ARTYKULY

Słowo na niedzielę: Dwa mecze, jedno dziecko. A kiedy regeneracja?

Sobota – mecz pierwszego zespołu. Niedziela – drugi zespół. Albo rano rocznik starszy, po południu własny. Czasami nawet dwa spotkania jednego dnia, bo „brakuje ludzi”, „on da radę”, „sam chce grać”, „jest mocny fizycznie”. W piłce dziecięco-młodzieżowej ciągle nie traktujemy wysokich obciążeń wystarczająco poważnie. Dziecko nie jest awaryjnym zawodnikiem do obsługi wszystkich drużyn w klubie. To, że może zagrać dwa mecze, nie oznacza jeszcze, że powinno. Organizm 12-, 13- czy 14-latka nie jest mniejszą wersją organizmu dorosłego piłkarza. Rośnie, zmienia się, przechodzi przez okresy bardzo różnej tolerancji na obciążenia. I robienie z dwóch meczów w weekend normalnego modelu funkcjonowania zawodnika jest po prostu niepotrzebnym zwiększaniem ryzyka urazu, przeciążenia i wypalenia.

Oczywiście zaraz ktoś powie: „A my kiedyś graliśmy codziennie od rana do wieczora i żyjemy”. Tylko że porównujemy dwie zupełnie różne rzeczy. Kiedyś dzieciak wychodził na podwórko, grał godzinę, później siedział na trzepaku, potem znowu grał, szedł po wodę, zmieniał drużyny, przez pół godziny stał na bramce, a kiedy był zmęczony, po prostu siadał. Nie miał rozgrzewki, odprawy, wyniku do dowiezienia (!), trenera wymagającego pressingu i osiemdziesięciu minut intensywnej pracy. Nie robił w sobotę pełnego meczu ligowego, żeby w niedzielę powtórzyć dokładnie to samo. Dzisiejszy mecz młodzieżowy to często sprinty, hamowania, pojedynki, wyskoki, kontakt, pressing i ogromna liczba gwałtownych zmian kierunku. Do tego dochodzą trzy czy cztery treningi w tygodniu. Podwórkowe granie i dwa pełne mecze ligowe to nie jest ten sam wysiłek tylko dlatego, że w obu przypadkach jest piłka.

Największym problemem jest regeneracja. Po meczu organizm nie wciska magicznego przycisku „reset”, kiedy zawodnik zdejmie korki. Zmęczenie mięśni, mikrouszkodzenia tkanek, obciążenie układu nerwowego i spadek świeżości nie znikają po kolacji i ośmiu godzinach snu. U dorosłych zawodowych piłkarzy oznaki uszkodzeń mięśniowych mogą utrzymywać się ponad 72 godziny, a krótsze odstępy między meczami wiążą się ze wzrostem liczby urazów mięśniowych. U dzieci i nastolatków nie możemy mechanicznie przenosić wszystkich danych z futbolu zawodowego, ale podstawowa zasada pozostaje dokładnie ta sama: zmęczony organizm potrzebuje czasu na odbudowę. Badania młodych sportowców również pokazują, że duża liczba aktywności w krótkim, 48-godzinnym oknie oraz niewystarczająca regeneracja są związane z urazami przeciążeniowymi i zmęczeniowymi. A my czasem dajemy dzieciakowi nie 72 godziny. Dajemy mu 20.

Do tego dochodzi rzecz wyjątkowo ważna właśnie w wieku 11–15 lat: wzrost. Jeden zawodnik przez rok urośnie trzy centymetry, drugi dziesięć. Nagle zmieniają się proporcje ciała, długość kończyn, kontrola ruchu i napięcia działające na mięśnie oraz przyczepy. Czasami dziecko wygląda na silne, wysokie i fizycznie „gotowe”, a właśnie wtedy jego układ ruchu przechodzi najbardziej wymagający okres. W literaturze dotyczącej młodych piłkarzy zwraca się uwagę na rolę dojrzewania, zmęczenia, kontroli nerwowo-mięśniowej i nadmiernych obciążeń w powstawaniu kontuzji. To nie jest więc tylko kwestia tego, czy zawodnik po sobotnim meczu powie trenerowi: „nogi mnie nie bolą”. Dziecko bardzo często nie potrafi jeszcze dobrze ocenić własnego zmęczenia. A jeśli zależy mu na graniu, tym bardziej powie, że jest gotowe. Zadaniem dorosłego nie jest wtedy zapytać: „chcesz zagrać?”. Zadaniem dorosłego jest zdecydować, czy powinno.

