj podpisali długoterminowe kontrakty do końca 2028 roku. Po mistrzostwie zostali wspólnie wybrani trenerami roku 2025 w Norwegii. Klub podkreślał wtedy ofensywny, intensywny styl oraz ogromną rolę obu szkoleniowców w rozwoju zawodników.

Ich Viking nie został zbudowany jako drużyna mająca przez 90 minut stać we własnym polu karnym i liczyć na jeden przypadkowy kontratak. Chce grać wysoko, agresywnie, szybko po odbiorze i wykorzystywać ogromną energię stadionu.

To właśnie ten futbol zaprowadził klub z powrotem na szczyt Norwegii.

Teraz zaprowadził go jeszcze dalej.

Stavanger wraca na piłkarską mapę Europy

Viking nie ma budżetu największych klubów Champions League. Lyse Arena nie mieści 60 czy 70 tysięcy ludzi. W składzie nie ma zawodników kupowanych za 50 milionów euro.

Jest za to Tripić. Jest Bell. Jest wychowanek Austbø. Jest reprezentant Norwegii Falchener. Są Jensen i Lunde Aarsheim. Jest niemal 16 tysięcy ludzi na stadionie i region, który po 34 latach oczekiwania na mistrzostwo nagle dostał znacznie więcej, niż jeszcze niedawno mógł sobie wyobrażać.

W listopadzie 2025 roku Stavanger świętowało pierwsze mistrzostwo od 1991 roku.

W kwietniu 2026 Viking rozbił Bodø/Glimt 5:0.

W sierpniu pojechał na Maksimir, przegrywał 0:2 po dziesięciu minutach i wrócił do Stavanger z remisem 2:2.

W rewanżu znów znalazł się w trudnej sytuacji. Po dziesięciu minutach Dinamo prowadziło 1:0. Tripić wyrównał z rzutu karnego, a po przerwie przyszły dwie minuty, które Stavanger będzie wspominało przez lata. Austbø w 48. minucie. Moi w 50.

3:1.

5:3 w dwumeczu.

A później ostatni gwizdek.

Wieczór, który przesunął granicę tego, co w tym klubie wydawało się możliwe.

Viking Stavanger zagra w Lidze Mistrzów.

I być może najpiękniejsze w całej tej historii jest to, że klub założony w 1899 roku przez grupę ludzi zafascynowanych piłką przywiezioną przez Morze Północne będzie teraz czekał, jakie największe marki europejskiego futbolu przypłyną – tym razem metaforycznie – do Stavanger.

Lyse Arena jest gotowa.

Autor

  • Portret założyciela i współwłaściciela DziennikPiłkarski.pl. Tomasz Sawczak w czarnej czapce i białej koszulce siedzi z telefonem w dłoniach, za jego głową duże logo Dziennika Piłkarskiego.

    Założyciel i współwłaściciel DziennikPiłkarski.pl. Łączy analityczne podejście z pasją do sportu. IT Project Manager, ekspert branży HVAC, mówi w pięciu językach. Mieszka w Stavanger (Norwegia). Fan Leo Messiego, kibic Liverpoolu, Viking FK i Legii Warszawa. Inwestor na rynku akcji i kryptowalut, związany z obszarem nowych technologii. Szczęśliwy ojciec i mąż.

Czytaj więcej