I jeszcze sztuczna murawa. Nie można opowiadać bajek, że każda sztuczna nawierzchnia automatycznie niszczy kolana, bo badania nie dają tak prostego obrazu. Są duże analizy młodzieżowego futbolu, w których ogólne ryzyko ostrych kontuzji na sztucznej i naturalnej murawie było podobne. Są jednak również badania dzieci, w których ryzyko urazu na sztucznej nawierzchni było wyższe, oraz badania nastolatków wskazujące na większą częstość niektórych przewlekłych dolegliwości przy długotrwałej ekspozycji. Do tego każda sztuczna murawa jest inna: nowa, stara, miękka, twarda, przegrzana latem, z odpowiednią ilością granulatu albo już praktycznie bez niego. Dlatego sama „sztuczna” nie może być argumentem kończącym dyskusję. Ale kiedy zawodnik trenuje na niej cały tydzień, w sobotę gra na niej siedemdziesiąt czy osiemdziesiąt minut i w niedzielę dostaje następny pełny mecz, robi się z tego kolejna warstwa mechanicznego obciążenia.

Najbardziej irytuje mnie argument: „Ale on chce grać”. Oczywiście, że chce. Dobry młody zawodnik zawsze chce. Zapytaj trzynastolatka, czy chce zagrać finał turnieju z bólem kostki, to odpowie: „jasne”. Zapytaj go, czy po sobotnich osiemdziesięciu minutach pojedzie w niedzielę pomóc starszym – też pojedzie. Tylko od podejmowania decyzji dotyczących zdrowia nie jest trzynastolatek. Od tego są dorośli. Pediatrzy sportowi zalecają młodym zawodnikom regularne dni wolne od zorganizowanego sportu, a przy grze w więcej niż jednym zespole wręcz wskazują, że takie aktywności nie powinny nakładać się tego samego dnia. To powinno nam coś powiedzieć. Ambicja dziecka jest czymś pięknym. Wykorzystywanie tej ambicji do łatania dziur kadrowych już znacznie mniej.

Rzecz jasna są sytuacje wyjątkowe. Choroba kilku zawodników. Kontuzje. Turniej, w którym nagle wypada połowa składu. Mecz starszego rocznika, w którym chcemy dać wyróżniającemu się zawodnikowi dwadzieścia minut wartościowego doświadczenia. Czasem dziecko w sobotę zagra pół godziny, a w niedzielę normalny mecz i świat się od tego nie zawali. Trener musi mieć możliwość zarządzania grupą elastycznie. Problem zaczyna się wtedy, kiedy wyjątek zamienia się w plan szkoleniowy. Jeśli zawodnik przez kilka kolejnych weekendów gra w sobotę w swoim zespole, a w niedzielę „pomaga” drugiemu, to nie jest już awaryjna sytuacja. To jest świadome dokładanie obciążenia. A wtedy trener powinien potrafić powiedzieć, dlaczego to robi, jak kontroluje minuty i gdzie w tym wszystkim znajduje się regeneracja.

I tutaj naprawdę warto przekazać kilka słów trenerom. Trenerze, jeśli wystawiasz tego samego zawodnika w sobotę i niedzielę tylko dlatego, że z nim masz większą szansę wygrać oba mecze – to nie jest szkolenie, tylko wygodnictwo. Jeśli zawodnik pierwszej drużyny regularnie schodzi do drugiej, żeby ratować wynik, zastanów się, komu właściwie służy ten dodatkowy mecz. Jeśli dziecko z młodszego rocznika gra u starszych, a kilka godzin później ma jeszcze pełne spotkanie u siebie, to nie chwalisz się jego rozwojem. Chwalisz się tym, że nie potrafiłeś powiedzieć „dzisiaj wystarczy”.

Bo drugi mecz nie obciąża wyłącznie nóg. Jest jeszcze głowa. Dojazd, zbiórka, koncentracja, presja, emocje po meczu, późny powrót, następnego dnia znowu pobudka i ponowne wejście na wysokie obroty. Dzieci chodzą przecież jeszcze do szkoły. Mają sprawdziany, lekcje, życie rodzinne i zwyczajną potrzebę nicnierobienia. Przeciążenie w sporcie młodzieżowym nie kończy się wyłącznie naciągniętym mięśniem. Może skończyć się zmęczeniem, niechęcią, spadkiem motywacji i w końcu wypaleniem. I wtedy trener, który przez dwa lata chwalił się tym, że jego zawodnik „gra wszędzie”, może któregoś dnia usłyszeć: „trenerze, ja już nie chcę grać w piłkę”.

Największym absurdem jest to, że mówimy o dzieciach, których chcemy przygotować do grania w piłkę na kolejne kilkanaście lat, a czasami zarządzamy nimi tak, jakby najważniejszy był najbliższy weekend. Sobota: trzeba wygrać jedynką. Niedziela: dwójka ma trudny mecz, więc niech jeszcze pomoże. Za tydzień starszy rocznik ma braki, więc znowu jedzie. I miesiąc później wszyscy są zdziwieni, że boli pięta, pachwina, kolano albo plecy. Nie każda kontuzja będzie skutkiem dwóch meczów. Nie każdy zawodnik grający dwa razy dozna urazu. Ale odpowiedzialne szkolenie nie polega przecież na sprawdzaniu, ile organizm dziecka wytrzyma, zanim coś się stanie.

Granica wydaje się być prosta: dwa mecze w weekend mogą wydarzyć się czasami, jeśli sytuacja naprawdę tego wymaga, minuty są rozsądnie kontrolowane, a trener zna wcześniejsze obciążenia zawodnika. Dwa pełne mecze dzień po dniu nie powinny być standardem. Dwa pełne mecze jednego dnia nie powinny się zdarzać. Tyle. I aż tyle.

FAQ

Czy dziecko powinno grać dwa mecze w weekend?

Dwa mecze w weekend mogą zdarzyć się wyjątkowo, ale nie powinny być stałym elementem funkcjonowania młodego zawodnika. Szczególnie dwa pełne spotkania dzień po dniu znacząco ograniczają czas przeznaczony na regenerację.

Ile czasu młody piłkarz potrzebuje na regenerację po meczu?

Nie istnieje jedna liczba odpowiednia dla każdego zawodnika. Wpływ mają między innymi wiek, etap dojrzewania, liczba rozegranych minut, intensywność spotkania, wcześniejsze treningi, sen i indywidualna tolerancja obciążeń. Kluczowe jest jednak to, że pełna regeneracja nie następuje kilka godzin po zakończeniu meczu.

Czy młody zawodnik może grać w dwóch drużynach?

Może, jeśli służy to jego rozwojowi i obciążenia są odpowiednio kontrolowane. Problem pojawia się wtedy, gdy zawodnik regularnie gra pełne mecze w kilku zespołach tylko dlatego, że klubowi brakuje zawodników albo trener chce zwiększyć szanse na zwycięstwo.

Czy dwa mecze jednego dnia są bezpieczne dla dziecka?

Dwa pełne mecze jednego dnia nie powinny być standardem w piłce dziecięcej i młodzieżowej. Tak duża kumulacja wysiłku może zwiększać zmęczenie i obciążenie organizmu, szczególnie w okresie intensywnego wzrostu i dojrzewania.

Autor

  • Redaktor Dziennika Piłkarskiego Tomasz Rusaczyk, pisze przede wszystkim o EA Sports FC - dawniej FIFA

    Trener piłki nożnej i pasjonat futbolu, który od lat łączy boiskowe spojrzenie z zamiłowaniem do wirtualnej rywalizacji. W FIFĘ, a obecnie EA Sports FC, gra od kilkunastu lat, więc dobrze pamięta czasy, gdy dobra karta w Ultimate Team naprawdę potrafiła cieszyć dłużej niż jeden weekend. Najbliższa jest mu oczywiście piłka nożna, ale chętnie śledzi również inne dyscypliny sportu i lubi patrzeć na sport szerzej – od emocji kibicowskich po taktykę, rywalizację i mentalność zawodników. W swoich tekstach stara się pisać konkretnie, bez sztucznego zachwytu, za to z perspektywy gracza, trenera i człowieka, który niejedną Ligę Weekendową już przeżył 🙂

PIŁKARSKI POJEDYNEK

Kto jest lepszy?

Wybierz jedną kartę i zobacz wynik głosowania.

NA BIEŻĄCO

Najnowsze publikacje

Zobacz wszystkie →